Justyna Bargielska, poetka i pisarka, prosi o wsparcie. Planuje trzymiesięczny pobyt w szpitalu.
Justyna Bargielska, poetka i pisarka, prosi o wsparcie. Planuje trzymiesięczny pobyt w szpitalu. Fot. archiwum prywatne Justyny Bargielskiej.

Justyna Bargielska w poście na Facebooku zwróciła się do czytelników z prośbą o wsparcie finansowe. Laureatka Nagrody Literackiej Gdynia i nominowana do Paszportów Polityki pisarka i poetka planuje trzymiesięczne leczenie na oddziale dziennym szpitala psychiatrycznego.

REKLAMA

"Kochani, po rozmowach z zaufanymi ludźmi plus kilku nieprzespanych nocach, podczas których zastanawiałam się, czy zasługuję na pomoc, zdecydowałam się założyć tę zrzutkę" – zaczyna swój wpis Justyna Bargielska, zwracając się do swoich fanów.

Pisarka tłumaczy, że pieniądze potrzebne są jej na to, by przez trzy miesiące leczyć się w szpitalu psychiatrycznym, ale na oddziale dziennym.

Szpital psychiatryczny – odział dzienny. Jak wygląda trzymiesięczny pobyt?

Dla tych, którzy nie wiedzą, czym jest oddział dzienny szpitala psychiatrycznego, szybkie wyjaśnienie: oddział dzienny to taki, do którego przychodzi się codziennie o godz. 8 i wychodzi do domu o godz. 14. W przeciwieństwie do oddziału stacjonarnego czy zamkniętego, pacjenci nie nocują w szpitalu tylko w swoich domach.

W ciągu pięciu godzin, jakie spędzają w szpitalu od poniedziałku do piątku, razem z innymi pacjentami biorą udział w terapii grupowej, a także różnych zajęciach, np. psychoedukacji, mindulnessu, muzykoterapii i wypełniają testy – wszystko zależy od tego, jakie problemy mają osoby zakwalifikowane do danej grupy terapeutycznej.

Tak intensywna praca sprawia, że terapia jest efektywna, pacjenci zdrowieją szybciej, a wielu z nich może po trzech miesiącach wrócić do dawnej aktywności, np. pracy zawodowej.

Justyna Bargielska prosi czytelników o wpłaty i udostępnianie zbiórki w mediach społecznościowych

Pisarka w poście tłumaczy, że ta 12-tygodniowa terapia w szpitalu psychiatrycznym "jest chyba jedną z ostatnich desek ratunku". Jest gotowa pokazać dokumentację medyczną – skierowanie do szpitala, by nikt nie miał wątpliwości, że zbiórka jest właśnie na leczenie. Nie podejrzewamy jednak, że ktokolwiek z fanów jej poezji czy prozy chciałby to weryfikować.

Justyna Bargielska była wielokrotnie nagradzaną za swoją poezję, a także prozę. Dwa razy dostała prestiżową Nagrodę Literacką Gdynia – za tomik "Dwa fiaty" i za debiut prozatorski "Obsoletki". A także nominację do Paszportów Polityki i Nagrody Literackiej Nike. Za poezję była też nominowana do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej czy Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius.

Jednak te wszystkie nagrody i nominacje nie są teraz najważniejsze, bo liczy się powrót do zdrowia. Na szczęście Justyna Bargielska ma, jak napisała, „wolę życia i determinację do wyzdrowienia”.

"W tej chwili najlepszą i jedyną realną dla mnie opcja jest leczenie na dziennym oddziale psychiatrycznym. Mam skierowanie (do wglądu, mogę również pokazać zaświadczenia ze szpitala), mam termin kwalifikacji (5 lutego). Mam wolę życia i determinację do wyzdrowienia. Czego nie mam: nie mam pieniędzy na przeżycie tych trzech miesięcy - bo tyle trwa terapia. Odbywa się codziennie od 8.00 do 14.00, więc bardzo trudno byłoby mi znaleźć jakąś pracę fizyczną. Zawód wykonywany przeze mnie do tej pory, czyli zawód pisarki, jest ciężki do uprawiania w stanie psychicznym, w jakim teraz jestem. Kwota zbiórki, jaką ustawiłam, to koszt czynszu, opłat, kredytu za mieszkanie, karmy dla zwierząt, żwirku, biletu miesięcznego i dziewięćdziesięciu puszek z tuńczykiem (podstawa mojej diety) na czas terapii".

Justyna Bargielska

"Naprawdę wierzę, że te trzy miesiące mogą uratować mi zdrowie. A nawet, sądząc po ostatnich wydarzeniach, życie" - zaznaczyła pisarka.

Wiele osób mocno zaskoczyła wiadomość o problemach zdrowotnych Justyny Bargielskiej. Im pisarka w poście wyjaśniła, że od 10 lat leczyła się m.in. na depresję, ChaD, i że podejrzewano u niej też PTSD. Opowiedziała też w skrócie, jak wyglądał jej 2025 rok. Jak możecie się domyślać, dramatycznie. Artystka napisała wprost, że bardzo ją "przeczołgał", i że skończyło się to tym, że dwukrotnie trafiła do szpitala psychiatrycznego w podwarszawskich Tworkach. Wypisała się jednak na własne życzenie po dwóch tygodniach, by opiekować się zwierzętami – psem i kotami.

Justyna Bargielska uważa, że terapia w szpitalu to dla niej jedna z ostatnich szans na poprawę zdrowia. Prosi też o udostępnianie zbiórki, którą znajdziecie zbiórkę pod tym linkiem. Choć kwota, którą chciała uzbierać, to 15 tys. zł, na koncie jest już ok. 60 tys. zł.

Nic dziwnego, że ludzie tak tłumnie ruszyli z pomocą. Wpis Bargielskiej jest nie tylko poruszający, ale też odważny. Przyznawanie się do problemów psychicznych to w naszym kraju wciąż tabu, a pobyt w szpitalu psychiatrycznym kojarzy się jednoznacznie negatywnie. Tymczasem to właśnie szpital – tak jak w przypadku każdej innej choroby – wielu osobom może uratować życie.