Filippo Lanzi, prezes regionu Europy, Bliskiego Wschodu, Afryki i Ameryki Łacińskiej w Haleon.
Filippo Lanzi, prezes regionu Europy, Bliskiego Wschodu, Afryki i Ameryki Łacińskiej w Haleon. Materiały prasowe

O swoje zdrowie przede wszystkim musimy dbać sami – wielu z nas nerwowo reaguje na takie stwierdzenie. Uważa, że nie musi dbać o siebie, a lekarz jest od tego, żeby szybko i skutecznie wyleczyć to, na co pracowaliśmy latami. To nie tak. Najpierw musimy zadbać o siebie sami. Warto też wiedzieć, jak skutecznie radzić sobie z niewielkimi dolegliwościami zdrowotnymi. Dlatego tak ważna jest edukacja zdrowotna już od przedszkola. Niestety w Polsce to nadal pieśń przyszłości.

REKLAMA

Samoleczenie nie jest złe

Słowo "samoleczenie" może kojarzyć się nam negatywnie. Dostanie się do lekarza, jest w Polsce coraz trudniejsze, to samoleczenie kojarzymy ze smutną koniecznością lub działaniem nieprawidłowym, niezgodnym z najnowszą wiedzą medyczną. Nic bardziej mylnego. 

Samoleczenie pozostaje niedostatecznie wykorzystaną siłą w europejskich systemach opieki zdrowotnej, która może przynieść wiele korzyści zarówno zdrowotnych, jak i ekonomicznych, jeśli zostanie upowszechniona i wcielona w życie - tak wynika z badań przedstawionych w raporcie "Redefining the role of self-care in Europe". Raport powstał z inicjatywy firmy Haleon – światowego lidera w dziedzinie ogólnodostępnych, dostępnych bez recepty produktów leczniczych, a badania zostały przeprowadzone przez firmę Vintura, która specjalizuje się w tematach z zakresu opieki zdrowotnej.

logo
Prezentacja i dyskusja na temat raportu "Redefining the role of self-care in Europe" w Parlamencie Europejskim.

Samoleczenie, o którym mowa we wspomnianym raporcie, to radzenie sobie z drobnymi dolegliwościami takimi jak np. przeziębienie, ból, ale też stosowanie profilaktyki. To oczywiście pozytywne zjawiska, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę starzejące się społeczeństwo i coraz większy problem z dostępem do kadry medycznej. 

Tylko żeby mówić o samoleczeniu w sensie pozytywnym, musimy zacząć od edukacji pacjentów. Nie sztuką jest przecież pójść do apteki i kupić cokolwiek na przeziębienie. Sztuką jest powszechna wiedza, co kupić i jak stosować, żeby nam pomogło i żebyśmy nie musieli ustawić się w kolejce do lekarza. Tu oczywiście ogromną rolę powinien odgrywać farmaceuta, który już dawno przestał był tylko człowiekiem od wydawania leków.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), samoleczenie można zdefiniować jako: "zdolność jednostek, rodzin i społeczności do dbania o zdrowie, zapobiegania chorobom, utrzymywania dobrego stanu zdrowia i radzenia sobie z chorobami oraz niepełnosprawnością z pomocą pracowników opieki zdrowotnej lub bez ich wsparcia".

Według autorów wspomnianego wcześniej raportu aktualne wyzwania w europejskiej ochronie zdrowia to: 

  • Do 2050 r. 30 proc. populacji europejskiej będzie w grupie wiekowej 65+.
  • 37 proc. osób 65+ będzie cierpieć na co najmniej dwie choroby przewlekłe.
  • W Europie obecnie brakuje 50 tysięcy lekarzy.
  • Drożejące terapie zdrowotne.
  • Systemy ochrony zdrowia mierzą się ze skutkami pandemii COVID-19. 
  • Autorzy raportu uważają, że skuteczną i efektywną kosztowo odpowiedzią na wiele powyższych wyzwań jest propagowanie indywidualnego podejścia do zdrowia, w tym nacisk na dostęp do farmaceutów i kompleksową edukację pacjentów w zakresie samoleczenia i profilaktyki zdrowotnej.

    Niewielu umie zarządzać swoim zdrowiem

    Zdaniem Filippo Lanzi, prezesa regionu Europy, Bliskiego Wschodu, Afryki i Ameryki Łacińskiej w Haleon, świadomość, że ludzie sami mają zarządzać swoim zdrowiem, była zawsze. Ostatnio dodatkowo pandemia wyeksponowała to, pokazała w sposób bardzo widoczny. Aż 8 na 10 Europejczyków chce samodzielnie dbać o swoje zdrowie, natomiast tylko 2 osoby z 10 potrafią to robić. 

    – Cały problem polega na tym jak wyedukować społeczeństwo, żeby osób, które potrafią wykorzystać samoleczenie, aby zająć się  swoim zdrowiem było więcej. Jak zainwestować w edukację zdrowotną, żeby ludzie wiedzieli, jak w sposób odpowiedzialny zarządzać swoim zdrowiem – wyjaśnia naTemat prezes Lanzi.

    Jak zatem edukować np. polskiego pacjenta, żeby to nie były 2 osoby na 10, żeby odwrócić ten trend? Prezes Haleon podkreśla, że kierowana przez niego firma prowadzi kampanie, które edukują pacjentów np. jakie leki, w jakich okolicznościach powinny być stosowane i jakie dawki tych leków w danych przypadkach należy przyjmować. Takich kampanii, jego zdaniem, powinno być więcej. Jednak potrzebna jest zmiana podejścia systemu opieki zdrowotnej do edukacji pacjentów.

    Oczywiście firmy farmaceutyczne powinny edukować pacjentów. Jednak bardzo ważna jest tu też rola farmaceuty, który powinien być wspierany przez system opieki zdrowotnej. "Self – care" jako koncepcja nie oznacza, że ta samodbałość ma nie mieć wsparcia zewnętrznego. Tu nie chodzi o "samotne" dbanie o swoje zdrowie. Pracownicy ochrony zdrowia, cały system ochrony zdrowia, powinien wspierać samoleczenie.

    Filippo Lanzi

    Prezes regionu Europy, Bliskiego Wschodu, Afryki i Ameryki Łacińskiej w Haleon

    Kiedyś farmaceuta głównie był specjalistą, który wydawał leki. Dziś ma ogromną rolę w doradzaniu pacjentom, edukacji czy promowania profilaktyki.

    Fake newsy nie edukują

    O zdrowiu czytamy głównie w internecie. Jednak tam granica między rzetelną wiedzą o zdrowiu a informacjami lifestylowymi czy zwyczajnymi fake newsami jest coraz bardziej płynna i trudnozauważalna dla kogoś, kto nie ma do czynienia z medycyną. Tu zdaniem prezesa Haleon, rządy powinny stworzyć narzędzia do weryfikacji informacji dotyczących medycyny.

    – W pandemii widzieliśmy ogromny wzrost zainteresowania informacjami medycznymi dostępnymi w internecie. To dobrze, że pacjenci szukają informacji. Jednak trzeba pracować nad tym, żeby te dostępne informacje rzeczywiście były rzetelne. Jednym z pomysłów po opublikowaniu raportu jest stworzenie przez rządy programu, który sprawdzałby informacje pod względem medycznej rzetelności – mówi prezes Lanzi.

    Z jednej strony wiemy, że dbanie o siebie i do pewnego momentu leczenie siebie samego jest rozsądne, jednak dla części pacjentów może być niedostępne ze względu na koszty. Dodatkowo część leków bez recepty, czy np. suplementów diety, jest niezbędna w leczeniu poważnych chorób przewlekłych. Tymczasem leki bez recepty czy suplementy nie są refundowane. 

    Refundacja nie jest lekiem na całe zło

    Dlatego w niektórych sytuacjach, choć konieczne w terapii, mogą być ze względów ekonomicznych trudno dostępne dla pacjentów. Z drugiej strony refundacja leków bez recepty, czy suplementów w sytuacji, kiedy polskiego systemu ochrony zdrowia nie stać na niektóre zaawansowane technologie lekowe, które ratują życie ciężko chorym pacjentom, też wydaje się nie do końca dobrym rozwiązaniem.

    Zdaniem Filippo Lanzi typowa refundacja nie jest tu rozwiązaniem wspomnianych problemów. 

    – Najważniejsza jest edukacja prozdrowotna. Refundacja mogłaby być dodatkowym elementem, stosowanym w przypadku osób niezamożnych lub takich, które muszą stosować te leki w terapii chorób przewlekłych. Nawet gdyby w pełni refundować leki bez recepty, to bez edukacji zdrowotnej, pacjenci nie będą wiedzieli, jak je stosować, jakie podejmować prozdrowotne działania profilaktyczne. Sama refundacja nie byłaby wystarczająca – uważa specjalista.

    Przed samodzielnym leczeniem jest jednak profilaktyka. Czy rządzący powinni do niej zachęcać, czy raczej przymuszać do działań profilaktycznych?

    Zdaniem prezesa Haleon, to powinna być kombinacja jednego i drugiego. – Są osoby, które prowadzą prozdrowotny styl życia i chcą dowiedzieć się, w jakich sytuacjach i w jakiej dawce stosować np. witaminy. Z drugiej strony mieliśmy np. w pandemii wzrost spożycia środków przeciwbólowych, które przyjmowane w nadmiarze mogą szkodzić na żołądek. Tak naprawdę wszystko opiera się na edukacji. To jest podstawa. Profilaktyka, u osób, które są edukowane prozdrowotnie od najmłodszych lat, przychodzi naturalnie, sama.

    System powinien wspierać

    Może trzeba zatem wspierać systemowo osoby, które dbają o swoje zdrowie, prowadzą działania profilaktyczne. Może sama organizacja systemu ochrony zdrowia, który np. tak jak w Singapurze sprawia, że im bardziej dbamy o swoje zdrowie, tym więcej pieniędzy mamy na leczenie ewentualnych chorób może wpływać na to, że chętniej będziemy stawiać na profilaktykę?

    – Przykład systemu ochrony zdrowia w Singapurze nie jest może najlepszy. Jednak jeśli będziemy mogli edukować i weryfikować wpływ takiej edukacji na zdrowie danej osoby, a docenić tu też należy ważną rolę farmaceuty, to rzeczywiście systemy ochrony zdrowia oparte na premiowaniu osób, które stosują profilaktykę i premiowanie np. farmaceutów zachęcających do profilaktyki, mogą okazać się bardzo dobre – podsumowuje Filippo Lanzi.

    9 marca w Parlamencie Europejskim w Brukseli odbyły się obrady okrągłego stołu poświęcone wynikom raportu "Redefining the role of self-care in Europe". Gospodarzem spotkania był poseł Parlamentu Europejskiego Stelios Kympouropoulos (Europejska Partia Ludowa, Grecja), a wśród ekspertów uczestniczących w spotkaniu znaleźli się: Kristine Sorensen, dyrektor Global Health Literacy Academy, Ema Paulino, prezes portugalskiego Krajowego Stowarzyszenia Farmaceutów (ANF), prof. Lieven Annemans, profesor ekonomiki zdrowia Uniwersytetu w Ghent oraz profesor Stephan Van den Broucke, Psychological Sciences Research Institute, Université Catholique de Louvain w Belgii. 

    Pełna wersja raportu znajduje się tu (LINK).