
W czasach pandemii Covid-19 zmienił się profil pacjenta kardiologicznego. Wielu pacjentów ma obawy przed pójściem do lekarza, zgłoszeniem się do szpitala i przeczekuje niepokojące objawy. Pacjenci zgłaszają się do szpitala dużo później niż robili to przed pandemią. Często zbyt późno by osiągnąć odpowiednie efekty leczenia mówi naTemat dr n. med. Marta Kałużna-Oleksy, kardiolog z I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Opóźniona pomoc
Drugi problem podczas pandemii to fakt, że wiele oddziałów w szpitalach, również tych kardiologicznych, zostało przekształconych w oddziały covidowe. To powoduje, że w szpitalach jest dużo mniej miejsc dla pacjentów kardiologicznych. Często pacjenci zwyczajnie nie trafiają do szpitala, bo nie ma dla nich miejsc i opieka nad nimi nie jest taka jak być powinna.Podczas pandemii pacjenci w tzw. ostrym stanie czyli np. z zawałem mięśnia sercowego, z bólami w klatce piersiowej, później zgłaszają się do szpitali. Z tego powodu nasze interwencje naczyniowe np. przy zawale mięśnia sercowego są opóźnione w czasie, i z tego powodu mają większe konsekwencje zdrowotne dla pacjentów. To powoduje, że tacy chorzy mogą za jakiś czas rozwinąć niewydolność serca. Także znowu powiększa nam się grupa chorych, którzy będą wymagali pomocy.
Nie ma dostępu do nowoczesnej farmakoterapii
Kolejnym problemem pacjentów z niewydolnością serca jest jej zdaniem, dostęp do nowoczesnej farmakoterapii. U pacjentów z niewydolnością serca z obniżoną frakcją wyrzutową, mamy leczenie farmakologiczne o udowodnionej skuteczności, zmniejszające ryzyko zaostrzenia choroby oraz ryzyko zgonu.Pandemia nasiliła dług kardiologiczny
Prof. Jarosław Kaźmierczak, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii mówi, że z powodu pandemii mamy zaniedbaną diagnostykę i leczenie innych chorób niż COVID-19.W 2020 r. mieliśmy dużo mniej hospitalizacji w ostrych stanach takich jak zawał mięśnia sercowego. Było to ok. 30 proc. mniej niż w roku 2019 czyli przed pandemią COVID-19. To nie znaczy, że mniej osób chorowało. Zwyczajnie mniej pacjentów dotarło do szpitali - przechodzili zawał w domu lub zwyczajnie umarli nie dojeżdżając do szpitali, ponieważ bali się wezwać karetkę, jechać do szpitala lub przeciągali moment, żeby do niego wyruszyć. Obawiali się zakażenia SARS-CoV-2.
Większa śmiertelność wśród chorych na niewydolność serca
Przy kwestii długu kardiologicznego nie sposób nie wspomnieć o niewydolności serca. Szacuje się, że w Polsce niewydolność serca ma ponad 1 mln osób. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.KONS potrzebny od zaraz
U wielu chorych, którzy przeszli zawał serca za jakiś czas rozwinie się niewydolność serca. Jednym ze sposobów na zmniejszenie długu kardiologicznego, zdaniem prof. Kaźmierczaka, byłoby wprowadzenie programu podobnego do KOS ale dla osób z niewydolnością serca czyli KONS.Pacjent musi wiedzieć, że przeczekiwanie jest niebezpieczne
Dr Leszek Kamiński, ordynator oddziału kardiologicznego w SP ZOZ Szpitalu w Przeworsku mówi nam wprost, że to już naukowo udowodnione, że pacjenci z problemami kardiologicznymi nie zgłaszali się do szpitali podczas poprzednich fal pandemii COVID-19.Uspokajająco dla pacjentów mogę dodać, że praktycznie cały personel mojego oddziału jest zaszczepiony przeciwko COVID-19. Jeśli ktoś z personelu miał kontakt z osobą zakażoną, to mimo szczepienia jest każdego następnego dnia testowany w kierunku COVID-19 przed dopuszczeniem do pracy. Tylko osoby z negatywnym wynikiem mogą przystąpić do pracy.
Pacjenci nadal nie są dobrze zaopiekowani
Wraz ze wzrostem hospitalizacji pacjentów z COVID-19 znów przekształcane są kolejne oddziały specjalistyczne lub częściowo przekształcane na covidowe. Brakuje miejsc dla pacjentów kardiologicznych potrzebujących hospitalizacji. Jak podkreślają eksperci, trzeba zrobić wszystko w opiece nad pacjentami z chorobami serca i naczyń, by uniknąć pogorszenia ich stanu zdrowia i w efekcie hospitalizacji.Gdyby wcześnie zostali objęci opieką to być może mogliby żyć dłużej lub w lepszym komforcie, uniknąć dramatycznych decyzji np. dotyczących wszczepienia kardiowertera. To jest skutek braku dostępu do opieki zdrowotnej.
