
Czułam jak krew gotuje mi się żyłach. Lato było koszmarem. Nie mogłam wyjść z domu. Zresztą w domu nie było wiele lepiej. Przykładałam do ciała mokre ręczniki, brałam zimny prysznic. Byłam słaba i wykończona. Nic nie pomagało - opowiada Krzysztofa Gołembiewska, prezes Stowarzyszenia Rodzin z Chorobą Fabry’ego.
Jednak nie to jest najgorsze w tej rzadkiej, mało znanej chorobie genetycznej, która spowodowana jest brakiem enzymu odpowiedzialnego za przemianę materii - alfa-galaktozydazy. Niedobór enzymu sprawia, że w tkankach układu nerwowego i krwionośnego gromadzą się nierozłożone substancje, które w konsekwencji niszczą narządy wewnętrzne. Nieleczona choroba Fabry’ego prowadzi do nieodwracalnych skutków - przewlekłej niewydolności organów wewnętrznych, udarów mózgu czy zaburzeń pracy serca. Z tego powodu wielu chorych umiera przedwcześnie. W Polsce na tę chorobę cierpi ok. 50 osób.
U mojego syna problemy zaczęły się jak miał 5-6 lat. Wymiotował, miał biegunki i gorączkę, przegrzewał się po wysiłku. Strasznie bolały go ręce i nogi. Na szczęście ja, moja siostra i syn otrzymaliśmy leczenie w ramach badań klinicznych. Jednak druga moja siostra nie podjęła leczenia, była już bardzo wycieńczona i zniszczona chorobą, zmarła 3 lata temu w wieku 49 lat. Leczenia nie dostaje też moja 13-letnia córka, która już od kilku lat ma objawy choroby.
Dlaczego tylko niektórzy chorzy są leczeni? Ponieważ lek nie jest w Polsce refundowany, dostają go tylko ci chorzy, którzy zakwalifikowali się do badań klinicznych. Dostają zresztą leczenie nawet po ich zakończeniu. Producent charytatywnie przekazuje lek.Oznacza to, że wielu pacjentów mimo istnienia ratującego ich życie leku, narażonych jest na postęp choroby.
Istotne jest nie tylko to, aby pacjenci otrzymali leczenie, ale żeby otrzymali je na stosunkowo wczesnym etapie choroby. Jeśli leczenie choroby Fabry’ego nie zostanie włączone w okresie pierwszych jej objawów, u chorego z czasem może dojść do poważnego i nieodwracalnego uszkodzenia narządów, a nawet do ich całkowitej niewydolności.
U Wojtka choroba najbardziej dawała się we znaki na początku okresu dojrzewania, jak miał 10-12 lat. Był ciągle bardzo zmęczony, miał okropne bóle rąk i nóg, nie pocił się i po każdym wysiłku miał problemy z sercem, miał też problemy z przewodem pokarmowym.
Stowarzyszenie Rodzin z Chorobą Fabry’ego od 13 lat stara się wpłynąć na polski system opieki zdrowotnej, aby ten zapewnił chorym odpowiednie leczenie. W tym czasie członkowie Stowarzyszenia regularnie wysyłali do Ministerstwa Zdrowia pisma z prośbą o pomoc, niestety większość z nich do dzisiaj pozostała bez odpowiedzi. W 2008 r. ówczesna Minister Zdrowia wydała decyzję o refundacji wielu terapii, w tym także dla chorób ultrarzadkich, ale pacjentów z chorobą Fabry’ego leczeniem nie objęto. Rezultatu nie przyniosły także kolejne liczne wnioski i apele - w 2014 r. Minister Zdrowia oficjalnie odmówił chorym refundacji leczenia, tłumacząc swoją decyzję wysoką ceną leku.
