Yuya Tamai

„Mam dość! Rezygnuję!” – jak donoszą amerykańscy badacze, podobne myśli pojawiają się u większości lekarzy. W dzisiejszych czasach pacjenci cierpią z powodu coraz bardziej złożonych schorzeń, leczenie jest czasochłonne i skomplikowane, prowadzenie rozległej dokumentacji medycznej przysparza wielu problemów, a czas przewidziany na wizytę to wciąż tylko 15 minut. Jak podobna sytuacja wpływa na relacje lekarz ‒ pacjent?

REKLAMA
Sfrustrowani lekarze to gorsi lekarze
Badanie przeprowadzone przez organizację Physicians Foundation ukazuje, że ponad 2/3 z 13 000 biorących w nim udział lekarzy wypowiada się o swoim zawodzie w sposób negatywny. Narzekają przede wszystkim na ogrom wymaganych procedur formalnych, roboty papierkowej, a także na ciężar związany z rozbudowaną diagnostyką, mającą na celu uchronienie ich przed błędami w sztuce lekarskiej. Relacje lekarza z pacjentem i poczucie autonomii w działaniu, które specjaliści od zawsze cenili w swoim zawodzie, nie są już tak silne jak kiedyś. Leczenie coraz częściej przypomina pracę przy taśmie produkcyjnej, a powołanie lekarskie ginie wraz z doświadczeniem.
Okazuje się, że przeciętny amerykański lekarz spędza 22% czasu pracy na uzupełnianiu dokumentacji niezwiązanej z leczeniem. Tymczasem wypaleni zawodowo i rozczarowani specjaliści popełniają więcej błędów w leczeniu, są bardziej podatni na depresję, a także częściej nadużywają substancji uzależniających (więcej o wypaleniu zawodowym przeczytasz na abcZdrowie.pl). Ze statystyk wynika, że niemalże każdego dnia 1 lekarz w Stanach Zjednoczonych popełnia samobójstwo – pod tym względem adepci medycyny wypadają najgorzej ze wszystkich zawodów. Zmęczeni pracą papierkową lekarze rzadziej okazują pacjentom empatię, co wpływa na skuteczność terapii. Z badań wynika bowiem, że pacjenci, którzy nie czują współczucia ze strony opiekującego się nimi specjalisty słabiej reagują na leczenie.
Na szczęście nie wszyscy lekarze są w równym stopniu podatni na niekorzystne warunki pracy. Physicians Foundation donosi, że kobiety są nastawione do wykonywanego zawodu bardziej optymistycznie niż mężczyźni. To samo dotyczy lekarzy poniżej 40 roku życia, którym praca przynosi więcej satysfakcji niż starszym kolegom po fachu, nieprzyzwyczajonym do zwiększonych wymagań. Co więcej, szczęśliwsi od lekarzy prywatnych okazują się ci „na etacie”, a lekarze pierwszego kontaktu są bardziej zadowoleni od specjalistów.
Rosnąca nieufność wśród pacjentów
Polscy lekarze także nie mają wielu powodów do radości, gdyż każdy ich krok monitorowany jest przez nieufne rodziny pacjentów. Według prof. Hanny Misiołek, wojewódzkiej konsultantki w zakresie anestezjologii i intensywnej terapii na Śląsku, zdarzają się odwiedzający, którzy całymi dniami filmują lub fotografują karty zleceń, wkłucia czy odczyty z monitorów. W takich przypadkach personel medyczny musi martwić się, aby nie powiedzieć choćby o jedno słowo za dużo, bo w razie komplikacji w leczeniu, słowo to zostanie użyte przeciwko niemu w sądzie.
Skąd wziął się pomysł nagrywania szpitalnych poczynań lekarzy? W wyniku wielu doniesień o zaniedbaniach w placówkach zdrowia w całej Polsce, pojawiło się wiele opinii kwestionujących kompetencje personelu medycznego i jakość szpitalnej opieki nad pacjentami. Ludzie chcą mieć dowód, na wypadek gdyby podobna sytuacja zdarzyła się członkom ich rodziny. Często nagrywanie pracy personelu szpitalnego doradzają nawet prawnicy, ogłaszający swoje usługi w pobliżu wejścia do placówki.
Nie lepiej jest w ośrodkach prywatnych. Im więcej pacjent płaci, tym więcej wymaga. A lekarz rozliczany jest z każdej minuty spóźnienia na umówioną wizytę. Na niekorzyść specjalistów działa w wielu przypadkach Internet. Zdarzają się sytuacje, gdy pacjent przychodzi na wizytę z diagnozą wyświetloną na ekranie smartfona oraz gotową listą badań i leków stosowanych przy tym schorzeniu. Gdy lekarz stwierdzi inną dolegliwość, zleci inne badania lub wypisze inną receptę, pojawiają się pretensje. Jedna z warszawskich internistek musiała być regularnie odprowadzana na przystanek przez ochroniarza, gdyż otrzymywała groźby pobicia od pacjenta, któremu nie chciała wypisać konkretnego leku.
Wielu pacjentów, pomimo podjęcia leczenia u jednego lekarza, poddaje terapię weryfikacji u innego specjalisty. Gdy ten potwierdzi diagnozę i zapisane leki, wszystko jest w porządku; problemy zaczynają się, gdy drugi lekarz stwierdzi, że odmienna forma leczenia przyniosłaby lepsze skutki. Na szczęście, chociaż podobne przypadki nieufności są bardzo rażące, należą do rzadkości. Większość pacjentów pamięta o tym, że lekarz to tylko człowiek i jak każdy popełnia błędy.