
Polacy coraz częściej nie mają dobrej opinii o lekarzach. Z drugiej strony, szczególnie młodzi lekarze, narzekają na niskie płace i złe warunki pracy. Rządzący grzmią, że zawód lekarza, nie jest zwykłym sposobem na zapewnienie sobie utrzymania, a misją, powołaniem. Nawet o. Tadeusz Rydzyk na Jasnej Górze zaapelował do lekarzy, by mieli cierpliwość i nie chcieli "zarabiać kokosów".
Zacznijmy od "powołania”. Chyba wszyscy możemy się zgodzić, że nie chodzi tu o takie powołanie, jakie mają osoby duchowne. Niby jasna sprawa, ale dla niektórych nie do końca.
Empatia jest bardzo ważna. Słuchanie, współodczuwanie - owszem można ćwiczyć ale nie można się tego nauczyć.
Pewnie nie wszyscy lekarze są dobrymi ludźmi i nie każdy z nich jest empatyczny z natury. Jednak lekarze upatrują spadku zaufania do wykonywanego przez nich zawodu raczej nie w "wysypie” nieempatycznych lekarzy, a w fatalnej jakości polskiego systemu ochrony zdrowia, złych warunkach pracy, a czasami nawet w modzie na "diagnozowanie się” u dr Googla.
To jest jednak praca. Musimy utrzymać rodzinę, dzieci. Chcemy mieć własne mieszkanie. Wraz ze wzrostem naszych umiejętności powinny wzrastać nasze płace. Z powołania niestety nie wyżywimy rodziny.
Jednak zdaniem wiceministra Króla, "powołanie” odejdzie w zapomnienie wraz ze starszym pokoleniem lekarzy. Choć oprócz powołania ważna jest również etyka i nauczenie się pokory.
