
Biorą kredyty, wydają tysiące, lecą na koniec świata. Porzucają rodziny, zmieniają się ich preferencje seksualne. Nagle zaczynają palić i pić, chociaż nigdy tego nie robili. Inni stają się "pracownikami roku". Mogą pracować bez przerwy, nie muszą odpoczywać. Kolejni... dołączają do PiS lub przeprowadzają zaangażowaną kampanię kandydata PO, chociaż do tej pory nie mieli nic wspólnego z polityką. Co ich łączy? To ludzie z chorobą afektywną dwubiegunową, którzy w manii w końcu "czują, że żyją" i "mogą wszystko". Opowiedziała mi o tym Agata, która w czasie takiego epizodu za bardzo zainteresowała się polityką...
Choroba afektywna dwubiegunowa (ChAD) charakteryzuje się występowaniem epizodów depresji, manii/hipomanii lub epizodów mieszanych.
Pomiędzy tymi epizodami zwykle występują okresy remisji, czyli całkowitego braku objawów lub utrzymywania się nielicznych objawów o niewielkim nasileniu.
Nie pomyliłbym się za bardzo, gdybym stwierdził, że hipomania jest dla mnie jak pędzący pociąg na trasie Warszawa – Kraków. Bez przystanków i bez wytchnienia. Przeciwwaga do depresji, która pochłania bez reszty. Paradoksalnie jest to stan, w którym chory rzadko kiedy zgłasza się do specjalisty, bo chce, aby trwał jak najdłużej. Tymczasem wszystko może wymknąć się spod kontroli.
Mimo wielu cech wspólnych, każdy chory przechodzi trochę inaczej epizod depresji i hipomanii. U mnie były to kredyty. Masa kredytów. Potrafiłem oblatać kilka banków w ciągu jednego dnia i liczyć na to, aby jedna pożyczka nie zaksięgowała się na tyle szybko, aby nie dostać drugiej.
Gdy doradca w banku pytał się mnie o wydatki, kłamałem, że opłacam tylko telefon. Dawało mi to szansę uzyskania całkiem wysokich kwot, które mogłem wydać na swoje hipomaniakalne potrzeby. Co na przykład? Wszystko to, co spodobało mi się za wystawową szybą. Nie zwracałem uwagi na to czy dana rzecz jest mi potrzebna.
Choroba afektywna dwubiegunowa to druga co do częstości przyczyna niezdolności do pracy z powodów psychiatrycznych.
Kiedy hipomania się skończyła i przyszedł czas nieuniknionej depresji, był ból i płacz. Banki domagały się zwrotu pożyczek, które zaciagnąłem.
Nie jest do końca prawdą, że chory w tym wypadku nie odpowiada za swoje czyny. Ci, którzy mają więcej szczęścia, mogą jedynie ugrać przy sprawie sądowej anulowanie odsetek i prowizji, ale resztę kwoty i tak muszą zapłacić.
Może cię zainteresować także: Od depresji do euforii w jeden dzień. Życie Piotra było nieustanną huśtawką nastrojów
