
Pacjent prof. Małgorzaty Myśliwiec ma dopiero 9 lat. Nie ma już taty, który umarł na zawał jak miał zaledwie 48 lat. Takich dzieci, które zostają półsierotami, bo jedno z rodziców w młodym wieku umiera z powodu zawału albo udaru, wbrew pozorom wcale nie jest mało. To bardzo poważny problem nie tylko medyczny ale i społeczny. Tak naprawdę wystarczyłoby wprowadzić do bilansu sześciolatka niedrogie badanie poziomu cholesterolu we krwi. To uratowałoby życie wielu rodzicom sześciolatków, a chorym sześciolatkom przedłużyło je nawet o kilkadziesiąt lat.
Pod opieką wspomnianej poradni jest 300 dzieci z rozpoznaną hipercholesterolemią rodzinną. Jednak takiej opieki nie ma w całej Polsce, jak tłumaczyła prof. Myśliwiec, ośrodek jest unikatowy i zwyczajnie 90 proc. pacjentów to dzieci, które były hospitalizowane z innych powodów w klinice endokrynologii, a zostały przebadane w kierunku hipercholesterolemii rodzinnej. Tylko 10 proc. to mali pacjenci kierowani do kliniki z całej Polski.
Zawsze jest wywiad rodzinny. Czy to ojciec, wujek czy dziadek takiego dziecka umarli przedwcześnie. Hipercholesterolemia rodzinna to nie jest choroba, którą można dopiero rozpoznać w wieku 30-40 lat. Można ją rozpoznać praktycznie od urodzenia. Diagnozę potwierdza badanie genetyczne.
Dodaje, że u dzieci można mówić o dużym prawdopodobieństwie hipercholesterolemii rodzinnej, jeśli pacjent ma poziom cholesterolu LDL powyżej 190 mg/dl, nawet bez wywiadu rodzinnego, a jeśli poziom trójglicerydów jest prawidłowy, to lekarze mają niemal 100 proc. pewności, że dziecko jest chore. Jeśli poziom cholesterolu LDL u dziecka jest powyżej 160 mg/dl i jest to pacjent z dodatnim wywiadem rodzinnym w kierunku chorób sercowo-naczyniowych albo poziom cholesterolu LDL ma powyżej 130 mg/dl i rozpoznana hipercholesterolemia rodzinna u członka rodziny, to lekarze również wskazują, że istnieje duże prawdopodobieństwo hipercholesterolemii rodzinnej.
To może być problem naczyniowy w kończynach dolnych, w nerkach, ale to może być też udar. Oczywiście jeśli pacjent trafi do nas już z powikłaniem, wdrażana jest zaawansowana terapia i dbamy o takiego pacjenta w ramach profilaktyki wtórnej. Jeżeli nie pomyślimy wtedy o potwierdzeniu lub wykluczeniu hipercholesterolemii rodzinnej, to właściwie leczymy tylko pacjenta, a pomijamy jego krewnych, którzy w przypadku potwierdzenia choroby, również mogą być narażeni na poważne problemy zdrowotne. Dotyczy to również małych dzieci takiego chorego. My zajmujemy się dorosłymi, natomiast dzieci przekazujemy pod opiekę współpracującym z nami pediatrom. Jeśli to pediatrzy pierwsi rozpoznają u dziecka hipercholesterolemię rodzinną, to również staramy się sprawdzić, po którym z rodziców dziedziczy dziecko i diagnozujemy takich pacjentów.
Leczenie tych pacjentów nie jest proste - ani dla lekarzy, ani dla samych chorych. W wielu przypadkach, aby obniżyć poziom cholesterolu konieczne jest stosowanie przewlekłych zabiegów aferezy (usuwania z krwi tzw. "złego”cholesterolu - LDL - w procesie podobnym do dializy nerkowej), wykonywanych na ogół raz na dwa tygodnie. Jest to zabieg skuteczny, ale bardzo obniżający komfort życia pacjentów.
