joo0ey

Każdy, kto kiedykolwiek odwrócił kartkę umieszczoną na mcdonaldsowej tacce zauważył, że klasyczny Big Mac ma aż 550 kcal. Ale czy takie informacje rzeczywiście odstraszają nas od zjedzenia hamburgera? Niekoniecznie. Naukowcy postanowili dowiedzieć się, dlaczego nie próbujemy zmieniać nawyków żywieniowych i w jaki sposób wprowadzenie informacji o kaloryczności posiłków wpłynęło na przemysł spożywczy. Co odkryli?

REKLAMA
Wiedza nie wpływa na nawyki żywieniowe
Liczne badania ujawniły, że jeżeli chodzi o zdrowe nawyki żywieniowe, liczby nie mają dla nas większego znaczenia. Pomimo że wiemy, iż średnia porcja frytek zawiera 380 kcal, nie zmienimy zamówienia na małą porcję, która liczy o 150 kcal mniej, nie mówiąc już o całkowitym wyrzeczeniu się śmieciowego jedzenia.
W najnowszym badaniu, którego wyniki opublikowane zostały na łamach „American Journal of Public Health”, przeanalizowano nawyki żywieniowe 1100 nowojorczyków spożywających posiłki w McDonaldzie. Przed złożeniem zamówienia co trzeci uczestnik badania został poinformowany o zalecanej dla kobiet i mężczyzn liczbie kalorii, przypadającej na standardowy posiłek. Jedna trzecia badanych uzyskała wiedzę na temat dziennego zapotrzebowania kalorycznego człowieka dorosłego. Pozostałym nowojorczykom nie przekazano żadnych wskazówek dietetycznych. Okazało się, że większość uczestników zjadła więcej niż zalecane 650 kcal dla kobiet i 800 kcal dla mężczyzn, a w każdej z trzech grup znajdowało się mniej więcej tyle samo osób, które przekroczyły wyznaczony limit. Naukowcy stwierdzili więc, że wiedza o zdrowym żywieniu nie miała praktycznie żadnego wpływu na decyzje badanych.
Już we wcześniejszych eksperymentach naukowcom udało się dowieść, że ludzie lekceważą liczbę spożywanych kalorii, pomimo że w restauracyjnych kartach znajdują się informacje na temat wartości odżywczej poszczególnych pozycji. Okazało się, że w miastach, gdzie restauracje zostały objęte obowiązkiem informowania o kaloryczności posiłków, klienci wcale nie zamawiają mniejszych porcji ani nie wybierają z menu lekkostrawnych pozycji.
Niepowodzenie akcji promującej zdrowe żywienie?
Czy w takim razie liczniki kalorii wprowadzone zostały na próżno? Z jednej strony, naukowcy przypuszczają, że kalorie same w sobie nie mają większego znaczenia dla konsumentów, którzy nie potrafią stwierdzić, czy 550 kcal ukryte w hamburgerze to zbyt dużo. Niestety podanie wartości energetycznej bez szerszego kontekstu nie wpłynie na zmianę niezdrowych nawyków żywieniowych – twierdzą specjaliści z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore. Dlatego niektórzy dietetycy sugerują wprowadzenie innego rodzaju informacji, np. o tym, ile minut ćwiczeń fizycznych należy wykonać, aby spalić posiłek.
Chociaż kalorie nie mają większego znaczenia dla konsumentów, okazuje się, że dzięki upowszechnieniu takich informacji przemysł spożywczy zwrócił większą uwagę na liczbę kalorii oferowanych wraz z poszczególnymi produktami. W restauracjach sycące potrawy stopniowo zastępowane są lżejszymi odpowiednikami. Wyniki badania przeprowadzonego kilka miesięcy temu wskazują, że pozycje większości lokali, w których wprowadzono obowiązek informowania o wartości energetycznej posiłków w 2011 roku były znacznie mniej kaloryczne niż w roku 2005. W restauracjach typu fast food odsetek zdrowszych produktów zwiększył się z 13 do 20%.
Amy Auchincloss, adiunkt w Szkole Zdrowia Publicznego Uniwersytetu w Filadelfii podkreśla, że chociaż jak dotąd zaszło stosunkowo niewiele zmian w kartach fast foodów, wraz z wprowadzeniem obowiązku w większej ich liczbie możliwe będzie uzyskanie lepszego efektu. Wśród społeczeństwa, ustawodawców i mediów wzrasta zainteresowanie możliwością poprawy jakości dziecięcych posiłków. W wyniku presji wywieranej przez te podmioty, niektóre przedsiębiorstwa już dokonały zmian, a niektóre dokonają ich w przyszłości.
Wprowadzenie lżejszych posiłków w restauracjach przyniosłoby wiele korzyści nie tylko konsumentom, ale i przemysłowi spożywczemu. W Instytucie Hudson przeprowadzono badania, które miały na celu określenie związku między jakością menu a przychodami kilku największych sieci fast foodów, takich jak McDonald’s czy Burger King. Okazało się, że w ciągu 5 lat w restauracjach, które obniżyły kaloryczność niektórych pozycji nastąpił 10,9% wzrost liczby klientów, podczas gdy w sieciach, które zmian nie dokonały zmniejszyła się ona o 14,7%.
Szczegółowe informacje na temat jedzenia typu fast food znajdziesz na abcZdrowie.pl.