
– Gdyby nie operacja wylądowałabym na wózku i przestałabym się ruszać – mówi w rozmowie z naTemat Magdalena Witkiewcz. Kobieta opowiedziała nam, jak przez wiele lat lipodemia utrudniała jej życie, choć tak naprawdę nie wiedziała, że właśnie z tym się boryka. Była przekonana, że po prostu ma grubsze nogi.
Magdalena Witkiewicz nie pamięta, żeby kiedykolwiek chodziła w krótkich spódniczkach lub spodenkach. Krótkie oznacza jednak w tym przypadku taką część garderoby, która odsłania kolana. Pamięta natomiast, że idąc ulicą i słysząc śmiejących się ludzi zawsze myślała, że to na pewno ona jest powodem takiego rozbawienia. A raczej nie ona... Winne wszystkiemu były nogi.
– Nieustająco miałam coś takiego, że gdy szłam ulicą i ktoś szedł za mną, to byłam pewna, że człowiek ten na pewno myśli o tym, jak jestem gruba. Kiedyś się odchudziłam i przy wzroście 178 ważyłam 64 kg, ale nogi nadal nie były ok – mówi Witkiewicz. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że ten obrzęk to lipodemia, a nie że "taka jest jej uroda".
Choroba grubych nóg
Magdalena Witkiewicz zgodziła się opowiedzieć nam swoją historię, ponieważ wie, jak w przypadku lipodemii – obrzęku tłuszczowego nazywanego często chorobą grubych nóg – trudno o diagnozę. Nie jest też łatwo mówić o czymś, co latami ukrywa się pod długimi spódnicami czy szerokimi spodniami.
Odwagi dodały jej jednak reakcje kobiet, które przeczytały jej wpis o lipodemii na Facebooku. Ponieważ Magdalena Witkiewicz jest pisarką i ma sporo obserwatorów, to treść trafiła do wielu osób, w tym także tych, które mają ten sam problem, a do tej pory nie zdawały sobie sprawy, co im dolega.
– Ostatnio napisała do mnie dziewczyna – a jest takich naprawdę sporo – że jest bardzo wdzięczna za tamten wpis, bo już jest po wizycie u lekarza i faktycznie ma potwierdzoną lipodemię – przyznaje.
Kiedy nasza bohaterka patrzy na fotografie z dzieciństwa nie dostrzega wielkich różnic w wyglądzie między nią a jej rówieśniczkami. Wszystko zmieniło się po okresie dojrzewania.
– Mam wrażenie, że moje nogi zmieniły się w momencie dojrzewania. Nie wystarczało zakryć kolana, uda i po problemie... Kostki też były nieładne, były zdecydowanie grubsze niż moich rówieśniczek i puchły. Nie był to dramat, ale na pewno duży kompleks. Po ciąży ten stan jeszcze się pogłębił – wyjaśnia.
To, czego nie widać
Lipodemia dotyka praktycznie wyłącznie kobiety. Objawia się dysproporcją ciała, bo chora tkanka tłuszczowa zlokalizowana jest na nogach i na ramionach – Lipodemia jest przewlekłą chorobą tkanki tłuszczowej. Widzimy tzw. grube nogi, z których powodu panie mają problem m.in. z zakupem odzieży. Dochodzi do tego, że bluzki kupują w małych rozmiarach, ale spódnice i spodnie muszą być o kilka rozmiarów większe. Jednak to, co jest największym problemem, to ból. Tanka tłuszczowa jest bolesna np. na ucisk lub dotyk – mówi dr Agnieszka Czarnecka, specjalistka w dziedzinie limfologicznej liposukcji obrzęku lipidowego w Berlinie.
Doktor Czarnecka dodaje, że bardzo typowa dla lipodemii (specjalistka przypomina, że choć w Polsce nomenklatura tej choroby nie jest jeszcze wykrystalizowana, to na podstawie oryginalnej nazwy powinno mówić się "lipedema", "lip" od tłuszczu, "edema" od obrzęku) jest także łamliwość naczyń krwionośnych w tkance tłuszczowej. Wyjaśnia też, że choć lekarze podejrzewają, że choroba ma podłoże genetyczne, to wciąż nie ma pewności, co prowadzi do jej rozwoju.
– Dużą rolę odgrywają tu na pewno kobiece hormony. Dlatego też najczęściej ujawnia się ona w okresie pokwitania. Kolejnymi momentami takiej hormonalnej burzy są ciąża i przekwitanie. Choć bywa także i tak, że problemy zaczynają się dopiero przy menopauzie, mimo iż panie całe życie były szczupłe, nigdy nie miały problemów z wagą. Mam sporo takich pacjentek – zaznacza nasza rozmówczyni.
Dr Agnieszka Czarnecka przyznaje, że kłopotliwe w przypadku lipodemii jest już samo postawienie diagnozy. Choć kobiety cierpią, to jest ona nierozpoznawana przez lekarzy: – Mam wiele pacjentek w wieku 60, 70 lat, które przychodzą do mnie po raz pierwszy i dowiadują się, że są chore. Często słyszę "a ja myślałam, że wszyscy tak mają, że wszystkich tak boli". To są dramatyczne sytuacje, bo tego się nie odwróci. W zaawansowanym wieku z reguły operacji nie można już przeprowadzić. Jest to zbyt duże obciążenie.
Dlatego też wiele kobiet kończy na wózku inwalidzkim. – Objętość nóg i masa na nogach, którą muszą codziennie dźwigać, prowadzą do komplikacji, szczególnie ortopedycznych. Dochodzi do zniszczenia stawów kolanowych i stawów biodrowych – mówi specjalistka.
Nigdy nie pokazywałam kolan
– W lipodemii charakterystyczne jest to, że są przede wszystkim niezgrabne kolana. Nad kolanami jest taki zwis tłuszczowy. Trenerzy personalni mówili mi, że mam słabe mięśnie ud, że jeżeli je w jakiś sposób wyćwiczę, to podciągnie mi się to do góry. Oczywiście bzdura. Kolan nigdy w życiu nie pokazywałam... Ten tłuszcz trudno jest zgubić. Nie wiem, co musiałabym zrobić. Oczywiście nogi chudną jeśli człowiek się odchudza, ale one nigdy nie są takie normalne – podkreśla Magdalena Witkiewicz.
Rozmówczyni naTemat nigdy nie miała problemu ze zrzuceniem wagi, ale nawet gdy była szczupła, nogi wyglądały "średnio" i miała wrażenie, że są cały czas opuchnięte. – Lekarze tylko kazali brać diuretyki (przyp. red. leki moczopędne) i mnie odsyłali. Mówili "taka pani uroda" – opowiada.
Spodnie w jej rozmiarze zazwyczaj nie wchodziły na jej nogi. Różnica między "górą" a "dołem" wynosiła nawet 3 rozmiary. – Lipodemia oznacza wiele wyrzeczeń. Ciężko było mi choćby znaleźć buty narciarskie, rolki... Kozaki to już w ogóle było coś nierealnego. Kiedy w Anglii znalazłam takie na szerszą nogę, byłam bardzo zadowolona. Potrafiłam jednak bardzo dobrze ukrywać ten mankament, dlatego nikt nie zdawał sobie sprawy z mojego problemu – mówi pisarka.
Kobieta zdiagnozowała się sama. Zaczęła przeglądać strony w internecie i tam znalazła zdjęcia dziewczyn, które mają takie same nogi, jak ona. Chciała się upewnić, że jej podejrzenia są słuszne, dlatego o pomoc poprosiła przyjaciółkę.
– Poprosiłam ją, żeby spojrzała na moje nogi i później pokazałam jej zdjęcie. Stwierdziła, że mam dokładnie to samo. Później przyszła moja mama, rozebrałam się przed nią, a ona powiedziała: "Boże dziecko, jakie ty masz nogi". Wcześniej tak dobrze je chowałam, że nawet ona ich nie widziała. Myślę, że duża część dziewczyn na początku sama się diagnozuje, a później muszą przekonać lekarzy, że są na to chore – wyznaje.
dr Agnieszka Czarnecka
specjalistka w dziedzinie limfologicznej liposukcji obrzęku lipidowego w Berlinie

Ostatnia opcja
Kobiety dotknięte lipodemią powinny nosić specjalną uciskową odzież, która jest szyta na miarę dla konkretnej pacjentki. Rajstopy powinni pasować idealnie, tak jakby były drugą skórą. – Działanie tej kompresji polega na tym, że może zmniejszyć ból, może zmniejszyć obrzęki i siniaczenie. Natomiast w jakim stopniu, to już bardzo indywidualna kwestia. Z reguły w stopniu niewielkim lub średnim – przyznaje doktor Czarnecka.
Pomóc może natomiast operacja, którą jest liposukcja, czyli odsysanie tłuszczu. Jak podkreśla nasza rozmówczyni, nie ma to jednak nic wspólnego z kosmetycznym odsysaniem tłuszczu.
– Wyniki operacji są oczywiście o wiele lepsze w porównaniu do rajstop. Nie każda pani chce też całe życie spędzać w rajstopach, bo są one jakby pewnego rodzaju pancerzem. To jest bardzo gruby i sztywny materiał. Jeśli wyobrazi sobie pani nogę, to bolesny obrzęk tłuszczowy jest dookoła niej. W związku z czym cała powierzchnia nogi musi być odessana. Nie może być pozostawione jakiekolwiek niedotknięte, niezoperowane miejsce – mówi specjalistka z Berlina.
Dodaje jednak, że nie można tego zrobić w trakcie jednej operacji: – Jeśli dwie nogi zostaną w trakcie operacji w ten sposób zoperowane, to pacjentka umrze. Rana, która powstaje po takiej liposukcji jest zbyt duża, układ krwionośny i serce nie wytrzymają takiego obciążenia. Trzeba więc tę powierzchnie zmniejszyć, wykonując etapami kilka operacji.
W innej spódniczce niż mini chodzić nie będę
– Na początku w ogóle nie myślałam o operacji, bo wydawało mi się, że to jakieś widzimisię, że to celebrytki robią odsysania tłuszczu. Przez przypadek na jakiejś konferencji biznesowej poznałam dziewczynę, która była umówiona do doktor Czarneckiej w Berlinie, więc stwierdziłam, że i ja zapiszę się na wizytę. Pojechała tam z mężem. Spotkanie trwało chyba z dwie godziny – mówi Magdalena Witkiewicz.
Nasza rozmówczyni jest już po operacji, ale na jednej na pewno się nie skończy. – Okazało się, że był to ostatni dzwonek. Gdyby nie operacja wylądowałabym na wózku i przestałabym się ruszać. Mam 44 lata więc jeszcze trochę chciałabym być młoda, a nie siadać na wózek – żartuje Witkiewicz i dodaje, że choć jest to "cholernie drogie", to warto się na to zdecydować.
– Za granicą jedna operacja kosztuje 5, 6 tys. euro, więc są to olbrzymie pieniądze. Jednak widzę, że po operacji - odessano mi 9 litrów tłuszczu z nóg, z obszaru trochę ponad kolana do kostek - inaczej się ruszam. Jestem bardziej mobilna, zaczęłam więcej ćwiczyć, Czuję się tak, jakby ktoś podarował mi kawałek nowego życia. To pierwszy rok, pierwsze lato, kiedy siedzę w krótkiej spódniczce i nie denerwuję się, że nie wyglądam tak, jakbym chciała. Oczywiście nogi po operacji nie są tak cudowne, jak u modelki, ale nie są też ekstremalnie grube. Nie wiem, jak to będzie po kolejnych operacjach, ale chyba w innej spódniczce niż w mini, to ja chyba nie będę chodzić. Będę nawet kosić trawę w sukience – żartuje.
Magdalena Witkiewicz
Leczenie lipodemii w Polsce
W aktualnie obowiązujących przepisach – Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych – słowo "lipodemia" nie jest ujęte jako jednostka chorobowa. Dotyczy to także niefigurującego w słownikach zabiegu liposukcji – zabieg ten, występujący pod innymi nazwami (np. lipoplastyka, lipektomia) co do zasady stosowany w medycynie estetycznej i kosmetycznej oraz chirurgii bariatrycznej i rekonstrukcyjnej.
Obecnie najbardziej zbliżonym do liposukcji zabiegiem figurującym w słownikach jest kategoria "Operacja plastyczna pomniejszająca".
W 2019 r. Narodowy Fundusz Zdrowia sfinansował 114 takich zabiegów. Ich koszt - 232 776,43 zł.
Wykonano 99 zabiegów redukcji tkanki tłuszczowej ścian brzucha (brzuch obwisły), 8 zabiegów redukcji tkanki tłuszczowej ramion, 3 zabiegi redukcji tkanki tłuszczowej pośladków oraz 4 zabiegi redukcji tkanki tłuszczowej ud. Hospitalizacje były związane najczęściej z kompleksową diagnostyką polineuropatii i chorób mięśni.
W pozostałych przypadkach zabiegi podobne do liposukcji wiązały się z chorobami jamy brzusznej, operacjami przepuklin jamy brzusznej z wszczepem, operacjami przepuklin brzusznych, małymi zabiegami odbytu i odbytnicy, przewlekłymi chorobami trzustki, średnimi zabiegami na tkankach miękkich, średnimi zabiegami na tkankach miękkich, dużymi zabiegami w obrębie piersi, średnią chirurgią piersi, chorobami piersi złośliwymi, zabiegami związanymi z przeszczepami skóry, dużymi zabiegami skórnymi, średnimi zabiegami skórnymi, owrzodzeniami skóry, łagodnymi chorobami dermatologicznymi, zaburzeniami odżywienia, oraz bardzo dużymi zabiegami górnej części układu rozrodczego.
Przyszła Międzynarodowa Klasyfikacja ICD-11, która będzie obowiązywać od 1 stycznia 2022 r., przewiduje kod "EF02.2 Lipoedema" jako "niewgłębiający się rozproszony tłusty obrzęk, zwykle ograniczony do nóg, ud, bioder i ramion".
