Fot. materiały prasowe

Wielu amatorów mierzy postępy biegowe wyłącznie tempem wyświetlanym na ekranie zegarka, zapominając, że kluczowym aspektem treningów jest poznanie, zrozumienie i słuchanie swojego ciała. Znaczna część sukcesów sportowych i biegowych zależy przecież od serca i jego możliwości, czego mierzalnym odnośnikiem są strefy tętna. Ich praktyczne zastosowanie pozwala sportowcom na precyzyjne zaplanowanie treningu i osiągnięcie zakładanych celów. Marcin Kubica, profesjonalny biegacz ultra i drużynowy wicemistrz Europy w Biegach Off-Road 2026, wyjaśnia, czym są strefy tętna, jak je stosować w praktyce oraz jak stosowanie się do nich może wpłynąć na poprawę wyników sportowych i codziennego samopoczucia.

REKLAMA

Każdy krok biegacza uruchamia zmiany w jego układzie krążenia, oddechowym oraz mięśniowym. Zakładane wyniki i prędkość na trasie stanowią jedynie końcowy efekt właściwych adaptacji fizjologicznych, które wymagają od sportowca wiedzy na temat procesów, które dzieją się w jego organizmie. Aby ciało mogło sprostać naszym założeniom treningowym, należy odpowiednio je przygotować i kontrolować. 

Temu właśnie służą strefy tętna, wyznaczane najczęściej jako procentowy przedział tętna maksymalnego HR max. Z uwagi na to, że każdy organizm jest inny, wartości bezwzględne uderzeń serca na minutę będą się różnić u poszczególnych osób. Wskaźniki procentowe pozostają jednak uniwersalnym drogowskazem, który definiuje charakter każdego treningu i pomaga osiągnąć założone cele.

logo
Fot. materiały prasowe

Jak wyznaczyć własne przedziały treningowe?

Wyznaczenie konkretnych stref wymaga poznania swojego tętna maksymalnego (HR max). Najprostszą metodą szacunkową dla osób zdrowych jest tradycyjny wzór matematyczny:

HR max = 220 - wiek

Przykładowo, dla osoby trzydziestoletniej bazowa wartość wynosi 190 uderzeń na minutę. Na tej podstawie wylicza się przedziały – wspomniana strefa druga zamknie się wówczas w granicach 114–133 uderzeń serca na minutę. 

Formuły matematyczne mają jednak charakter wyłącznie orientacyjny, ponieważ nie uwzględniają indywidualnej genetyki i stopnia wytrenowania. W celu uzyskania precyzyjnych danych konieczne jest przeprowadzenie laboratoryjnego testu wydolnościowego z maską tlenową lub wykonanie terenowego testu drogowego pod okiem trenera.

Tego typu obliczenia są świetnym punktem wyjścia dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z bieganiem i szukają odpowiednich rozwiązań na start. Zawsze jednak będę podkreślał, że kluczowe są badania wydolnościowe. To właśnie one najdokładniej pokazują, jak radzi sobie nasz organizm, w jakim miejscu się znajdujemy oraz nad czym i jak powinniśmy pracować, aby stale się rozwijać – mówi Marcin Kubica, drużynowy wicemistrz Europy w Biegach Off-Road Kamnik 2026 i ambasador Suunto.

Podział stref tętna – jak dany trening wpływa na organizm biegacza?

Strefa 1 (50% – 60% HRmax): Regeneracja i wypoczynek w ruchu

To najniższy stopień intensywności, określany jako bardzo lekki wysiłek. Trening w tym przedziale ma na celu delikatne pobudzenie krążenia bez obciążania układu mięśniowo-szkieletowego. Przykładem może być bieg rekreacyjny lub lekki trucht, który przyspiesza usuwanie kwasu mlekowego oraz innych produktów przemiany materii po ciężkich dniach startowych, stanowiąc fundament bezpiecznej regeneracji.

Strefa 2 (60% – 70% HR max): Budowanie bazy tlenowej

Przedział ten jest kluczowy, gdy naszym priorytetem jest tzw. budowanie bazy tlenowej, czyli “ćwiczenia” własnego serca tak, aby podczas intensywnego wysiłku mogło działać jak najdłużej z maksymalną efektywnością. Ten rodzaj treningu opiera się na aktywności, która uczy organizm, jak czerpać energię z zapasów tłuszczowych przy oszczędzaniu glikogenu mięśniowego. Praca w tej strefie rozwija gęstość naczyń włosowatych w mięśniach i wzmacnia strukturalnie ścięgna oraz stawy przed trudniejszymi wyzwaniami. W praktyce budowanie bazy tlenowej opiera się zazwyczaj na dłuższych wybieganiach, podczas których należy trzymać się drugiej strefy tętna, a w razie potrzeby odpowiednio zarządzać tempem swojego biegu. 

Strefa 3 (70% – 80% HR max): Trening tempowy i wytrzymałość aerobowa

Wejście w trzecią strefę oznacza rozpoczęcie wysiłku umiarkowanie ciężkiego. W trakcie danego treningu oddech biegacza wyraźnie przyspiesza, a utrzymanie stałego tempa wymaga skupienia i odpowiedniego nakładu wysiłku. Bieganie w tym przedziale oswaja ciało i psychikę z narastającym zmęczeniem, które towarzyszy zawodnikom podczas długich dystansów, takich jak półmaratony czy maratony. Jest to w praktyce praca na stosunkowo dużym zmęczeniu, która wpływa na inne procesy fizjologiczne, np. gromadzenie się kwasu mlekowego.

logo
Fot. Marcin Kubica

Strefa 4 (80% – 90% HR max): Próg anaerobowy i tolerancja zmęczenia

Szybkie i wymagające tempo, które plasuje się bezpośrednio na poziomie progu mleczanowego. W tym przedziale organizm wchodzi w warunki przejściowe, gdzie produkcja kwasu mlekowego drastycznie wzrasta. To bardzo intensywna praca nad wytrzymałością ogólną, która uczy mięśnie funkcjonowania w trudnym, zakwaszonym środowisku i przygotowuje do utrzymywania wysokich prędkości startowych.

Strefa 5 (90% – 100% HR max): Limit organizmu i VO2max

Najwyższy wymiar intensywności - bieganie w piątej strefie to maksymalny wysiłek o charakterze czysto beztlenowym. Wykorzystuje się go niemal wyłącznie podczas krótkich, rygorystycznych treningów interwałowych. Ciało toczy wówczas ostrą walkę o poprawę pułapu tlenowego (VO2max), zmuszając serce do pracy na najwyższych obrotach i rozbudowując bezwzględną wydolność organizmu.

Każda z tych stref tętna ma ogromne znaczenie dla naszego rozwoju – niezależnie od tego, czy trenujemy do krótkich, dynamicznych biegów, czy do dystansów ultra. W obu przypadkach kluczem do sukcesu jest wszechstronność: musimy potrafić biegać bardzo spokojnie, by dać organizmowi czas na regenerację, ale też odpowiednio szybko, by przesuwać swoje granice na wyższych obrotach – tłumaczy Marcin Kubica, drużynowy wicemistrz Europy w Biegach Off-Road Kamnik 2026 i ambasador Suunto. 

Od ścieżki biegowej do biurka – wpływ stref tętna na codzienność

Zarządzanie strefami tętna ma bezpośrednie przełożenie na funkcjonowanie organizmu poza treningiem, ponieważ stres fizyczny i psychiczny obciążają ten sam układ nerwowy. 

Długie, spokojne treningi w pierwszej oraz drugiej strefie tętna stymulują przywspółczulną część układu nerwowego, odpowiedzialną za wypoczynek, obniżenie poziomu kortyzolu i sprawną regenerację. Regularna budowa tej bazy tlenowej trwale zmniejsza tętno spoczynkowe, dzięki czemu ciało łagodniej reaguje na stresujące sytuacje w ciągu dnia. Z kolei nadużywanie strefy czwartej i piątej bez odpowiedniego balansu utrzymuje wysoką aktywność układu współczulnego. Skutkuje to przewlekłym zmęczeniem, gorszą koncentracją w pracy oraz płytkim snem. Monitorowanie intensywności wysiłku pozwala więc zrównoważyć dobowy bilans energii całego organizmu.

Okiem profesjonalisty – jak połączyć liczby z rzeczywistością?

logo
Fot. Marcin Kubica

Nowoczesne zegarki sportowe dają precyzyjne narzędzia analityczne, jednak w sporcie niezwykle ważne pozostaje wewnętrzne wyczucie i znajomość własnych możliwości. Liczby na ekranie nie pokazują wszystkiego - gorszy dzień, niewyspanie czy ukryte infekcje potrafią negatywnie wpłynąć na strefy tętna, co w praktyce oznacza, że w trakcie konkretnego treningu męczymy się bardziej niż zazwyczaj. Doskonale rozumie to Marcin Kubica, czołowy polski biegacz ultra i reprezentant Polski na arenie międzynarodowej. W swojej codziennej rutynie stawia on na synergię technologii z sygnałami płynącymi z wnętrza ciała, podkreślając, że suche dane nigdy nie powinny zastępować zdrowego rozsądku.

Zawsze bardzo uważnie analizuję każdy z tych elementów, ponieważ informacje o tym, jak czuje się nasz organizm, napływają z różnych stron. Ciało wysyła nam bardzo konkretne sygnały: u jednego biegacza będzie to słabo przespana noc, u innego nienaturalnie niskie tętno, a u kolejnego – ogólne osłabienie. Musimy zachować czujność na każdym kroku, bo od przetrenowania dzieli nas naprawdę cienka granica – dodaje Marcin Kubica, drużynowy wicemistrz Europy w Biegach Off-Road Kamnik 2026 i ambasador Suunto. 

Z drugiej strony, na wyższym poziomie zaawansowania wejście w czwartą i piątą strefę tętna wiąże się z nieuchronnym dyskomfortem fizjologicznym. Umiejętność radzenia sobie z narastającym zakwaszeniem odróżnia biegaczy świadomych od tych, którzy poddają się przy pierwszym mocniejszym oporze. Marcin Kubica przyznaje, że praca na fizjologicznym limicie ma w sobie specyficzną dynamikę, którą trzeba po prostu polubić.

Przesuwanie własnych granic, zwłaszcza w tych najwyższych strefach tętna, to dla każdego z nas ogromne wyzwanie. Aby jednak robić postępy, musimy polubić się z pracą na wysokich obrotach. To wymagające zadanie, bo nasz organizm naturalnie będzie się przed tym bronił. Kluczem jest tu spokojna, systematyczna praca – to ona ostatecznie pozwoli nam wejść na wyższy poziom podsumowuje Marcin Kubica, drużynowy wicemistrz Europy w Biegach Off-Road Kamnik 2026 i ambasador Suunto.