Czy w Polsce picie wody z kranu jest dobrym pomysłem?
Czy w Polsce picie wody z kranu jest dobrym pomysłem? Fot. Shutterstock.com

Gdańscy radni chcą zachęcić uczniów do picia darmowej, smacznej i zdrowej kranówki. Planują w tym celu ustawić w szkołach specjalne dystrybutory. Problem w tym, że rodzice wielu dzieci łapią się na tę myśl za głowy, bo mało kto w Polsce wierzy, że "kraniczanka" rzeczywiście nadaje się do picia. A jak jest w rzeczywistości? Eksperci przekonują, że całkiem nieźle.

REKLAMA

– Piję kranówkę i jestem z tego dumny – pisał ponad rok temu w naTemat Janusz Omyliński, zachwalając “kraniczankę” jako wodę smaczną, tanią i, wbrew obiegowym opiniom, bezpieczną dla zdrowia. – Wydaje mi się, że ludzie coraz rzadziej postrzegają mój zwyczaj jako coś dziwnego – mówi dzisiaj i przyznaje, że wciąż jest propagatorem idei picia wody kranowej.

Badania wskazują jednak, że nie wszyscy w Polsce są takimi entuzjastami kranówki jak Janusz Omyliński. Przywoływany przez “Gazetę Wyborczą” sondaż z 2011 roku wykazał, że np. w Gdańsku nieprzegotowaną kranówkę pije jedynie 24 proc. mieszkańców. Między innymi z tego powodu władze miasta chcą, aby w szkołach stanęły dystrybutory serwujące uczniom darmową wodę kranową. Zabieg ten ma nie tylko wyrobić w najmłodszych nawyk picia wody z kranu, ale i zniechęcić ich do zaspokajania pragnienia niezdrowymi, słodkimi napojami.

Woda z kranu spełnia wszystkie standardy. To alternatywa, z której mogą korzystać wszystkie grupy społeczne. Zdarza się przecież, że woda butelkowana jest droższa niż słodkie, wysokoenergetyczne napoje. Szkoły nie oferują alternatywnego napoju. Są głównie automaty z napojami. CZYTAJ WIĘCEJ źródło: wyborcza.pl

dr Łukasz Balwicki

Gdański Uniwersytet Medyczny

Czy jednak woda z kranu rzeczywiście nadaje się do picia, i to bez przegotowania? Temat ten wciąż wzbudza wiele kontrowersji, dlatego sprawdzamy jak jest w rzeczywistości.

Dawne stereotypy wciąż żywe Dr Tadeusz Bochnia, kierownik Centralnego Laboratorium Wodociągów Krakowskich, zapewnia w rozmowie z naTemat, że nieufność Polaków wobec kranówki jest zupełnie nieuzasadniona. – Jej źródeł można upatrywać w historii: pamiętajmy, że kiedyś woda w kranach była naprawdę niskiej jakości. Stosowano wówczas inne technologie, obowiązywały też inne przepisy. Wciąż żyją pokolenia, które dobrze pamiętają tamte czasy – mówi dr Bochnia. Podkreśla jednak, że dzisiejsze uprzedzenia wobec wody z kranu oparte są na negatywnych stereotypach.

– Osobiście mogę ręczyć tylko za Poznań, ale jestem przekonany, że wszystkie poważne przedsiębiorstwa wodociągowe w Polsce spełniają wszelkie normy – mówi Grzegorz Podolski, główny specjalista ds. bezpieczeństwa zdrowotnego wody w spółce Aquanet, która zaopatruje w wodę mieszkańców Poznania. Zaznacza, że w Polsce od 2010 roku obowiązuje nowoczesne, dostosowane do norm unijnych prawo, gwarantujące, że woda płynąca w naszych kranach spełnia najwyższe standardy.

Kranówkę w Polsce można właściwie bezpiecznie pić bez przegotowania i zastąpić nią wody butelkowane. Ale zależy to nie tylko od wody - ta zgodnie z przepisami musi być bezpieczna do picia - ale również od stanu rur w naszym budynku. Kranówkę lepiej przegotować jednak dla małych dzieci i osób, które mają problemy żołądkowe. CZYTAJ WIĘCEJ źródło: logo24.pl

dr Agnieszka Jarosz

Instytut Żywności i Żywienia

Zbigniew Solarz z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Łodzi podkreśla, że system kontroli wody w Polsce sprawia, że w ogromnej większości przypadków kranówka rzeczywiście owe standardy trzyma. – Co nie znaczy oczywiście, że czasem gdzieś może zdarzyć się jakieś odstępstwo od tej reguły – zaznacza.

Grzegorz Podolski twierdzi, że ryzyko występuje właściwie tylko wśród niektórych z mniejszych wodociągów. – A pamiętać trzeba, że w całym kraju funkcjonuje ok. 12 tys. firm tego typu. W takiej sytuacji z nadzorem bywa różnie – mówi Podolski zapewniając jednak, że duże i średnie podmioty gwarantują wysoką jakość wody.

“Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?” – chciałoby się sparafrazować słynny cytat z Kazimierza Górskiego. Dlaczego wciąż nie chcemy pić wody prosto z kranu? Poza brakiem edukacji w tym względzie jest jeszcze jeden powód: stan instalacji w naszych budynkach. Woda spełniająca wszystkie wymagania płynąc przez stare, pordzewiałe rury, zyskuje brzydki kolor, a niekiedy zapach. Rozmówcy naTemat odrzucają jednak także ten argument. – Nie spotkałem się z takimi przypadkami – mówi Zbigniew Solarz. Wtóruje mu Tadeusz Bochnia.

W Krakowie jakość wody monitorujemy także badając próbki pobrane z kranów odbiorców. Badamy pod tym kątem wybrane sklepy, żłobki, szkoły i przedszkola, zdobywając miesięcznie ponad 5 tys. wyników. Z ich analizy nie wynika, by rdzawa, żółta czy brązowa woda były problemem.

Dr Tadeusz Bochnia

kierownik Centralnego Laboratorium Wodociągów Krakowskich

Eksperci są zgodni, że nawet, jeśli tego typu sytuacja się pojawi, nie stanowi zagrożenia dla naszego zdrowia. – W polskiej wodzie nie ma metali ciężkich, azotynów i innych groźnych substancji – ocenia Grzegorz Podolski. Przyznaje jednak, że większość wody w Polsce jest względnie twarda... co zresztą z punktu widzenia naszego zdrowia jest zaletą.

Niechęć do kranówki z pokolenia na pokolenie – O ile zmiękczanie wody do mycia, prania, czy zmywania jest jak najbardziej wskazane, o tyle w przypadku wody, którą pijemy, to zły pomysł – mówi dr Tadeusz Bochnia. Podkreśla bowiem, że twarda woda jest bogatsza w minerały, np. w magnez i wapń. Zdaniem Bochni kranówka bije pod tym względem nawet niektóre z wód butelkowych.

– Polskie przepisy są niestety tak skonstruowane, że mineralną można nazywać wodę, w której prawie nie ma minerałów – zaznacza ekspert. Dlatego warto zwracać uwagę na skład dostępnych w sklepach wód butelkowych. Niektóre z nich, choć 300-400 razy droższe od wody kranowej, mają od niej znacznie mniej składników mineralnych.

Dlaczego więc woda z kranu tak bardzo jest nam nie w smak? – Moim zdaniem to efekt nieświadomego przekazywania stereotypów z pokolenia na pokolenie. Przykład? Mama mówi do dziecka, że wody z kranu pić nie wolno. Kiedy pada pytanie “dlaczego?”, brakuje sensownej odpowiedzi – mówi dr Tadeusz Bochnia.