
Słowa mają znaczenie – mogą uskrzydlać ale mogą też ranić i stygmatyzować. To właśnie słowa potrafią zrujnować życie osobom z problemami psychicznymi. Jakby sama choroba to było mało... Warto pamiętać, że osoby z zaburzeniami psychicznymi są ofiarami silniejszego wykluczenia niż osoby z jakimikolwiek innymi chorobami.
Choroby psychiczne to nadal tabu
Brak zrozumienia specyfiki chorób, upraszczające, stereotypowe myślenie, a także dyskryminujący język nie pozostają bez wpływu na samopoczucie pacjentów, a także ich powrót do zdrowia i społeczeństwa. Dlatego ruszyła kampania społeczna "wrażliwi na słowa. Wrażliwi na ludzi", której celem jest uwrażliwienie na język stygmatyzujący osoby z zaburzeniami psychicznymi.Słowa, które krzywdzą
Eksperci podkreślają, że stygmatyzacja osób z zaburzeniami psychicznymi utrudnia chorym realizację wielu istotnych celów życiowych jak np. podejmowanie pracy czy nawiązywanie kontaktów międzyludzkich. Co więcej, negatywny obraz i sposób mówienia o chorych i chorobach psychicznych "podcina skrzydła”, sprzyjając izolacji społecznej i rezygnacji z marzeń i aspiracji.Z ankiet przeprowadzonych przez naszą Fundację wśród osób z zaburzeniami psychicznymi wynika, że według respondentów najbardziej obraźliwym jest psychopata/psychopatka, a także wariat/wariatka, a z dyskryminacją ze względu na chorobę najczęściej spotykaj się w mediach.
Zdecydowanie najwięcej przejawów dyskryminacji pojawia się według ankietowanych w Internecie. W wielu odpowiedziach powtarzał się także motyw braku zrozumienia przez otoczenie, samotności i trudnych kontaktów społecznych.
Językoznawca apeluje
Jedną z podstawowych strategii służących temu celowi jest uwrażliwienie na język.Nie bierze się pod uwagę tego, że powtarzanie takich wyrażeń, jest odbierane przez chorych w kontekście ich osobistych losów i problemów z którymi się zmagają. Jako wykorzystanie ważnych dla nich słów w sposób, który nie ma nic wspólnego z ich osobistym doświadczeniem.
Przyczynia się do tego, że zaburzenia psychiczne, których nazwy wykorzystuje się w niemedycznych kontekstach, tracą swoje pierwotne wyjaśniające naturę problemu znaczenie, a zaczynają być używane jako narzędzia stygmatyzacji.
