
Zamrożenie ochrony zdrowia w czasie pandemii SARS-CoV-2 odbija się szczególnie na osobach najciężej chorych. Słyszymy np. o problemach pacjentów onkologicznych czy kardiologicznych. Mniej, a może nawet wcale, nie mówi się o dramacie tych, którzy cierpią na choroby rzadkie. Ci chorzy nawet bez pandemii koronawirusa są trochę po macoszemu traktowani przez system ochrony zdrowia. O tych chorych rozmawiali uczestnicy Medycznej Racji Stanu.
To w większości choroby genetyczne
W tym planie, jak mówiła podczas Medycznej Racji Stanu prof. Anna Latos-Bieleńska z Katedry i Zakładu Genetyki Medycznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, bardzo brakuje jednego obszaru, który się nazywa diagnostyka i rejestry chorób rzadkich.Jak oglądanie cukierków przez szybę
Kiedy już w końcu wiadomo na jaką rzadką chorobę cierpi pacjent, niestety nie kończą się jego przysłowiowe schody. Wielu chorób rzadkich nie sposób leczyć, bo nie ma dedykowanych im leków.CLN2 - choroba zwana też "demencją dziecięcą"
Śmiertelna, genetyczna choroba, diagnozowana najwcześniej w wieku 2 lat. Pacjenci umierają między 8 a 12 rokiem życia, średni czas przeżycia to 10 lat.
Do głównych symptomów należą: napady padaczkowe, "zawieszenia", cofanie się w rozwoju intelektualnym, problemy z mową i motoryką (w tym problemy z chodzeniem), spazmy mięśniowe, upośledzenie wzroku prowadzące do ślepoty.
Z każdym rokiem od chwili diagnozy choroba potęguje fizyczne cierpienie dziecka i jego uzależnienie od opiekunów: po kilku latach wymagana jest opieka całodobowa, która wyklucza przynajmniej jedno z rodziców z aktywności zawodowej.
Wydłuża się droga pacjenta z wieloma problemami - od objawów do leczenia. My musimy udostępnić prawidłową i szybką diagnostykę. Żebyśmy nie zostali z problemami, które runą na nas jak lawina.
W związku z odmrażaniem gospodarki musimy powoli ruszać, zgodnie z narzuconym algorytmem postępowania wyznaczonym prze nasze władze. Ale musimy dać przede wszystkim nadzieję naszym pacjentom, że ludzie którzy decydują o programach nie zapomną o ich potrzebach, że będą dostępne programy lekowe, terapeutyczne, refundacje nie zostaną przerwane.
Lekarz nie zapyta dr Googla
Podczas spotkań rodzin, które borykają się z leczeniem chorób rzadkich np. u dzieci, często podnoszony jest problem z dostępem do szybkiej, fachowej pomocy lekarskiej w nagłych wypadkach. Proszę sobie wyobrazić, że daną chorobą rzadką zajmuje się w Polsce jeden lekarz - czasem tak bywa i on wie o niej wszystko. Na wizytę chory jedzie do tego lekarza czasem z drugiego końca Polski. Normalnie, takie wizyty raz na jakiś czas wystarczą.Ministerstwo pracuje nad rozwiązaniami
Wiceminister zdrowia, Sławomir Gadomski przypomniał, że resort cały czas pracuje nad wieloma rozwiązaniami systemowymi dotyczącymi chorób rzadkich.Te rozwiązania to rozwiązania systemowe i tu przede wszystkim duże nadzieje wiążemy co do określenia ośrodków referencyjnych i ich roli w systemie, być może przekazania kompetencji do wyłączności w pewnym sensie, w niektórych chorobach, czy w niektórych obszarach terapeutycznych.
Drugi obszar wydaje się bardzo istotny z punktu widzenia klinicznego, ale też z punktu widzenia pacjenta, to Paszport Pacjenta. Chcemy doprecyzować do końca czerwca, na co może liczyć pacjent. Pomysły idą w kierunku rozwiązań informatycznych, integracji z Indywidualnym Kontem Elektronicznym Pacjenta.
Koronawirus to tylko "papierek lakmusowy”
Mec. Piotr Mierzejewski z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich mówi wprost, że te problemy związane dzisiaj ze zdrowiem w chorobach rzadkich mają wymiar ponadczasowy, a obecność koronawirusa może być jedynie czymś co będzie się składało na obecną sytuację pacjentów oraz może wpływać na to, że w pewnych obszarach, prawa pacjentów mogą być ograniczane.Dla osoby zmagającej się z chorobą rzadką czy ultrarzadką traumą jest sam fakt postawienia diagnozy. Wielkim szczęściem - kiedy okazuje się, że medycyna nie jest taka bezsilna, kiedy chory dowiaduje się, że są jakieś terapie.
Ale w ogromnej większości trauma jest wtedy kiedy okazuje się, że leczenia nie ma, albo że terapia jest tak droga, że nie stać na nią zwykłego śmiertelnika, a polityka państwa nie sprzyja żeby pacjent był poddany tej terapii. To jednoznacznie prowadzi do konkluzji, że polski system zdrowia nie jest przyjazny pacjentowi, a w szczególności temu cierpiącemu na choroby rzadkie.
