
Jeszcze pod koniec ubiegłego roku Kornelia Perdoch usłyszała, że choroba jest w remisji. Kilka miesięcy później chłoniak zaatakował ponownie – tym razem ośrodkowy układ nerwowy. Standardowa chemioterapia okazała się nieskuteczna. Rodzina zbiera pieniądze na nowoczesną terapię, a w walce o leczenie liczy się każdy dzień.
Kornelia jest żoną i mamą dwójki dzieci. Sport od zawsze był ważną częścią jej życia – ukończyła AWF, była aktywna zawodowo, a wolny czas spędzała z rodziną i przyjaciółmi.
W czerwcu 2025 roku po jednym z treningów poczuła, że dzieje się coś niepokojącego. Miesiąc później otrzymała diagnozę: pierwotny chłoniak śródpiersia z dużych komórek B. Guz miał 15 × 12 × 18 cm i zajmował znaczną część klatki piersiowej.
Kornelia rozpoczęła chemioterapię. Leczenie trwało do listopada, a grudniowe badanie PET przyniosło długo wyczekiwaną wiadomość – remisję choroby.
Niestety radość nie trwała długo.
Pod koniec maja 2026 roku podczas treningu Kornelia nagle straciła możliwość swobodnego mówienia. Badania wykazały naciek w lewym płacie skroniowym mózgu. Kolejne badanie PET potwierdziło wznowę chłoniaka w ośrodkowym układzie nerwowym.
Kornelia przeszła operację mózgu, a następnie rozpoczęła kolejną chemioterapię. Po dwóch cyklach okazało się jednak, że choroba jest odporna na zastosowane leczenie.
Jak opisuje Kornelia na stronie zbiórki, lekarze wskazali obecnie na nowoczesną terapię wykorzystującą odpowiednio przygotowane limfocyty T pacjenta, które mają rozpoznawać i niszczyć komórki nowotworowe. Koszt leczenia przekracza jednak możliwości finansowe rodziny.
Największym przeciwnikiem jest również czas. Zbiórka rozpoczęła się 8 września, a rodzina podkreśla, że na zgromadzenie potrzebnej kwoty pozostało zaledwie kilkanaście dni.
Każda wpłata – nawet niewielka – oraz udostępnienie informacji o zbiórce mogą pomóc Kornelii w rozpoczęciu leczenia.
Szczegóły historii Kornelii oraz możliwość wsparcia znajdują się na stronie zbiórki.
