Pomarańcze mogą już niedługo na powrót stać się towarem luksusowym
Pomarańcze mogą już niedługo na powrót stać się towarem luksusowym Fot. Bayer

Póki co, są równie łatwo dostępne co jabłka, a wytwarzane z nich napoje popularnością ścigać się mogą pewnie tylko z wodą mineralną. Cytrusy, bo o nich mowa, już niedługo mogą jednak stać się towarem luksusowym, a sok pomarańczowy - specjałem, który zamiast na półkach każdego warzywniaka, będzie dostępny jedynie w internetowych delikatesach. Wszystko przez chorobę, która z roku na rok dziesiątkuje cytrusowe plantacje.

REKLAMA
Zielenienie cytrusów - choć brzmi niepozornie, to właśnie taką nazwę nosi przypadłość, z którą od ponad dekady nie potrafią poradzić sobie plantatorzy pomarańczy, cytryn i grapefruitów z Florydy. A jeśli na alarm biją farmerzy ze stanu, który mieszkańcy USA znają jako “Orange state”, można powoli zacząć wpadać w lekką panikę.
- Wcześniej produkowaliśmy 240 milionów 40 kilogramowych skrzynek rocznie. Dzisiaj wyciągamy tylko 100 milionów skrzynek, a sytuacja wcale nie idzie ku lepszemu - zauważa Dave Evans, który doglądaniu pomarańczowych drzewek poświęcił niemal całe dorosłe życie.
Znane również pod chińską nazwą Huanglongbing (HLB), zielenienie cytrusów objawia się dokładnie tak, jak wskazywałaby na to nazwa. Owoce nie nabierają pięknego pomarańczowego lub żółtego koloru, ponieważ chorobotwórcze bakterie blokują transport substancji odżywczych od korzeni do liści. Od momentu zainfekowania do śmierci drzewka mija od trzech do pięciu lat.
Chorobę przenoszą pluskwiaki z rodziny miodówkowatych (Psyllidae), które żywią się sokami wysysanymi z cytrusowych drzew. Pokarm z zainfekowanej rośliny im samym nie szkodzi, ale –jest źródłem zakażenia dla następnych roślin. Dodatkowo, miodówki rozmnażają się bardzo szybko - na przestrzeni roku może pojawić się aż 30 nowych generacji.
Do tej pory wszystkie strategie zwalczania miodówek porażających drzewa cytrusowe zawodziły. Opracowania sposobu na powstrzymanie “zielenienia” podjęła się firma Bayer. Ścisłą współpraca z instytucjami badawczymi i organizacjami producenckimi przyniosła pierwsze zadawalające rezultaty w postaci innowacyjnego insektycydu - Sivanto Prime.
Farmerzy, którzy mieli okazję przetestować nowy środek, byli pod wrażeniem: - Rezultaty są widoczne niemal od razu - byłem pod wrażeniem - twierdzi Vic Story, który podobnie jak Dave Evans, pomarańcze uprawia od lat. - Miodówki przestały wysysać soki, nie przenoszą więc infekcji na kolejne drzewa tłumaczy Story. Środek jest ponadto bezpieczny nie tylko dla samych roślin, ale również dla pszczół i innych owadów, które są naturalnymi wrogami Psyllidae.
Przedstawiciele Bayera liczą, że stosowanie preparatu pozwoli skutecznie zahamować rozprzestrzenianie się choroby na inne regiony świata. Obecnie trwają prace nad zabezpieczaniem upraw między innymi w Brazylii.