Adam Niedzielski
Adam Niedzielski fot. Adam Burakowski/REPORTER

Minister zdrowia jednym rozporządzeniem chce zmieść z powierzchni dobrze funkcjonujący od lat system szkoleń z nadzorem współpracujących stowarzyszeń i towarzystw. Chodzi o psychoterapię. Miałaby stać się specjalizacją medyczną. Środowisko psychoterapeutów alarmuje, że to ograniczy liczbę tych specjalistów.

REKLAMA
  • Psychoterapeuci odrzucają projekt rozporządzenia dotyczącego specjalizacji w tej dziedzinie
  • Pomysł Ministra Zdrowia uważają za szkodliwy i mają na to wiele argumentów
  • Mimo trwających od roku rozmów nikt wcześniej im o takim pomyśle nie wspomniał
  • Minister jednym rozporządzeniem chce zniszczyć dobrze funkcjonujący od lat system szkoleń z nadzorem współpracujących stowarzyszeń i towarzystw
  • "To działania pozorowane" - oceniają przedstawiciele środowiska
  • Do połowy grudnia w konsultacjach będzie projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia, który przewiduje stworzenie nowej specjalizacji medycznej. Chodzi o psychoterapię.

    Środowisko psychiatrów i psychoterapeutów miażdży projekt zaproponowany przez Adama Niedzielskiego. Chcą odrzucenia w całości tej propozycji.

    Minister zdrowia przekonuje, że będzie lepiej

    W ocenie skutków regulacji projektu czytamy, że "wprowadzenie specjalizacji z psychoterapii zwiększy dostępność psychoterapii, szczególnie w ramach leczenia środowiskowego realizowanego w ramach centrum zdrowia psychicznego i pozostałych podmiotów świadczących opiekę psychiatryczną".

    Ma to umożliwić "podniesienie w ramach kształcenia podyplomowego kwalifikacji zawodowych osób posiadających tytuł zawodowy lekarza lub tytuł zawodowy magistra pielęgniarstwa lub osób, które uzyskały tytuł magistra po ukończeniu studiów na kierunkach: lekarskim, pielęgniarstwa, psychologii, pedagogiki, socjologii, resocjalizacji."

    Minister przypomina, że psychoterapia to uznana metoda terapeutyczna, która może być stosowana jako monoterapia w zaburzeniach psychicznych o łagodnym nasileniu, a połączenie psychoterapii z farmakoterapią lub metodami biologicznymi to optymalna forma leczenia zaburzeń psychicznych o umiarkowanym i ciężkim nasileniu. Psychoterapia odgrywa również znaczącą rolę w profilaktyce zaburzeń psychicznych.

    Środowisko psychoterapeutów przeciwko. Chcą odrębnej ustawy

    Środowisko psychoterapeutów krytykuje projekt i chce odrzucenia go w całości. W zamian proponują podjęcie przez rząd prac nad Ustawą o Zawodzie Psychoterapeuty jako odrębnym zawodzie.

    Postulują współpracę nad taką ustawą. Istnieje już projekt wypracowany na forum Polskiej Rady Psychoterapii. Rada ta od 2018 roku ma niezmienne stanowisko dotyczące specjalizacji – polscy psychoterapeuci potrzebują regulacji ustawowych swojego zawodu.

    Chodzi o całościową regulację zapewniającą psychoterapeutom status zawodu zaufania publicznego, a osobom korzystającym z psychoterapii tajemnicę chronioną prawem, możliwość składania skarg oraz rejestr psychoterapeutów.

    Sekcja Naukowa Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego bardzo szczegółowo wyjaśnia, dlaczego psychoterapeuci odrzucają projekt rozporządzenia, a oczekują regulacji zawodu przez odrębną ustawę.

    Nie więcej, ale mniej psychoterapeutów

    Środowisko ostrzega przed skutkami propozycji resortu zdrowia. Mówi o zagrożeniu polegającym na "ogromnym odpływie wysoko wykwalifikowanych specjalistów z publicznej ochrony zdrowia, a zatem – na znaczącym ograniczeniu dostępności do usług w zakresie zdrowia psychicznego oraz drastycznym obniżeniu jakości świadczonych usług psychoterapeutycznych w sektorze publicznym oraz prywatnym".

    Psychoterapeuci chcą za to uznania wypracowanego przez ich środowisko "dotychczasowego wysokiego standardu i nadzoru nad szkolącymi się i praktykującymi psychoterapeutami".

    Jak ostrzegają, wysoce prawdopodobne jest, że "ograniczenie ilości ośrodków kształcących przyszłych psychoterapeutów mogących być zatrudnionymi w publicznej ochronie zdrowia oraz sektorze prywatnym, przyczyni się do dalszej zapaści w całym obszarze związanym z lecznictwem dotyczącym zdrowia psychicznego Polaków".

    10 tys. psychoterapeutów po kilkuletnich szkoleniach

    Psychoterapia jest obecnie niezależną dziedziną, nie stanowiącą specjalizacji czy podspecjalizacji innej dziedziny.

    Zajmują się nią w Polsce osoby z różnym wykształceniem i przygotowaniem zawodowym. Jest to grupa około 10 tys. osób, zdobywających umiejętności w zakresie psychoterapii w toku kilkuletnich szkoleń, popartych praktyką zawodową pod superwizją.

    Przez ostatnich kilkadziesiąt lat środowisko wykształconych psychoterapeutów współpracujących w ramach towarzystw i stowarzyszeń stworzyło spójny, i jednocześnie zapewniający różnorodność podejść, model kształcenia zawodowego. Obejmuje on:

  • programy szkoleń zgodne z wypracowanymi standardami i tzw. minimami godzinowymi,
  • ewaluację umiejętności,
  • przygotowanie do zawodu osób zaczynających pracę przez bardziej doświadczonych psychoterapeutów i superwizorów,
  • nabywanie doświadczenia klinicznego, budowanie osobistych kompetencji przez udział w terapii własnej,
  • kontrolę środowiskową opartą o kodeksy etyki zawodowej.
  • Większość szkoleń w zakresie psychoterapii wymaga od kandydatów wykształcenia wyższego oraz kompetencji osobowościowych i relacyjnych, ocenianych przez komisje kwalifikujące do rozpoczęcia szkolenia.

    Szkolenia, kursy i studia psychoterapii obejmują w większości powyżej 1,2 tys. godzin m.in. staże kliniczne, doświadczenie własne (terapię własną) i superwizję pracy z pacjentami.

    Problemem jest poziom finansowania psychoterapii na NFZ

    Psychoterapeuci pracują zarówno w ramach placówek oferujących świadczenia refundowane, jak i prywatnie. Jak podkreśla środowisko, dostępność psychoterapeutów na NFZ wynika z "zakresu finansowania" oraz liczby osób kompetentnych do ich realizowania.

    W ramach aktualnego systemu szkolenia opartego o ośrodki szkolące i certyfikację przez stowarzyszenia, co roku ponad tysiąc osób rozpoczyna profesjonalne kształcenie w zakresie psychoterapii.

    "Wprowadzenie specjalizacji nie zwiększyłoby liczby szkolących się psychoterapeutów, a z dużym prawdopodobieństwem może ją zredukować, w związku z zasadami wynikającymi z ustawy o specjalizacjach" - alarmują specjaliści.

    Chodzi m.in. o ograniczoną liczbę miejsc dla osób, które chcą realizować specjalizację. Obecnie takiego rocznego limitu nie ma.

    Psychoterapeuci obawiają się ograniczenia liczby ośrodków szkolących, a więc też ograniczenia liczby miejsc dla osób chcących rozpocząć szkolenie.

    Wskazują też, że wstępny warunek wykształcenia mającego zastosowanie w systemie ochrony zdrowia wykluczy wielu wartościowych kandydatów na psychoterapeutów.

    Ponadto rozporządzenie spowoduje też: brak konieczności podlegania kodeksowi etyki psychoterapeuty, brak możliwości weryfikacji kompetencji po uzyskaniu specjalizacji (wymóg kształcenia ustawicznego), ograniczenie roli towarzystw i stowarzyszeń w procesie akredytacji szkolenia i ewaluacji umiejętności psychoterapeutów, ryzyko ograniczenia prawa do pracy w wykonywanym zawodzie psychoterapeutom, którzy nie podejdą do egzaminu specjalizacyjnego.

    Minister nie rozumie specyfiki psychoterapii?

    Środowisko ostrzega, że unifikacja programu szkoleniowego, uniemożliwi utrzymanie obecnej różnorodności szkoleń i kompetencji, istotnej ze względu na zapotrzebowanie pacjentów na terapię w różnych formach i podejściach, np. terapia par i rodzin, terapia grupowa, terapia grup specjalnych, terapia traumy, terapia indywidualna w określonym podejściu psychoterapeutycznym itp.

    W ostatnich dniach zostały zorganizowane spotkania członków towarzystw i stowarzyszeń  oraz psychoterapeutów niezrzeszonych (Narada Psychoterapeutów zorganizowana przez Polską Radę Psychoterapii (4000 osób), walne zebrania Sekcji Naukowej Psychoterapii i Sekcji Terapii Rodzin Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego), a także spotkania przedstawicieli różnych stowarzyszeń zrzeszających psychoterapeutów. Uczestniczyło w nich kilka tysięcy osób. Na każdym ze spotkań rekomendowano jednogłośnie odrzucenie propozycji MZ.

    Jak królik z kapelusza

    Psychiatra, były minister zdrowia dr Marek Balicki w rozmowie z NaTemat nie kryje zdziwienia taką propozycją ministerstwa.

    Jak mówi, środowisko psychoterapeutów zostało kompletnie zaskoczone tą propozycją, bo podczas spotkań przedstawicieli środowiska w Ministerstwie Zdrowia trwających od kilku miesięcy nie było mowy o tym, że będzie pomysł wprowadzenia specjalizacji z psychiatrii.

    – To jest projekt blankietowy. Tam jest mowa o wprowadzeniu specjalizacji, ale nie ma żadnych przepisów przejściowych. A co z wydanymi już certyfikatami? Co z obecnym systemem? Czy to będzie uznane? Czy to z dnia na dzień ma zniknąć? (...) Jakie mają być programy specjalizacji, skoro wiemy, że mamy różne podejścia, które bardzo różnią się, jeżeli chodzi o proces kształcenia – zastanawia się Marek Balicki.

    Zwraca też uwagę, że w rozporządzeniu nie ma mowy o finansowaniu specjalizacji. Teraz przyszli psychoterapeuci płacą za szkolenia sami.

    Jak ocenia, to jeden z pomysłów typu "królik z kapelusza", co jest nieodpowiedzialne.

    – Tak nie można zmieniać systemu – podkreśla Marek Balicki i dodaje, że takie pomysły pokazują, że zajmują się tym w Ministerstwie Zdrowia osoby, które nie mają kompetencji w tym obszarze.

    Przypomina, że trwają prace parlamentarne nad projektem ustawy o zawodzie psychologa, bo tych regulacji brakuje. Brakuje też według niego ustawy o zawodzie psychiatry.

    Kiełbasa przedwyborcza

    Dr Łukasz Müldner-Nieckowski, Przewodniczący Zarządu Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego także jest zaskoczony propozycją ministerstwa o specjalizacji po tym, jak przez rok trwały rozmowy o uregulowaniu zawodu.

    Według niego to "populistyczna kiełbasa wyborcza".

    – Obietnica jest taka, że to coś załatwi, że będzie więcej psychoterapeutów – ocenia ekspert i zastrzega, że tak się jednak nie stanie. A wręcz ostrzega przed takim ryzykiem, że ci, którzy do tej pory przeszli szkolenie i uzyskali certyfikat, stracą możliwość pracy na NFZ. Rozporządzenie - jak mówi - nic o tym nie wspomina.