Są sposoby, żeby przestać słodzić.
Są sposoby, żeby przestać słodzić. Fot. Prawo autorskie: nungning20 / 123RF Zdjęcie Seryjne

Cukrem nie słodzimy, cukier pochłaniamy... Latem w słodkich sokach, napojach, słodyczach, lodach, ale także we wszelkich daniach gotowych i w tzw. jedzeniu "na mieście”. Uff, dużo tego! Równie długa jest lista schorzeń, które tym cukrem "dokarmiamy”, pozwalając lepiej się rozwijać w naszym organizmie.

REKLAMA

Dr Michał Mularczyk, internista, kardiolog i twórca BezKalorii.pl, wymienia jednym tchem: otyłość, cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, miażdżyca (zawał serca, udar mózgu, amputacje kończyn), niewydolność nerek, choroby autoimmunologiczne (np. choroby zapalne jelit, choroby reumatyczne) oraz zaburzenia koncentracji i otępienie umysłowe.

Podstawa: spalanie kalorii Dr Mularczyk ma taki sposób: często relacjonuje na swoim facebookowym profilu solidne rowerowe eskapady. Nawet kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Dlaczego? Bo pokazuje, nie tylko swoim pacjentom, że to, co pochłaniamy, powinniśmy "spalić”, a zatem mądrze spożytkować ładunek energetyczny, który właśnie dostarczyliśmy naszemu organizmowi.

Idę z koleżanką na kawę. Dawno się nie widziałyśmy, mamy do omówienia mnóstwo mniej lub bardziej ważnych spraw. Siadamy przy stoliku, prosimy o dwie kawy. Znajoma wstaje, przynosi kilka opakowań cukru w papierowych saszetkach.

– Dziękuję, nie słodzę – deklaruję. – No co ty, jak to zrobiłaś? – słyszę. – Nie było tak trudno. Po pierwsze: metoda małych kroczków.

Naprawdę można nie słodzić. Natomiast ochotę na coś słodkiego, zaspokajać np. owocami, które wcześniej sobie przygotujemy.
Naprawdę można nie słodzić. Natomiast ochotę na coś słodkiego, zaspokajać np. owocami, które wcześniej sobie przygotujemy. Fot. pixabay

Co nagle... Nie odstawiłam cukru z poniedziałku na wtorek. Zmiany dawkowałam sobie w małych ilościach. Zamiast półtorej łyżeczki do kawy - najpierw jedna, potem pół, a potem… wcale. Za to pozostałam przy dodatku mleka. Z herbatą sprawa była identyczna.

Dr Mularczyk zachęcił mnie także do gotowania… kompotów. To zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż wypełnione po brzegi substancjami słodzącymi soki ze sklepowej półki. Poza tym – do kompotu po prostu nie dodaję nawet ziarenka cukru.

Owoc "zamiast” W ciągu dnia zdarzały mi się chwile słabości, gdy najchętniej zjadłabym coś słodkiego. Cokolwiek: batonika, kawałek ciasta, deser jogurtowy… Teraz jest inaczej: gdy mam ochotę na słodycze po prostu sięgam po wcześniej przygotowane owoce: borówki, maliny, banany. Tym samym "coś słodkiego” odchodzi w zapomnienie.

Zdaję sobie sprawę, że całkowite wyeliminowanie cukru z diety byłoby bardzo karkołomne. Zupełnie nie o to chodzi. Istotna była zmiana nawyków i przemyślenie tego, co znajdzie się w moim jadłospisie. Łatwiej sięgnąć po batonika, niż przygotować owocową sałatkę. Po prostu nie idę na łatwiznę i to jest dietetyczna dobra zmiana.