Zdesperowani ludzie, walczący z nadwagą, są w stanie zrobić wszystko, aby tylko schudnąć. Wiedzą o tym pozbawieni skrupułów sprzedawcy, którzy oferują w internecie "cudowne" środki gwarantujące szybkie efekty. Kupujący nie wiedzą jednak, że po ich zażyciu mogą stracić nie tyle kilogramy, ale i życie. Policja zatrzymała mężczyznę oferującego środek na odchudzanie, który w Wietnamie był wykorzystywany do niszczenia pastwisk i lasów.
– Z przerażeniem patrzę na to, co jest dostępne w internecie – mówi naTemat dr n. med Piotr Burda, Konsultant Krajowy ds. Toksykologii Klinicznej. – Ludzie zamiast zrobić sobie szlaban na lodówkę, kupują środki, które od wielu lat są wycofane z rynku. Mam na myśli choćby Sibutraminę, która działa centralnie na ośrodkowy układ nerwowy i powoduje obniżenie apetytu. Środek ten zniknął z rynku z powodu niebezpiecznych działań niepożądanych. Tymczasem w sieci widzę dziesiątki, jeśli nie setki ogłoszeń, że ktoś posiada ten lek i chętnie go odsprzeda – mówi nam Konsultant Krajowy.
Bloger naTemat Artur Przybysz, który w osiem miesięcy schudł 72 kilogramy nie dziwi się, że ludzie są na tyle zdesperowani, aby szukać wszystkich dostępnych środków, również tych zakazanych. – Jestem w stanie to zrozumieć, bo problem z otyłością w Polsce jest bardzo duży, a ludziom brakuje podstawowej wiedzy o prawidłowym odchudzaniu. W sieci jest dostępnych mnóśtwo chińskich środków, których skład na opakowaniu nie odpowiada temu, co faktycznie się w nich znajduje. Przypadki zatruć są i będą – mówi Artu Przybysz, który zajmuje się promowaniem zdrowego stylu życia.
To wyglądało strasznie. Woda z niej parowała tak, jakby ktoś gdzieś żelazkiem dotykał. Strasznie się pociła, a przy tym nie mogła oddychać i czuła, że się dusi. To trwało kilka dni. W szpitalu była jeden dzień. Poszła wieczorem i nad ranem zmarła. Zdrowa, normalna dziewczyna.
Konsultant Krajowy ds. Toksykologii Klinicznej ostrzega, że lekarze często nie są w stanie pomóc pacjentom, którzy zatruli się środkami na odchudzanie. – Ludzie ci mają objawy bezsenności, są rozdrażnieni i chudną. Coś się z nimi dzieje, ale nie przyznają się lekarzowi, że coś zażywali. Ten zaś, bez wystarczających informacji nie ma możliwości domyślenia się, że objawy mogą być spowodowane właśnie zażyciem produktu, o którym pacjent nie mówi – wyjaśnia dr n. med Piotr Burda.
Artur Przybysz zauważa, że w internecie są dostępne również takie środki, które nie są szkodliwe, czy też zabójcze. Jak mówi, sam zażywał preparaty wspomagające, które są jego zdaniem całkowicie bezpieczne. Problem jednak dostrzega. – Nie wszystkie specyfiki są mądrze skompilowane. Jest na rynku bardzo dużo środków, które podnoszą ciśnienie tętnicze, a informacji o tym często brakuje na opakowaniach – mówi człowiek, któremu udało się zrzucić w zdrowy sposób 72 kilogramy.
Przede wszystkim należy je kupować jedynie w renomowanych sklepach, a nie na aukcjach mało wiarygodnych sprzedawców. Artur Przybysz radzi, aby kupować przede wszystkim środki, które zostały wyprodukowane w Polsce. – Używam także niemieckich preparatów, które polecam osobom walczącym z nadwagą. Zdarza się bowiem, że nawet amerykańskie środki mają przekłamany skład na opakowaniu – mówi Przybysz.
Nie istnieje na rynku żaden preparat, który umożliwiałby skuteczne i trwałe rozwiązanie problemów z wagą. Problem nadwagi i otyłości jest jest uwarunkowany rozmaitymi, często nakładającymi się czynnikami natury hormonalnej, metabolicznej, nerwowej, psychologicznej, czego niestety nie idzie rozwiązać jedną tabletką.
Ile osób kupuje leki w internecie? Dr n. med Piotr Burda przyznaje, że nie ma żadnych informacji o ich liczbie. – To jest walka z wiatrakami. Środki dostępne na legalnym rynku działają słabo albo wcale. A zdesperowani pacjenci mają niezachwianą wiarę w słowo pisane w internecie i wierzą, że naprawdę schudną 10 kilogramów w dwa tygodnie – mówi Konsultant Krajowy ds. Toksykologii Klinicznej.

