Prof. Marian Zembala.
Prof. Marian Zembala. fot. Leszek Kotarba/East News

Prokuratura Rejonowa w Tarnowskich Górach prowadzi śledztwo dotyczące śmierci prof. Mariana Zembali. Zostało ono wszczęte z artykułu 151. Kodeksu Karnego, który dotyczy namawiania lub udzielania pomocy w samobójstwie. Jeszcze dzisiaj ma być przeprowadzona sekcja zwłok profesora, która ma wyjaśnić dokładnie przyczynę śmierci wybitnego kardiochirurga.

REKLAMA

Przypomnijmy, że prof. Marian Zembala zmarł 19 marca. Ciało, w jego domu w Zbrosławicach, znalazła rodzina, która też wezwała policję. Zmarłego lekarza znaleziono w basenie przy jego willi. Znaleziono też list, który prawdopodobnie zostawił. Prokuratura informowała, że nie wyklucza w tym przypadku samobójstwa.

– Dzisiaj będą wstępne wyniki sekcji zwłok. Nie wiadomo jednak czy rodzina zezwoli na informowanie mediów o wynikach tej sekcji. Nie jest to informacja publiczna, którą bezwzględnie należałoby podać – mówi naTemat  Joanna Smorczewska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. 

Zabezpieczone ślady i dowody

Co do samego dnia śmierci profesora, rzeczniczka wyjaśnia, że 19 marca, w związku z ujawnionym ciałem zmarłego, została wezwana policja. Było to zawiadomienie ze strony rodziny.

 – Były wykonywane czynności przez prokuratora i funkcjonariuszy policji z Tarnowskich Gór. Zostały zabezpieczone ślady, dowody. Zaplanowano sekcję zwłok. Nie udzielamy żadnych informacji szczegółowych dotyczących sprawy z uwagi na dobro tej sprawy i dobro śledztwa oraz charakter tego postępowania – podkreśla Joanna Smorczewska.

Pytana o to, dlaczego śledztwo zostało wszczęte z artykułu mówiącego o pomaganiu lub namawianiu do samobójstwa tłumaczy, że w prokuraturze jest taka zasada, że jeśli wykonuje ona czynności procesowe, a jest nimi przesłuchanie świadków czy sekcja zwłok, to postępowanie musi być wszczęte na podstawie przepisu, który jest "najbliżej” tego zdarzenia. 

Joanna Smorczewska

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach

To absolutnie nie oznacza, że mamy jakiekolwiek przypuszczenia, że ktoś mógłby panu profesorowi "pomóc” w kwestii takiego wyboru zakończenia swojego życia. Zwyczajnie postępowanie musi być wszczęte.

Podkreśla, że samo wszczęcie w tym kierunku nie powinno powodować przypuszczenia, że prokuratura ma podejrzenia, że tu ktokolwiek pomógł lub nakłonił zmarłego do samobójstwa.

 – Wszczęcia postępowania z konkretnego przepisu wymaga prawo. Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam tym informacjom, które pojawiają się w przestrzeni medialnej odnośnie ewentualnego nakłaniania lub pomagania w samobójstwie. Prokuratura nie udziela tu szerszych informacji – mówi nam Joanna Smorczewska.

Art 151. Kodeksu Karnego: Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Konflikt w tle

Przypomnijmy, że prof. Marian Zembala, były wieloletnim dyrektorem Śląskiego Centrum Chorób Serca, w przeszłości był też ministrem zdrowia. Wszyscy pamiętaj również, że był członkiem zespołu prof. Zbigniewa Religi, który dokonał pierwszej udanej transplantacji serca w Polsce, w 1985 r. 

Profesor od 2018 r. poruszał się na wózku inwalidzkim. Niepełnosprawność była wynikiem rozległego udaru jakiego doznał. Jednak lekarz nie wycofał się całkowicie z życia zawodowego, nadal szefował Śląskiemu Centrum Chorób Serca, występował publicznie.

Jak podaje Gazeta Wyborcza, profesor chciał, żeby kierowanie kliniką kardiochirurgii przejął po nim syn - Michał, który został szefem oddziału w szpitalu. Niestety między synem prof. Zembali a lekarzami pracującymi w Centrum dochodziło do konfliktów. Wielu lekarzy odeszło z pracy. Dzień przed śmiercią profesora, jego syn prof. Michał Zembala otrzymał wypowiedzenie z funkcji koordynatora kardiochirurgii w SCCS.

Czytaj także: