Kamila Baar: "W pracy nad samoakceptacją niezbędny jest kontakt ze swoim wnętrzem"

Czy żeby lubić siebie, trzeba być swoją idealną wersją? Czy skorzystanie z tego, co proponuje dziś medycyna estetyczna w cudowny sposób sprawi, że będziemy z siebie w pełni zadowoleni? A może raczej potrzebujemy dobrego przyjaciela, w którego oczach będziemy mogli się przeglądać jak w lustrze? Może odpowiedzią będzie dbanie o zdrowie i dobrostan fizyczny? Bo samoakceptacja wspiera nasze zdrowie psychiczne i nasz rozwój. Między innymi o tym rozmawiamy z doktorem Franciszkiem Strzałkowskim, lekarzem medycyny estetycznej, założycielem Kliniki Strzałkowski i inicjatorem piątej już edycji kampanii Lubię siebie, a także z ambasadorkami kampanii, znanymi aktorkami filmowymi i teatralnymi Martą Dąbrowską i Kamilą Baar.

Czy znane i lubiane osoby, takie jak piękne i zdolne aktorki, które większość życia wystawione są na ocenę publiczności, mają w ogóle problem z samoakceptacją? Czy doceniane przez rzesze innych doceniają i akceptują same siebie?

Myślę, że każdy ma problem z tym, aby siebie w pełni akceptować takim, jakim się jest. Nie mówię tylko o wyglądzie, według mnie samoakceptacja to ogólny proces pracowania nad swoim charakterem, nad swoim zdrowiem, relacjami. Znam osobiście tylko jedną osobę, wspaniałą aktorkę, która akceptuje siebie w całości, również swoje słabości, mankamenty, ale też wszystkie wartości. Dyskusje na temat samoakceptacji są ciekawe, bo naprawdę każdy ma coś innego do przepracowania. A czy to się kiedyś uda w stu procentach? Nie wiem – mówi aktorka Marta Dąbrowska.

– Ja pracuję nad swoim charakterem w dużej mierze. Pewne rzeczy udało mi się przezwyciężyć, jak na przykład obrażanie się. Wcześniej było tak, że gdy ktoś wychodził do mnie z ręką na zgodę, ja dalej siedziałam w swojej złości i nie umiałam tego przepracować, nie umiałam pogadać. I to ze mną był problem, a nie z tymi ludźmi, bo to ja coś chciałam komuś udowodnić, pokazać że jestem silniejsza, fajniejsza – dodaje.

logo
Aktora Marta Dąbrowska i dr Franciszek Strzałkowski podkreślają rolę pracy nad sobą we wzmacnianiu samooceny. Screen z podcastu Zdrowie bez cenzury.

Aktorka Kamila Baar potwierdza, że dla niej to również niekończący się proces, ponieważ w życiu codziennie się zmieniamy. Pod wpływem tego, co czujemy i co się z nami dzieje, jak świat nas przygotowuje do nowych zadań. Dla niej praca nad samoakceptacją w dużej mierze polega na kontakcie ze swoim wnętrzem.

Chodzi o zadawanie sobie samej ważnych pytań: Czego mi brakuje w tym momencie? Nad czym chciałabym popracować? Co jest moim kompleksem? Co chciałabym poznać, zobaczyć?

Aktorka samoakceptację rozumie szerzej, jej zdaniem bierze się ona ze znalezienia swojego indywidualizmu, swojej tożsamości i podążania za swoją intuicją. Podkreśla wagę wsłuchania się we własny, intuicyjny, wewnętrzny głos i pójście za tym głosem, realizowanie aktualnych potrzeb.

– To trudne w dzisiejszych czasach, bo teraz dużo bardziej popularne jest szufladkowanie, utrata indywidualizmu. Myślę, że zawsze warto mieć w sobie ciekawość czegoś, co jest właśnie wbrew, nieoczywiste, żebyśmy się nie zrobili nagle tą sztuczną inteligencją, która zaczyna nami rządzić.

Chodzi o to, abyśmy nie dali innym sobą rządzić, bo cudownie jest rządzić sobą. Ja jestem zafascynowana, jak ludzie umieją świetnie przechodzić przez życie, znajdując klucze do siebie i mają dystans do swoich odstępstw, do indywidualnych cech. Wydaje mi się, że to jest bardzo ważne w kontekście samoakceptacji – podkreśla.

A czy utalentowany lekarz medycyny estetycznej, który z sukcesem prowadzi własną klinikę i na co dzień pomaga kobietom w pracowaniu nad własną samoakceptacją, ma z nią problemy?

Dr Franciszek Strzałkowski mówi, że nigdy nie miał z tym problemu. I wymienia kilka czynników, które według niego mają ogromny wpływ na to, że człowiek czuje się dobrze ze sobą i jest szczęśliwy. Pierwszym z nich jest poczucie, że jest się kochanym i ma się wsparcie. Jeśli to mamy, pozostałe kwestie wydają się mniej istotne.

Kolejną rzeczą jest wygląd, ale w kontekście tego, co sami możemy sobie zapewnić - dobrze wyprasowana koszula, dobry garnitur, dobry but. Kolejny aspekt to wzbogacanie się wewnętrznie, poprzez uczestniczenie w życiu kulturalnym - czytanie, chodzenie do opery, na koncerty, do filharmonii. Ostatnim czynnikiem, który daje lekarzowi motywację, siłę i samoakceptację, to spełnienie w roli ojca.

Jeśli chodzi o wygląd, doktor podkreśla, że kobiety zawsze chciały dobrze wyglądać, aby pewnie czuć się ze sobą. W dzisiejszych czasach jest to ważne również dla mężczyzn, jest to jednak uwarunkowane pewnymi czynnikami zewnętrznymi.

– Osoby dojrzałe, ale które będą jeszcze aktywne zawodowo przez kilka lat, dbają o siebie, ponieważ chcą dobrze wyglądać na zewnątrz - mężczyźni np. są zawsze ogoleni, wykąpani, w czystej koszuli, z zadbanymi zębami i włosami, zdrową figurą.

– To się jednak bardzo szybko zmienia po przejściu na emeryturę, nie ma już tej motywacji, co de facto prowadzi też do pogorszenia zdrowia. Przez to życie może się diametralnie skrócić. Utrzymywanie się w dobrej formie jest warunkiem fajnej, zdrowej starości, przeżycia pozostałych dni w dobrej kondycji – wyjaśnia ekspert.

A jak to wygląda w świecie aktorskim, czy presja wyglądu jest bardzo istotna, a aktorki 40+ grają już tylko matki zamiast córek i są dla branży przezroczyste?

Kamila Baar mówi, że w aktorstwie bardzo ważny jest indywidualny rys. I coraz mniej kobiet niejako tuszuje upływający czas, każdą zmarszczkę, bo ona jest dodatkową wartością.

Jeśli jednak kobieta nie akceptuje siebie w pełni i ma to wpływ na jej samopoczucie, może sięgnąć po wsparcie, po bardzo wnikliwej, solidnej konsultacji lekarskiej, nie robiąc sobie żadnej krzywdy. Udając się w miejsce, gdzieś ktoś naprawdę zrozumie, że problem jest bardziej psychologiczny, niż dotyczy wyglądu zewnętrznego.

Podkreśla, że aktorstwo jest tylko jedną z jej funkcji w życiu. Ważne aby rozumieć co jest celem, dlaczego o siebie dbamy, uprawiamy aktywność fizyczną czy przechodzimy na wegetarianizm. Dla niej samej są to wybory pozwalające zdecydować o tym, jak będziemy żyć i w jakim stylu odejdziemy.

– Jeśli chodzi o role dla aktorek 40+, zakładam że kobieta, która jest w podobnym co ja wieku, chce oglądać tożsamą postać, a nie dwudziestoparolatki. To jest też ogromne pole do tego, żeby pisać scenariusze, opowiadać te historie, utożsamić się ze swoim środowiskiem wiekowym. Aktualnie wiek staje się wartością dodaną, mamy wiele sześćdziesięcioletnich aktorek, siedemdziesięcio- i osiemdziesięcioletnie modelki – mówi.

Potwierdza to Marta Dąbrowska, która uważa, że jest coraz więcej ciekawych ról dla kobiet w różnym wieku i dużo bardziej stawia się na dojrzałość i późniejszą dojrzałość.

Skąd w głowie lekarza medycyny estetycznej, mogącego w imię pieniądza robić jak największą liczbę zabiegów, pomysł na kampanię Lubię siebie, która ma wspierać kobiety w nabraniu pewności siebie i wzmocnieniu samooceny?

Dr Franciszek Strzałkowski mówi, że idea kampanii zrodziła się z obserwacji pacjentek, atrakcyjnych kobiet, przychodzących wykonać zabieg medycyny estetycznej, którego obiektywnie oceniając, nie potrzebowały.

One po prostu nie lubiły siebie, a ta potrzeba zmiany poprzez zabieg wynikała z braku akceptacji własnej osoby.

– Czy zabieg, którego oczekiwały, zmieniłby to i spowodował, że kobieta poczułaby się lepiej? Myślę, że raczej nie. Więc ta praca musi się rozpocząć w głowie. Ważne jest poprowadzenie rozmowy z pacjentką w taki sposób, aby zrozumiała, że zabieg to jeden z elementów i poczuje się tu i teraz lepiej, ale chodzi o to, żeby ten dobrostan trwał dłuższy czas, a najlepiej zawsze.

– I kiedy kobieta ułoży to sobie w głowie, zabieg jest jedynie wisienką na torcie. Tu ważne jest indywidualne podejście do każdego pacjenta, długa rozmowa, poznanie go bardzo głęboko, zrozumienie prawdziwych potrzeb – podkreśla doktor.

Czy potrafimy polubić siebie? Jak to zrobić, czy jest na to jakaś jedna, złota rada?

Marta Dąbrowska uważa, że taka potrzeba musi płynąć z wnętrza i solidnej pracy nad sobą. Kamila Baar kładzie nacisk na poznanie siebie, tego kim się jest, czego się potrzebuje i co konkretnie nam służy, a co szkodzi.

Dr Franciszek Strzałkowski proponuje, aby spojrzeć w lustro, gdzie zobaczymy prawdziwego siebie, a nie w telefon, gdzie widzimy jednakowe, zwykle perfekcyjne twarze.

Przed nami piąta edycja kampanii Lubię siebie. Także starajmy się polubić, a może nawet pokochać siebie? To zapewni nam dużo szczęśliwsze i bardziej wartościowe życie.