
NFZ zdecydował, że szpitale dostaną mniej pieniędzy za leczenie osób chorych na COVID-19. Nie wynika to wprost z nowego zarządzenia prezesa NFZ, ale podział stawek za leczenie poszczególnych chorych właśnie tak wpłynie na finanse szpitali leczących ofiary pandemii SARS-CoV-2.
zmieniającego wycenę świadczeń związanych z leczeniem COVID-19, które wraz z frustracjąpersonelu oddziałów zakaźnych będących konsekwencją dokonanej w dniu wczorajszym w Sejmie RP "kowalidacji” Ustawy "kowidowej”, doprowadzi do katastrofy polskiej opiekizdrowotnej” – piszą specjaliści.
Mniej pieniędzy na leczenie
Dlaczego to konieczne? Lekarze i epidemiolodzy wskazują, że nowe stawki w sposób znaczący (przynajmniej o połowę) obniżają realne świadczenia na rzecz pacjentów hospitalizowanych z COVID-19. Są oparte na błędnym wykorzystaniu do codziennej oceny stanu pacjentów skali CRB 65 przeznaczonej pierwotnie do kwalifikacji chorych do hospitalizacji przez lekarzy POZ. Są też cynicznym wykorzystaniem rekomendacji PTEiLChZ w celach zupełnie sprzecznych z pierwotnym ich założeniem.Większe koszty a mniej pieniędzy
Trzeba pamiętać, że szpitale podczas pandemii mają zwiększone koszty, chociażby z powodu zużywanie większej ilości środków dezynfekcyjnych czy środków ochrony osobistej.Skala dla lekarzy, a nie do wyceny
O co chodzi z tym podziałem na poziomy. To skala stworzona w zupełnie innym celu - dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, po to, żeby wiedzieli kiedy kierować pacjentów do szpitala.Skala punktowa CRB-65, służąca do oceny ciężkości pozaszpitalnych zapaleń płuc dla lekarzy podsatwowej opieki zdrowotnej, w której bierze się pod uwagę: zaburzenia świadomości (1 pkt), częstość oddechów ≥30 /minutę (1 pkt), ciśnienie tętnicze krwi równe lubniższe od 90/60 mmHg (1 pkt), wiek >65 lat (1 pkt). W przypadku uzyskania 2 punktów –należy rozważyć skierowanie, a w przypadku 3-4 – skierować pacjenta do szpitala. Jeśli stanpacjenta jest dobry, należy wykorzystywać zdalne formy kontaktu (telefon, wideorozmowa)oraz możliwości samodiagnozy pacjenta (pomiar tętna czy liczby oddechów) oraz uczulić pacjenta na objawy alarmowe.
