
Kryzys spowodowany przez koronawirusa pokazuje jak w soczewce wszystkie problemy ochrony zdrowia. Polska służba zdrowia od lat niewystarczająco finansowana staje w obliczu pandemii i wydaje się, że niestety nie ma odpowiednich narzędzi by walczyć z koronawirusem. Jedyną szansą na odróżnienie chorego zakażonego koronawirusem od pozostałych pacjentów jest wykonanie badania w laboratorium.
Zawsze jest niebezpiecznie, nawet bez koronawirusa
To w sumie dla nich nic nowego. Każdego dnia muszą uważać - przecież oprócz koronawirusa są też inne choroby zakaźne choćby HIV czy żółtaczka, a pacjenci mogą nawet nie zdawać sobie sprawy, że są zakażeni i nie zgłaszają tego faktu. Choć teraz wprowadzono specjalne procedury, bo każdy materiał może być potencjalnie bardzo zakaźny.Marne zarobki diagnostów laboratoryjnych
Tak więc aby wykonywać badania potrzeba diagnostów laboratoryjnych, a z tymi na rynku pracy jest krucho.Tymczasem wprowadzono przepisy, które pozwalają na zdalną autoryzację badań, czyli podpisywanie badań na odległość, wykonywanych nawet w innym laboratorium. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, bo sytuacja jest kryzysowa, diagności mogą chorować lub przechodzić kwarantannę.
Jednak takie zapisy próbowano wprowadzać już wcześniej, ale środowisko protestowało przeciwko nim. Teraz wprowadzono je w jedną noc. Obawiamy się, że ta prowizorka może przetrwać. To sprawi, że wiarygodność wyników badań może stać się bardzo dyskusyjna.
