
Ala ma 2,5 roku. Śliczna dziewczynka, która z wypiekami na twarzy słucha czytanej przez tatę bajki. Bajka jest pewnie po to, żeby Ala się nie nudziła, bo w końcu rozmowy dorosłych, nawet jeśli dotyczą leczenia choroby, na którą cierpi, raczej nie zainteresują dwuletniej damy. Jednak Ala nie jest tam przypadkowo, jest jedną z kilkunastu osób, które mają szczęście dostawać pierwszy lek, który zatrzymuje rozwój rzadkiej choroby genetycznej - rdzeniowego zaniku mięśni.
Ala przyjmuje lek od czerwca tego roku. Dzięki temu choroba nie postępuje. Mało tego, wróciły umiejętności, których już nie było. Córka znowu może trzymać w rączce zabawki. Jak odpinamy Alę od respiratora na czas rehabilitacji, to może ćwiczyć bez wspomagania oddechu dużo dłużej, niż przed rozpoczęciem leczenia.
Większości choroba kojarzy się z ludźmi, którzy z powodu zaniku mięśni nie są w stanie chodzić i poruszają się na wózku inwalidzkim. Niestety prawda o tej chorobie jest bardziej brutalna. Mało kto zdaje sobie sprawę, że bez sprawnych mięśni nie tylko nie możemy się poruszać ale też nie ma możliwości oddychania, przełykania czy nawet kaszlnięcia.
W SMA obumierają neurony w rdzeniu kręgowym odpowiadające za prace mięśni ciała, na skutek czego mięśnie słabną i stopniowo ulegają zanikowi. Dotyczy to wszystkich grup mięśniowych - od kończyn, poprzez mięśnie przewodu pokarmowego, aż po te odpowiadające za mowę i oddychanie. Choroba najszybciej postępuje, kiedy jej objawy pojawią się na początku życia, u małych dzieci. Umierają one z powodu niewydolności oddechowej, spowodowanej właśnie osłabionymi mięśniami.
SMA ma różne oblicza, w zależności od tego kiedy pojawią się pierwsze objawy choroby. SMA typu 0 dotyczy noworodków, które w momencie przyjścia na świat są niewydolne oddechowo oraz niezdolne do jakiegokolwiek ruchu. Natomiast objawy SMA typu I pojawiają się w pierwszych 6 miesiącach życia dziecka. Są to m.in.: wiotkość mięśni, zmniejszenie możliwości ruchowych, czasami drżenie języka i palców. Takie dziecko nie dźwiga główki, słabo rusza rękami i nogami, ma kłopoty z oddychaniem. Nie potrafi też samo usiąść. Jest to najcięższa postać SMA, najszybciej prowadząca do śmierci. W SMA II objawy choroby pojawiają się w drugim półroczu życia. Dziecko potrafi usiąść, ale nie chodzi. Siedzi niepewnie, krzywi kręgosłup, słabiej rusza kończynami. To jest najczęstsza postać choroby.
Chorzy na rdzeniowy zanik mięśni jeszcze niedawno nie mieli możliwości skutecznego leczenia. Jedyną terapią tak naprawdę była rehabilitacja, która w niewielkim stopniu usprawnia ich ruchowo. Jednak w ubiegłym roku pojawiło się dla nich "światełko w tunelu”. Jedna z firm farmaceutycznych poinformowała, że badania potwierdzają skuteczność leku na SMA, nad którym firma pracowała (nusinersenu).
Nusinersen jest lekiem, który zwiększa efektywność produkcji białka SMN przez gen SMN2, który normalnie produkuje to białko ale w zbyt małych ilościach. Preparat nie leczy SMA, to nie jest naprawa uszkodzonego genu. Powodując jednak wzrost produkcji białka SMN, umożliwia zatrzymanie się choroby, a w niektórych przypadkach poprawę, polepszając komfort życia chorych i ograniczając ich niepełnosprawność. Jest to pierwszy i obecnie jedyny dostępny lek dla chorych na SMA.
Jednak trzeba wiedzieć, że jak to bywa z lekami stosowanymi przy chorobach rzadkich, preparat jest bardzo drogi i nie ma takiej możliwości by przeciętny chory mógł go sobie sam kupić. Tymczasem chorych jest więcej niż tych, którzy "załapali” się na program. Dla nich dostęp do tego leku, to kwestia życia lub śmierci.
