
Za sprawą ostatniego protestu lekarzy rezydentów dowiedzieliśmy się, że młody lekarz nie bardzo ma za co żyć. Jednak zanim absolwent medycyny zostanie lekarzem, a potem ewentualnie lekarzem rezydentem, musi po ukończeniu stażu zdać Lekarski Egzamin Końcowy lub Lekarsko-Dentystyczny Egzamin Końcowy. Okazuje się, że na taki egzamin musi czasami jechać kilkaset kilometrów, a wszystko przez brak… płaskiej sali egzaminacyjnej.
Oczywiście nie wszystkich stać na takie dalekie podróże, o hotelu nie wspominając. W wielu większych miastach spokojnie możnaby takie egzaminy organizować, ale Centrum Egzaminów Medycznych uważa, że do przeprowadzenia takiego egzaminu konieczna jest odpowiednia sala. Nie może być to typowa aula uczelniana zbudowana w formie amfiteatralnej, musi być to płaska sala, bo zdaniem egzaminatorów to zapewnia mniejsze ryzyko ściągania. Wszystko ponoć dla dobra przyszłych lekarzy, którzy rywalizują ze sobą podczas tego egzaminu.
W związku z Pana pismem z dnia 4 października 2017 r. znak: CEM.LEK.072.25/17 stanowiącym odpowiedź na moje pismo z dnia 8 września 2017 r. dotyczące zasad wyznaczania lekarzom i lekarzom dentystom miejsca zdawania Lekarskiego Egzaminu Końcowego oraz Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Końcowego informuję, że odpowiedź tę uznaję za całkowicie niesatysfakcjonującą, a wręcz ocierającą się o lekceważenie problemów naszych młodych koleżanek i kolegów przystępujących do egzaminu końcowego.
Zdaniem samorządu lekarskiego, organ odpowiedzialny za organizację egzaminów dla lekarzy i lekarzy dentystów powinien zdawać sobie sprawę, jaka jest przybliżona liczba osób, które będą zainteresowane złożeniem egzaminu w danym rejonie Polski. Liczba ta jest pochodną liczby osób kończących studia medyczne oraz liczby miejsc stażowych w poszczególnych województwach, znane są także liczby chętnych do składania tego egzaminu w danym rejonie kraju w latach ubiegłych.
