
Polacy to romantyczni kochankowie i kochanki. Z badań wynika, że 73 proc. rodaków uważa, że miłość jest warunkiem udanego życia seksualnego. Nawet 76 proc. mężczyzn i 81 proc. kobiet uznaje grę wstępną za równie ważną co stosunek, a przytulanie, dotyk i bliskość cielesna są ważniejsze od stosunku seksualnego dla 52 proc. badanych mężczyzn i 70 proc. kobiet. Niestety ten cały romantyzm "upada na twarz" i nie pomagają nawet największe porywy miłości, kiedy zaczynamy chorować. Rzadko się o tym mówi, ale choroby, szczególnie te cywilizacyjne, często niszczą nasze życie seksualne.
Jak wyjaśniał seksuolog prof. Zbigniew Izdebski podczas X Ogólnopolskiej Debaty o Zdrowiu Seksualnym w Lubniewicach, starzenie się, choroba czy przepracowanie sprawiają, że aż 57 proc. kobiet i 42 proc. mężczyzn doświadcza długotrwałego spadku zainteresowania seksem. U mężczyzn taka sytuacja pojawia się średnio od 46 roku życia, u pań wcześniej, bo od 40 roku życia.
Prof. Bohdan Wasilewski, dyrektor Instytutu Psychosomatycznego zwracał uwagę podczas debaty, że wielu Polaków cierpi na depresję, a w sumie co czwarty cierpi na jakieś zaburzenia psychiczne, co przekłada się jakość życia seksualnego tych osób.
Polacy coraz częściej chorują na depresję, cukrzycę i nadciśnienie tętnicze, a te choroby nie sprzyjają aktywności seksualnej. Jeśli wiele osób choruje, to spada aktywność seksualna w danej populacji.
Jednak o związku chorób cywilizacyjnych z jakością życia seksualnego wie niewielu Polaków. Tymczasem jeśli chodzi o zdrowie narządów związanych z naszą intymnością, to też niezbyt o nie dbamy. Zwyczajnie nie badamy się. Prym w tym wiodą mężczyźni.
Blisko połowa badanych mężczyzn (47 proc.) nigdy nie wykonała badań profilaktycznych (samodzielnego badania jąder, badań prostaty, badań PSA, badań testosteronu). Najbardziej zapomnianym przez nich tematem jest gruczoł prostaty - 72 proc. nigdy go nie badało. Tylko co piąty mężczyzna (18 proc.) bada się regularnie.
