
Teoretycznie najlepszym kierunkiem turystycznym na Światowy Dzień Rzucania Palenia kierunkiem powinien być Bhutan. Kilka lat temu świat obiegła wiadomość, że ten egzotyczny kraj rozprawił się z papierosami. W 2004 roku przegłosowano, a w 2011 wprowadzono tu całkowity zakaz używania wyrobów tytoniowych i e-papierosów. Odsetek palaczy wynosił wtedy zaledwie 1 proc. i był najniższym w Azji Południowo-Wschodniej.
Bhutan obudził się z ręką w... popielniczce
11 lat temu wszyscy oficjele rządowi Bhutanu cieszyli się z zakazu sprzedaży wyrobów tytoniowych i e-papierosów. Mówili o sukcesie. Stali się przecież pierwszym na świecie krajem bez papierosa.
Rzeczywistość okazała się rozczarowująca. Bo dzisiaj w Bhutanie zamiast się cieszyć – wszyscy płaczą. Odsetek palących po wprowadzeniu wspomnianego zakazu nie tylko nie zmalał – ale wręcz wystrzelił pod niebo. Dziś w tym kraju pali około 24,6 proc. społeczeństwa i to najwyższy odsetek w tej części świata.
Mieszkańcy tego egzotycznego kraju pokazali, że wszystkiego zakazem zrobić się nie da. I że czasami sam zakaz wystarczy, by sprowokować reakcję odwrotną od zamierzonej. Bhutańczycy obecnie w tytoń i e-papierosy zaopatrują się na czarnym rynku.
Z rzucaniem palenia jest trochę jak z wycieczkami do dalekich krajów: czasem ambicje przerastają nasze możliwości. I o ile na niezaliczenie 8 z 10 muzealnych atrakcji można machnąć ręką i spokojnie wyłożyć się na plaży, to już na leniwy powrót do nałogu po nieudanej próbie rozstania z papierosami raczej nie powinniśmy sobie pozwalać - stawką jest przecież zdrowie.
Rozwiązania? Są. W zależności od kraju – zgoła różne. I choć Ministerstwa Zdrowia z reguły nie prowadzą działalności turystycznej, spróbujmy wyobrazić sobie, że na jeden dzień takie właśnie kwalifikacje zyskują. Gdzie, jako palacze wychodzący z nałogu udalibyście się najchętniej?
Może Nowa Zelandia?
11,5 tysiąca kilometrów od Księstwa Bhutanu leży inne państwo, które też wypowiedziało wojnę papierosom. Również sięga po zakaz, ale nie zakazuje wszystkiego. Kraj, który dla wielu stanowi wymarzony wakacyjny kierunek, walczy z papierosami niezwykle aktywnie: celem rządu „kiwis” jest osiągnięcie pierwszego w historii tego kraju „społeczeństwa wolnego od dymu papierosowego”.
W życie weszła tam jedna z najbardziej radykalnych ustaw antypapierosowych na świecie.
“The Smokefree Aotearoa 2025 Action Plan” przewiduje redukcję odsetka palących papierosy z obecnych 13 proc. (4,7 mln osób) do 5 proc. (0,5 mln.) w 2025 r.
Dwa lata później, w 2027 roku, w życie ma wejść zakaz sprzedaży papierosów osobom urodzonym po 2008 roku, czyli obecnym 14-latkom. W efekcie żaden dzisiejszy 14-latek nigdy nie kupi już w tym kraju papierosów ani innych wyrobów tytoniowych do palenia.
Oprócz kija na palaczy, Nowa Zelandia oferuje im również marchewkę. Tamtejszy resort zdrowia zachęca swoich palaczy do rezygnacji z palenia papierosów i wybierania tzw. produktów do vapowania, czyli bezdymnych produktów z nikotyną: e-papierosów i podgrzewaczy tytoniu. Ministerstwo Zdrowia Nowej Zelandii uznaje je za mniej szkodliwe i mniej ryzykowne dla zdrowia niż palenie papierosów.
Rząd Nowej Zelandii otwarcie popiera politykę ograniczania szkód zdrowotnych i społecznych spowodowanych paleniem papierosów. Stosuje też odrębne regulacje do papierosów i ich bezdymnych zamienników – przykładowo, podatki nakładane na produkty bezdymne są znacznie mniejsze niż na papierosy i powiązane ze stopniem ich szkodliwości.
Brzmi rozsądnie, ale… Nowa Zelandia leży dość daleko. Wróćmy więc na chwilę do Europy.
Czechy: bliska zagranica z „egzotyczną” polityką
Czesi udowadniają, że również w naszym “klimacie” można z powodzeniem zyskać aprobatę dla strategii redukcji szkód. Nazywają ją po swojemu: „princip minimalizace škod” i mówią wprost: chcemy być rzecznikiem tej strategii w Unii Europejskiej.
– Tytoń do podgrzewania pozostanie obciążony mniejszymi podatkami niż tradycyjne papierosy – mówił już w 2018 roku Adam Vojtěch, ówczesny Minister Zdrowia Republiki Czeskiej.
Adam Vojtěch
były Minister Zdrowia Republiki Czeskiej
Dzisiaj Czechy kontynuują wdrażanie strategii redukcji ryzyka, a nawet starają się przekonywać do niej inne europejskie kraje. W czasie trwania swojego przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej, które ma upłynąć pod hasłem: „Europa jako zadanie: nowa myśl, nowy kształt, nowa energia”, Czesi mają zamiar skupić się również na promowaniu rozwiązań redukcji szkód, ułatwiających walkę ze skutkami „papierosowej epidemii”.
Wielka Brytania: gościnna i pomocna
Brytyjczycy od lat stawiają na redukcję ryzyka spowodowanego paleniem papierosów, ale w wydaniu systemowym. Brytyjski system opieki zdrowotnej jest pod tym względem liderem w Europie.
Na Wyspach e-papierosy są polecane jako jedno z rozwiązań dla palaczy chcących rzucić palenie. Ba, bywają nawet refundowane. Palacz może jednak liczyć na darmowe urządzenie dopiero wtedy, gdy odbędzie rozmowę ze specjalistą zdrowia publicznego i zgodzi się aktywnie uczestniczyć w terapii. Poradę można uzyskać praktycznie wszędzie: u lekarza pierwszego kontaktu, pielęgniarki środowiskowej czy nawet w aptece.
Z kolei brytyjskie urzędy zdrowotne (np. Public Health England czy National Health Service) stawiają na wyraźny przekaz: to nikotyna uzależnia palaczy, ale to dym papierosowy i jego składniki są najbardziej śmiercionośne i są główną przyczyną m.in. raka płuc czy przewlekłej obturacyjnej choroby płuc.
Nie tylko fiordy, ale i snus, czyli wycieczka do Szwecji?
Wśród wszystkich europejskich państw na szczególną uwagę zasługuje jeden kierunek: Szwecja. Już teraz liczba palaczy w tym kraju wynosi mniej niż 5 proc.
Szwecja jest pierwszym państwem Starego Kontynentu, któremu udało się osiągnąć ten magiczny próg, często określany jako „end game”, czyli „koniec gry”. Palenie papierosa na ulicy stało się tu widokiem egzotycznym. Dla porównania: w Polsce chcemy go osiągnąć za 8 lat, w 2030 r. W Unii Europejskiej: za 12 lat, w 2040 r.
Można powiedzieć, że Szwecja pokonała ogień ogniem – papierosy zastąpił tu snus, czyli tytoń do zażywania doustnego, w formie woreczków wkładanych pod dziąsło. Szwecja to jedyny kraj w UE, w którym sprzedaż tej używki jest legalna.
Efekty? Szwecja pozbyła się problemu z rakiem płuca: obecnie jest jednym z europejskich liderów w tym obszarze – liczba przypadków i zgonów z powodu tej choroby, spowodowanej w 9 na 10 przypadków paleniem papierosów i wdychaniem ich dymu, należy do najniższych w UE. Jest jednak spore “ale”.
Krytycy szwedzkiego podejścia przekonywali, że pomysł przekierowania palaczy z tytoniu do palenia na bezdymny tytoń do żucia spowoduje tylko, że zamiast raka płuca u Szwedów zacznie się inna epidemia – raka jamy ustnej, nosowo-gardłowej, krtani czy wargi, bo przecież i tak aplikują sobie tytoń doustnie. Niemniej jednak zgodnie z danymi z raportu Global Burden of Disease Study 2018, śmiertelność z powodu tych chorób była w Szwecji na tamten moment najniższa wśród krajów Europy Zachodniej.
Dziękuję, zostanę w Polsce
A może nigdzie nie wyjeżdżać, zostać nad Wisłą i właśnie 17 listopada spróbować rzucić papierosy – raz na zawsze? Można spróbować, ale…
Dzisiaj papierosy pali niecałe 8 milionów z nas: 5 milionów mężczyzn i 3 miliony kobiet. Liczba palaczy jest mniej więcej taka sama od ostatnich 8 lat, ale liczba wypalanych papierosów - rośnie.
Ten rok już jest rekordowy – w pierwszych 9 miesiącach Polki i Polacy wypalili o około 171 milionów paczek papierosów więcej niż w pierwszych 9 miesiącach ubiegłego roku. Jeśli ten trend się utrzyma, możemy mieć najwyższy wynik od ostatnich 8 lat.
Może wobec tego wycieczka do poradni rzucania palenia? Niestety, te u nas można policzyć na palcach jednej ręki. W dodatku działają one głównie w dużych miastach (Warszawa, Kraków, Gdańsk), mimo że zdecydowana większość palaczy zamieszkuje u nas mniejsze miejscowości i wioski.
Pewien wysiłek w kierunku ograniczenia liczby palaczy wykonuje Ministerstwo Finansów: Dzięki mapie akcyzowej resortu finansów i wzrostowi minimalnego stopnia opodatkowania papierosów akcyzą (ze 100 do 105 proc.), ta używka będzie u nas systematycznie drożała aż do 2027 roku.
To dobrze, bo dzisiaj mamy drugie – po Bułgarii – najtańsze papierosy w UE. Co więcej, tanie papierosy (te w cenie poniżej 14,74 zł za paczkę) odpowiadają u nas za blisko 80 proc. sprzedaży, podczas gdy w krajach UE ta proporcja wynosi ok. 45 proc. Sporo jest więc jeszcze do zrobienia.
