
Ponad 20 mln zł ze zbiórek charytatywnych zamiast na leczenie chorych dzieci trafiło wprost do kieszeni prezesa jednej z fundacji. Za te pieniądze kupował m.in. luksusowe apartamenty i samochody. Policja zatrzymała oszusta.
Mazowiecka policja poinformowała o zatrzymaniu prezesa jednej z fundacji, która prowadziła zbiórki charytatywne na leczenie chorych dzieci. Większość zebranych pieniędzy nie trafiła jednak do potrzebujących.
Chodzi o grube miliony, bo datki w ramach 72 zbiórek przekazało ponad 560 tys. osób. W sumie wpłacili ponad 28 mln zł, ale oficjalnie prezes fundacji informował o zebraniu zaledwie ponad 1 mln zł. Większość zebranych pieniędzy trafiła "na lewo" do kieszeni prezesa.
W akcji uczestniczyło kilkudziesięciu policjantów z Mazowsza i funkcjonariuszy Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego. Weszli jednocześnie do siedzib i mieszkań prezesa fundacji oraz powiązanych z nim osób. Zabezpieczyli majątek, m.in. "33 nieruchomości w tym luksusowe apartamenty, trzy samochody osobowe o wartości ponad 1,2 mln zł, a także konta i znaczne ilości gotówki".
Zatrzymanie to efekt śledztwa prowadzonego przez funkcjonariuszy z Wydziału dw. z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji zs. w Radomiu oraz funkcjonariuszy Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego we Wrocławiu. Rozpracowywali oni działalność kilku zorganizowanych grup przestępczych na terenie Krakowa, Wrocławia, Warszawy, Poznania, Rzeszowa oraz innych miejscowości kraju, a także poza jego granicami.
Sprawa dotyczy "przestępstw przeciwko mieniu i dokumentom, a także przeciwko obrotowi gospodarczemu oraz przestępstw skarbowych skutkujących uchyleniem się od opodatkowania należnym podatkiem od towarów i usług, oraz podatkiem dochodowym, a także uzyskaniem nienależnych zwrotów należności podatkowych".
Zarzuty w tej sprawie do tej pory usłyszało już 180 osób.
Chore dzieci nie dostały pieniędzy ze zbiórek
Śledczym udało się ustalić m.in., że prezes jednej z fundacji zajmującej się niesieniem pomocy dzieciom dotkniętym chorobami, opracował "mechanizm wyłudzania od darczyńców" pieniędzy, które następnie "przeznaczał na zaspokajanie własnych potrzeb".
Kilka dni temu (24.10.23) policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu przy udziale funkcjonariuszy Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego we Wrocławiu zatrzymali Jarosława Ś. - prezesa fundacji charytatywnej oraz kilku spółek prawa handlowego.
Zarzucono mu "doprowadzenie 560 000 osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie 20 242 557 zł".
To nie jedyny zarzut. Jest oskarżony również o "pranie brudnych pieniędzy, tj. udaremnianie lub znaczne utrudnianie stwierdzenia ich przestępczego pochodzenia".
Ponadto podejrzany usłyszał zarzuty "popełnienia przestępstw karnych skarbowych" i "uszczuplenie" budżetu o należny podatek VAT na kwotę ponad 7,2 mln zł.
Jeżeli chodzi o zarzuty dotyczące zbiórek charytatywnych, to podejrzany zorganizował co najmniej 72 takie zbiórki. Na stronie fundacji nie informował jednak - wbrew obowiązkowi - o sumie rzeczywiście wpłaconych darowizn, ale znacznie zaniżył te kwoty.
Ze zbiórek na konto fundacji wpłynęło 28 575 606,45 zł. Zamiast tego, podejrzany, "świadomie i celowo" informował o zebraniu 1 194 968,28 zł".
"Działając w powyższy sposób podejrzany doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem (...) w łącznej kwocie 20 242 557,00 zł" - przekazali śledczy.
Luksusowe nieruchomości i auta
Prokurator skierował wniosek o tymczasowy areszt dla podejrzanego na okres 3 miesięcy.
Zabezpieczył też "majątek należący do podejrzanego, jak i podmiotów od niego zależnych", w tym 33 nieruchomości warte w sumie ponad 9,8 mln zł, trzy samochody osobowe warte 1,25 mln zł, a także pieniądze: ponad 615 tys. zł, 6,5 tys. USD oraz 2,3 tys. euro.
"Transfer kolejnych środków pieniężnych w kwocie przeszło 1 760 000,00 zł został przez organy ścigania zablokowany na rachunkach bankowych podmiotów zależnych od podejrzanego" - informują policjanci.
Źródło: Policja
Zobacz także
