Yutaka Tsutano

Podczas gdy często nie potrafimy opisać w prostych słowach tego, co czujemy, najnowsze aplikacje na telefon mogą pomóc nam w określeniu odczuwanych emocji. Prześledzą one przypływy szczęścia i lekkie załamania równie łatwo, co elektrokardiogram rytm serca – mówią ich twórcy. Czy znajdą powszechne zastosowanie w terapii zaburzeń psychicznych?

REKLAMA
Czego o sobie dowiemy się z telefonu?
Najnowsze aplikacje dla sportowców pozwalają na monitorowanie rytmu serca, ilości spalanych kalorii, temperatury skóry, a nawet zmian przewodnictwa elektrycznego na powierzchni ciała. Według ostatnich badań, prawie 70% Amerykanów śledzi co najmniej jedną czynność organizmu istotną ze zdrowotnego punktu widzenia, a 21% obywateli USA używa takich aplikacji do kontrolowania swoich osiągów.
Podczas gdy terapeuci często proszą pacjentów o śledzenie zmian nastrojów oraz innych czynników wpływających na ich codzienne funkcjonowanie, podobne aplikacje z pewnością ułatwią życie osobom cierpiącym na depresję i inne zaburzenia nastroju. Zapisywane w nich dane uświadomią lekarzom, kiedy i dlaczego u pacjenta pojawiają się poszczególne objawy. Co więcej, informacje na temat nastroju pozwolą stwierdzić, czy zastosowana terapia okazała się skuteczna.
W jaki sposób aplikacja śledzi nastrój?
Dr Adam Kaplin, psycholog i neurolog oraz pracownik Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, stworzył oprogramowanie na telefon komórkowy, nazwane Mood247, które pozwala na kontrolowanie zmian nastroju u chorego. Aplikacja raz dziennie o wybranej przez pacjenta porze wysyła wiadomość, na którą należy odpowiedzieć, wybierając liczbę od 1 (w przypadku najgorszego nastroju) do 10 (gdy samopoczucie jest świetne). Dr Kaplin podkreśla, że w celu nadania notom kontekstu pacjent może dodawać do nich własne komentarze.
Obecnie lekarz stosuje aplikację jako pomoc w leczeniu 150 pacjentów. Jak w większości tego typu programów, możliwe jest udostępnianie wiadomości o nastroju rodzicom, przyjaciołom i innym specjalistom. Dr Kaplin zauważył, że rytuał związany z wysyłaniem wiadomości może działać terapeutycznie, a w niektórych przypadkach nawet uratować choremu życie. Jedna z kobiet cierpiąca na zaburzenie dwubiegunowe była tak zrozpaczona po utracie pracy, że w notatce wspomniała o myślach samobójczych. Wiadomość otrzymała jej matka, która doprowadziła do natychmiastowej hospitalizacji chorej. Pacjentka stwierdziła, że udzielanie odpowiedzi na zapytania aplikacji weszły jej w krew do tego stopnia, że zamiast zignorować wiadomość, odruchowo wpisała krótką notatkę. Kaplin podkreśla, że chorzy, którzy zgodzili się na stosowanie oprogramowania jako elementu terapii wiedzą, że w momencie gdy zaprzestaną dostarczania informacji na temat swojego nastroju, lekarz prowadzący skontaktuje się z nimi – w szczególności gdy zauważy stopniowe pogarszanie się samopoczucia u chorego.
Okazuje się, że dzięki aplikacji pacjenci są w stanie odnajdywać różne pomocne zależności zdrowotne. Niektóre kobiety zauważyły na przykład, że ich nastrój zmienia się w przewidywalny sposób w określonych fazach cyklu menstruacyjnego. Inni pacjenci spostrzegli, że czują smutek jedynie w ciągu tygodnia pracy lub gdy rozmawiają z poszczególnymi osobami.
Kiedy użycie informacji staje się nadużyciem?
Chociaż aplikacje śledzące nastrój mogą się okazać niezwykle użyteczne w leczeniu zaburzeń psychicznych, krytycy twierdzą, że w wielu przypadkach naruszają one prywatność człowieka. Okazuje się, że jeden z programów, nazwany Emotion Sense, lokalizuje położenie chorego i monitoruje wykorzystanie innych programów znajdujących się w telefonie komórkowym, włącznie z pocztą elektroniczną i grami. Wcześniejsza wersja aplikacji, która powstała na potrzeby badań naukowych, w celu oceny nastroju chorego dokonywała analizy jego głosu. Jednak po tym, jak pacjenci stwierdzili, że taka forma kontroli nadmiernie ingeruje w ich prywatność, funkcja została usunięta.
Jason Rentfrow, wykładowca psychologii na Uniwersytecie w Cambridge, który pomagał w stworzeniu aplikacji Emotion Sense, twierdzi, że firmy telekomunikacyjne od dawna kolekcjonują i wykorzystują dane dotyczące abonentów dla celów komercyjnych. Ekspert podkreśla, że w odróżnieniu od nich, twórcy aplikacji medycznych zbierają informacje o użytkownikach w sposób transparentny i umożliwiają pacjentom dostęp do własnej bazy danych.
Efekty stosowania podobnych aplikacji w terapii schorzeń psychicznych poznamy dopiero wtedy, gdy zacznie ich używać większa liczba pacjentów. Konieczne jest także przeprowadzenie kolejnych badań nad wpływem oprogramowania na skuteczność terapii zaburzeń nastroju.