
Przyszłość ochrony zdrowia może być dużo bardziej hybrydowa, niż nam się dziś wydaje. Konsultacje zdalne, monitoring parametrów, cyfrowa dokumentacja i narzędzia oparte na AI mają szansę zmienić nie tylko sposób kontaktu z lekarzem, ale cały przebieg opieki nad pacjentem.
Jeszcze niedawno rozmowa z lekarzem przez internet była dla wielu pacjentów nowością. Dziś telemedycyna staje się kolejnym elementem opieki zdrowotnej. Co będzie następne? O tym, jak technologia może zmienić kontakt pacjenta z lekarzem, rozmawiamy z Kamilem Kułakiem, prezesem eDoktorzy.pl.
Teleporada była dopiero pierwszym krokiem
Kilka lat temu telemedycyna kojarzyła się przede wszystkim z rozmową z lekarzem przez telefon lub internet. Czy nadal tak powinniśmy ją rozumieć?
– Zdecydowanie nie. Sama możliwość rozmowy z lekarzem na odległość była ważnym początkiem, ale przyszłość telemedycyny widzę znacznie szerzej. Chodzi o model opieki, w którym pacjent może sprawnie przechodzić przez kolejne etapy: od konsultacji i analizy dokumentacji po dalsze zalecenia czy kontrolę stanu zdrowia.
Dziś cyfryzuje się już nie tylko sam kontakt z lekarzem. Rozwijane są centralna e-rejestracja, elektroniczna dokumentacja medyczna, domowe monitorowanie parametrów czy systemy ułatwiające współpracę między specjalistami.
Czyli za kilka lat nie będziemy już chodzić do przychodni?
– Nie sądzę, żeby gabinety zniknęły i nie taki powinien być cel. Są sytuacje, w których badanie fizykalne, diagnostyka na miejscu czy bezpośrednia obserwacja pacjenta są konieczne. Technologia powinna pomagać zdecydować, kiedy rzeczywiście trzeba pojawić się w placówce, a kiedy część procesu można bezpiecznie przeprowadzić zdalnie.
Najbardziej prawdopodobny jest więc model hybrydowy. Pacjent nie będzie musiał za każdym razem zaczynać całej ścieżki od wizyty stacjonarnej, ale lekarz nadal będzie mógł skierować go do gabinetu, gdy sytuacja tego wymaga.
Lekarz może wiedzieć więcej, zanim rozpocznie rozmowę
Co może być największą zmianą z punktu widzenia pacjenta?
– Lepszy przepływ informacji. Dzisiaj pacjent często podczas kolejnych konsultacji od początku opowiada historię swoich dolegliwości, szuka wyników badań albo przypomina sobie nazwy przyjmowanych leków. W przyszłości coraz większe znaczenie będzie miało uporządkowanie tych danych i udostępnianie lekarzowi informacji potrzebnych w konkretnym momencie leczenia.
Dla pacjenta oznacza to prostszą ścieżkę: mniej powtarzania tych samych informacji, łatwiejsze przekazywanie wyników badań i szybsze uporządkowanie zaleceń po konsultacji. W praktyce technologia nie ma zastępować rozmowy z lekarzem, ale sprawić, że ta rozmowa zacznie się od lepiej przygotowanych informacji.
Sztuczna inteligencja zamiast lekarza? Raczej obok niego
Nie sposób rozmawiać o przyszłości bez AI. Czy sztuczna inteligencja może kiedyś zastąpić lekarza?
– Nie widzę tego w ten sposób. Znacznie ciekawsze jest pytanie, w czym może lekarza wspierać. Lekarze pracują z ogromną ilością informacji. Jeżeli technologia pomoże uporządkować dokumentację, szybciej odnaleźć istotne dane czy wychwycić coś, co wymaga szczególnej uwagi, więcej czasu może pozostać na rozmowę z pacjentem i podejmowanie decyzji medycznych.
A urządzenia, które mamy na rękach czy w domu?
– To może być jeden z ciekawszych kierunków. Zamiast opierać ocenę wyłącznie na pojedynczym pomiarze wykonanym podczas wizyty, w wybranych sytuacjach lekarz będzie mógł korzystać z danych zbieranych przez dłuższy czas. Oczywiście muszą to być informacje odpowiedniej jakości i wykorzystywane w uzasadnionym medycznie celu.
Telemedycyna ma przede wszystkim skracać dystans
Co zatem będzie wyznacznikiem dobrej telemedycyny za kilka lat?
– Nie liczba nowych funkcji, tylko to, czy technologia rzeczywiście upraszcza pacjentowi dostęp do opieki. Jeżeli zamiast kilku telefonów, wizyt i powtarzania tych samych informacji część spraw będzie można uporządkować w jednym procesie, wtedy cyfryzacja ma sens.
– Właśnie w tym kierunku chcemy rozwijać eDoktorzy.pl. Nie jako zamiennik całej tradycyjnej medycyny, ale jako wygodny punkt kontaktu z lekarzem i element większego systemu opieki.
Centralna e-rejestracja pokazuje już, że rozwiązania cyfrowe mogą stać się normalną częścią korzystania z ochrony zdrowia. Według danych Centrum e-Zdrowia w centralnej e-rejestracji umówiono już ponad 5 mln terminów, z czego ponad 2,6 mln wizyt zostało zrealizowanych.
Czyli telemedycyna dopiero się rozkręca?
– Zdecydowanie. Za kilka lat prawdopodobnie przestaniemy nawet zastanawiać się, czy dana usługa jest „telemedyczna”. Będzie po prostu częścią leczenia. Czasem spotkamy lekarza w gabinecie, czasem porozmawiamy z nim z domu, a część danych zostanie przekazana jeszcze przed konsultacją. Najważniejsze, żeby za każdą z tych technologii nadal stał lekarz i konkretna decyzja dotycząca konkretnego pacjenta.
MATERIAŁ PARTNERA