Fot. Unspalsh.copm / Ouael Ben Salah

Zadymiona “hospoda”, w której obok każdego kufla piwa stoi obowiązkowa popielniczka, to migawka z czasów słusznie minionych. Czesi, podobnie jak my, zakazali palenia w miejscach publicznych ponad dekadę temu. I, podobnie jak my, stwierdzili dzisiaj, że odsetek palaczy jak stanął w miejscu, tak stoi. W przeciwieństwie do nas postanowili jednak sprawdzić: dlaczego. A jak już się dowiedzieli – uderzyli się w pierś, zakasali rękawy i wzięli się do roboty. Dzisiaj czeski „princip minimalizace škod” jest odpowiedzią tamtejszego ministerstwa zdrowia na papierosowy problem.

REKLAMA
  • Czesi, podobnie jak my, wciąż borykają się z wysokim odsetkiem palaczy w społeczeństwie. 
  • Przedstawiciele tamtejszych organów ochrony zdrowia zdecydowali, że dotychczasowe podejście do walki z papierosami nie przynosi oczekiwanych skutków. 
  • Od lat w Czechach liczba palaczy stoi w miejscu, więc Czesi postanowili pójść nową drogą: wdrażają redukcję szkód palenia. 
  • Na czym ma polegać czeski „princip minimalizace škod” i dlaczego nas sąsiedzi uważają, że to dobry sposób na niwelowanie społecznych skutków palenia papierosów? 
  • Od lipca tego roku Rada Unii Europejskiej obraduje pod przewodnictwem Czech. Komuś, kto nieszczególnie wnikliwie bada zawiłości międzynarodowych polityk zdrowia publicznego (czyli prawdopodobnie większości z nas) mógł umknąć fakt, że jedna z kwestii, na które Czesi zamierzają położyć szczególny nacisk w trakcie swojej prezydencji, jest promocja ograniczania szkód i ryzyk zdrowotnych spowodowanych paleniem papierosów. 

    Skąd ten pomysł? Odpowiedź na to pytanie jest i nie jest zaskakująca, bo chodzi o skutki palenia: te zdrowotne kosztują. Dużo. Prawdziwym szokiem może być jednak to jak dużo. 

    Ile wydajemy na walkę ze skutkami palenia papierosów? 

    Papierosy pali 25 proc. czeskiego społeczeństwa, czyli mniej więcej 2 mln osób. W Polsce odsetek palaczy jest zbliżony. Podobna jest również liczba zgonów, spowodowanych skutkami palenia: w Czechach choroby takie jak rak płuca czy POChP są powodem jednej piątej wszystkich zgonów. Znowu – podobnie jak w Polsce.

    Można więc przyjąć, że i wydatki Czechów na walkę ze skutkami palenia papierosów są podobne, co w Polsce, czyli ogromne. W naszym kraju sięgają one 15 proc. całości nakładów na służbę zdrowia, czyli ponad 18 mld zł. 

    To jednak nie wszystko: swoje kosztuje również obniżona produktywność czy absencja pracowników, których osłabione papierosami zdrowie szwankuje. Tego rodzaju koszty pozamedyczne można określić tylko szacunkowo, ale w raportach pojawiają się kwoty na poziomie 15 mld zł. 

    Ponad 33 mld, jakie otrzymamy po zsumowaniu tych kosztów, wydają się ogromną kwotą. Największym wydatkiem jest jednak zawsze ten powodowany bólem i cierpieniem, jakie wiążą się z chorobą oraz, w tym przypadku niezwykle często, zgonem bliskiej osoby. 

    Wspomniane wydatki można starać się redukować. I robi to oczywiście zarówno polski, jak i czeski rząd. Do niedawna podejście władz w obu krajach niespecjalnie się różniło: kolejne akcje społeczne miały za zadanie wystraszyć palaczy: a to czarnym płucem, a to na wpół zgniłym językiem. Zniechęcająco miały działać również podwyżki akcyzy, ale jak się okazuje, w celu sfinansowania nałogu, palaczy nie powstrzymuje nawet wzrost cen papierosów. 

    Swojej funkcji nie spełniły również poradnie: w Polsce za brak skuteczności odpowiada niewielka liczba takich placówek (zaledwie trzy), w Czechach - niska wydolność systemu (ze świadczeń umożliwiających uzależnienia od tytoniu i nikotyny korzysta zaledwie 0,15 proc. tamtejszych palaczy). 

    Pomimo tych wysiłków, odsetek palaczy “zablokował się” w okolicy 20 proc. i od jakiegoś czasu nie zamierza drgnąć. Czesi postanowili więc, że czas na zmianę podejścia: wciąż przekonują, że niepalenie i całkowite porzucenie nikotyny to najlepsze wyjście. Ale tym, którzy nie są w stanie tego zrobić, otwarcie proponują rozwiązanie alternatywne. 

    „Princip minimalizace škod”, czyli ograniczanie szkodliwości po czesku 

    Ministerstwo Zdrowia Czech brało pod uwagę redukcje szkód już w kilka lat temu. Elastyczniejsze podejście do produktów o obniżonej szkodliwości znalazło się już w Narodowej Strategii Zdrowia na lata 2019-2027.

    W dokumencie jest mowa o „zróżnicowanym podejściu do substancji oraz zachowań uzależniających, w zależności od ryzyka, jakie stwarzają”, a także o: „stworzeniu ram koncepcyjnych do stosowania programów redukcji szkód u konsumentów alkoholu i tytoniu”.

    Z niedawnych wypowiedzi czeskich polityków wynika, że zamierzają oni zachęcać palaczy do porzucania papierosów na rzecz produktów o obniżonej szkodliwości, takich jak saszetki nikotynowe, e-papierosy czy podgrzewacze tytoniu. 

    – Idea świata, w którym nikt nie pali, według wszystkich dostępnych danych, jest raczej nierealistyczna. Dlatego w sektorze tytoniowym preferujemy podejście oparte redukcji szkód, promując alternatywne, znacznie mniej ryzykowne rozwiązania, opierające się na rosnącej liczbie badań i danych naukowych w tej dziedzinie – mówił Jindřich Vobořil, Koordynator ds. Zapobiegania Narkomanii w Ministerstwie Zdrowia Republiki Czeskiej. 

    – Przez lata koncentrowaliśmy się na polityce zakazywania, niezależnie od tego, czy jest to tytoń, alkohol czy narkotyki. I to podejście się nie sprawdza. Fakty i dane, którymi dysponujemy, pokazują, że racjonalna polityka opiera się na redukcji szkód czy też minimalizacji ryzyka zdrowotnego – stwierdził czeski polityk. I dodał: 

    – Jeśli chodzi o tytoń, to mamy już jasne dane z państw takich jak Szwecja i Wielka Brytania, że droga promowania alternatyw do tradycyjnych papierosów pozwala znacząco zmniejszyć statystyki przedwczesnych zgonów czy chorób układu krążenia i płuc, co tym samym wpływa też na system opieki zdrowotnej – argumentował Vobořil.

    W rekomendacjach Krajowego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii Czech możemy też przeczytać, że Czesi zamierzają walczyć z papierosami na dwóch frontach: podatkowym i zdrowotnym.

    Polityka w tej dziedzinie powinna odpowiednio ustalać korzyści podatkowe (cenowe) dla  alternatywnych wyrobów tytoniowych i nikotynowych, w porównaniu z wyrobami tytoniowymi przeznaczonymi do palenia, stanowiąc w ten sposób ekonomiczną zachętę dla palaczy do przechodzenia na mniej ryzykowne alternatywy dla papierosów. Ponadto konsumenci muszą być lepiej informowani o niższym ryzyku związanym z alternatywnymi wyrobami tytoniowymi i nikotynowymi w porównaniu z paleniem i takie informacje o niższym ryzyku w porównaniu z papierosami powinny być zawarte na ostrzeżeniach zdrowotnych dotyczących produktów alternatywnych. Na koniec zaleca się wprowadzenie jednolitych opakowań wyrobów tytoniowych do palenia, co zmniejsza atrakcyjność tych produktów.

    Jak wynika z niedawnych deklaracji czeskich polityków w UE, będą oni promować swój „princip minimalizace škod”, czyli redukcję ryzyka, również na arenie europejskiej. Obok nich aktywnym orędownikiem tego podejścia jest też Wielka Brytania, ale w związku z Brexitem, to właśnie Czechy mają szansę przejąć pałeczkę w tej dziedzinie wśród państw UE.