
Nie tworzą organizacji pacjenckich i stowarzyszeń - chorzy na drobnokomórkowego raka płuca zwykle żyją krótko, nie mają czasu na działalność społeczną. – U nas walka trwała 2,5 miesiąca. Tata zmarł 4 maja – pisze Tom na forum dla pacjentów.
Są takie nowotwory lub ich odmiany, z którymi medycyna, mimo ogromnego postępu, zwyczajnie sobie nie radzi lub radzi bardzo słabo. Do takich nowotworów należy drobnokomórkowa odmiana raka płuca. Dlatego tym bardziej trzeba odnotować i zapisać złotymi zgłoskami, że pierwszy raz od 40 lat pojawił się lek, który przedłuża życie pacjentom z tym nowotworem. To prawdziwa nadzieja, że drobnokomórkowy rak płuca z czasem zniknie w końcu z listy najgorszych zabójców.
Rak drobnokomórkowy płuca to niezwykle agresywny i dynamiczny nowotwór. Jest to praktycznie w 100 procentach nowotwór tytoniozależny. Prawie 80 proc. chorych w momencie rozpoznania ma rozsianą chorobę.
Jak jest tylko mały guzek 1-2 cm, nie zajęte węzły chłonne, taki chory i tak wymaga leczenia uzupełniającego co najmniej chemioterapią, bo bez tego, mimo radykalnego leczenia chirurgicznego, jego szansę na wyleczenie bardzo spadają.
Leczy się terapią skojarzoną - radioterapią i chemioterapią. Te metody nie zmieniły się od prawie 40 lat. U chorych, u których są przerzuty, nie w ośrodkowym układzie nerwowym, stosuje się radioterapię profilaktyczną ośrodkowego układu nerwowego, że zapobiec takim przerzutom.
Rokowanie w tym nowotworze nie jest najlepsze. Tylko 5 proc. osób chorych przeżywa 5 lat od rozpoznania choroby.
Po 40 latach pojawił się nowy lek dla chorych z drobnokomórkowym rakiem płuca. To, jak podkreślają specjaliści, pierwsza terapia od tylu lat, dzięki której chorzy mogą żyć dłużej.
