
Wymarzony urlop, pieczołowicie wybierany kostium kąpielowy, plaża, morskie fale... Trudno uwierzyć, że to wszystko mogą zepsuć istoty, których nawet nie widać gołym okiem - bakterie i grzyby. A wszystko za sprawą stroju kąpielowego…
Pozostając na plaży czy na basenie w kostiumie, w którym zażywałyśmy kąpieli, dajemy bakteriom "zielone światło” do działania, a delikatna równowaga flory bakteryjnej pochwy zostaje zaburzona.
W okresie wakacyjnych wyjazdów staram się przypominać pacjentkom wybierającym się na urlop, że po wyjściu z wody warto dokładnie osuszyć kostium lub założyć inny, suchy. Po powrocie z hotelowego basenu, czy z plażowania do domu należy bezwzględnie wziąć prysznic, a okolice intymne umyć żelem do higieny intymnej.
Jeśli już pojawią się objawy infekcji intymnej, warto jak najszybciej udać się do lekarza, który najlepiej oceni jakie postępowanie trzeba wdrożyć. Walka z infekcją "na własną rękę” wydaje się z góry przegrana.
Niewyleczone do końca infekcje mogą powracać. Warto też pamiętać, że bardzo częste infekcje intymne mogą stanowić oznakę innych chorób (np. cukrzycy) lub mogą być związane z przesadną i niewłaściwą higieną miejsc intymnych.