
- Ten człowiek szkodzi dzieciom, zajmijcie się tym tematem - napisał do naTemat jeden z czytelników. "Ten człowiek", czyli prof. dr hab. n. med. Tomasz Karski jest autorem kontrowersyjnej metody fizjoterapii, stosowanej przy leczeniu skolioz. Większość środowiska twierdzi, że stosowana przez niego metoda może co najwyżej uszkodzić pacjenta, a nie wyleczyć. Pomimo tego, w internecie można znaleźć wiele podziękowań pacjentów pod adresem ortopedy, który podobno "ratuje życie". Gdzie jest prawda na temat leczenie dolegliwości, na którą cierpi 8 proc. Polaków?
Kontrowersje wokół tzw. "metody Karskiego" ciągną się od wielu lat. Sprawą zajmowali się dziennikarze, znakomici lekarze i liczne środowiska fizjoterapeutyczne.Ogromna większość opinii fachowców odnośnie metody leczenia skoliozy przez prof. Tomasza Karskiego jest negatywna.
- Ten człowiek uszkodził nieodwracalnie kilkaset osób - mówi nam anonimowo doświadczony, warszawski fizjoterapeuta. Zastanawiam się, jak to możliwe, że metoda o której lekarze określają mianem "niebezpiecznej", jest oficjalnie stosowana i nikt nic z tym nie robi.
Szczegółowy opis kontrowersyjne metody można znaleźć na stronie internetowej Prof. Tomasza Karskiego. O "metodzie Karskiego" wiele osób dowiaduje się z wikipedii. Sam prof. Karski twierdzi jednak, że bywa ona moderowana przez osoby, które trzymają się "starej wiedzy".
Wikipedia o "metodzie Karskiego"
Metody Karskiego opiera się na zniesieniu przykurczów.
Sieciowa dezinformacja Pacjent, lub najczęściej jego rodzice, którzy rozpaczliwie szukają pomocy dla swojego dziecka są w stanie zrobić wiele, zwłaszcza gdy żadna z dotychczas stosowanych metod leczenia skoliozy nie pomogła. Zaczynają wówczas szukać w internecie specjalistów, którzy stosują alternatywne metody leczenia. Informacje na temat metody prof. Karskiego są skrajnie różne. Oto niektóre z nich:
Wpis na forum internetowym
Nieco dalej znajdujemy komentarz od osoby, która całkowicie zaprzecza, jakoby metoda stosowana przez prof. Karskiego była zła. Przeciwnie, zachwala profesora, który miał zmienić jej życie na lepsze i pomógł zwalczyć ból.
Znalazłam te posty przypadkiem i nie mogłam sobie darować. Prof. Karski uratował mi życie!!! Ja już z bólu nie mogłam spać, jeść,chodzić siedzieć-nawet wysikać się był problem. Zrobił mi jeden zabieg (podcięcie ścięgien w pachwinach) 11 lat temu. Kazał wykonywać ćwiczenia. Dziś trenuje aikido-żyje normalnie. Nie wiem gdzie ta jego metoda ma być niby kosztowna-ode mnie wziął za dwie wizyty, a operacja była gratis. A skłony? Jasne, jak ktoś się boi spocić i ma lenia to nic dziwnego że metoda za trudna. Ale działa, ja przeżyłam 11 lat bez bóli CZYTAJ WIĘCEJ
Trzy etapy prawdy naukowej O zamieszanie wokół kontrowersyjnej metody zapytaliśmy samego jej twórcę, profesora Tomasza Karskiego. W odpowiedzi na moje wątpliwości, profesor nadesłał mi cytat: Każda prawda naukowa przechodzi trzy, czasami cztery etapy: najpierw jest wyszydzana, potem gwałtownie zwalczana, często przemilczana aż w końcu zostaje zaakceptowana jako oczywistość - napisał profesor.
Zdaniem Tomasza Karskiego, jego metoda przechodzi właśnie przez wszystkie etapy. — A więc teraz ja Pana pytam — w którym etapie jest "etiologia biomechaniczna skoliozy tzw. idiopatycznej" — w fazie "wyszydzania", "zwalczania", "przemilczania" czy może już "akceptowania"? — napisał w mailu twórca "metody Karskiego".
Prof. Karski przesłał także link do jednej z dwóch tegorocznych publikacji, które miały miejsce w Stanach Zjednoczonych..
Komu zaufać? Aby dowiedzieć się, który z tych komentarzy jest bliższy prawdy, zacząłem dzwonić do ekspertów w dziedzinie fizjoterapii. Już od pierwszego rozmówcy usłyszałem – Współczuję wszystkim osobom, które miały pecha trafić na niego – stwierdził znany fizjoterapeuta, pragnący zachować anonimowość. Jego zdaniem, działalnością profesora Karskiego ktoś powinien się wreszcie zająć.
Zapytałem również, jak zatem jest możliwe, że w internecie znajduje się tak wiele opinii od osób, które twierdzą, że metoda im pomogła. – Przy każdej metodzie jest tak, że jakiejś grupie jest ona w stanie pomóc. Ale ten pan uszkodził nieodwracalnie kilkaset osób – usłyszałem. Zacząłem jednak dzwonić do kolejnych ekspertów.
- Opinia środowiska naukowego na ten temat jest jednoznaczna - mówi lek. med. Waldemar Szymanik, z Oddziału Zaburzeń Postawy i Skolioz w Chylicach. Również tu trafiają osoby, którymi wcześniej zajmował się prof. Tomasz Karski. - Trzeba wyciągnąć konsekwencje z podjętych już decyzji. Ten pan ma zakaz operatywy - mówi ordynator oddziału.
Każda metoda bywa częściowo skuteczna Prof. Śliwiński jest krajowym konsultantem w dziedzinie fizjoterapii, którą zajmuje się od trzydziestu lat. Od bardzo dawna słyszy o głośnej medialnie "metodzie Karskiego". Słyszy i zapewne będzie słyszał dalej, bo sprawa wydaje się nie mieć finału. - Dawno temu próbowałem zapoznać się z tzw. "metodą Karskiego" i odbyłem z nim wiele dyskusji na ten temat. Według niego, główną przyczyną skoliozy jest przykurcz mięśnia. Z tym nie można się zgodzić. Odstąpiono od leczenia operacyjnego tych ścięgien właśnie dlatego, że nie jest prawdą, że to przykurcz ścięgna powoduje skoliozę - mówi dr hab. n. med. prof. nadzw. Zbigniew Śliwiński.
Nadzór nad praktyką w poszczególnych specjalnościach wykonuje Minister Zdrowia poprzez konsultantów krajowych. - Sprawa metod Profesora Karskiego jest znana Ministrowi, negatywnie wypowiadał się o nich Konsultant Krajowy w dziedzinie ortopedii, ale o ile nam wiadomo nie podjął działań zakazujących ich stosowania czy finansowania ze środków publicznych - mówi Romuald Krajewski z Naczelnej Rady Lekarskiej.
W 2010 roku na temat metod stosowanych przez prof. Tomasza Karskiego wypowiadała się ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz. W odpowiedzi na poselską interpelację posła Sylwestra Pawłowskiego napisała:
Ewa Kopacz
Była Minister Zdrowia
Skąd zatem biorą się przypadki wyleczenia? - Nie chcę kwestionować, czy "metoda Karskiego" nie daje zupełnie żadnych efektów. Ale widziałem na własne oczy wiele dzieci, które korzystały z tej metody - mówi prof. Śliwiński. Jednak najważniejsze z punktu widzenia pacjenta i zwykłego człowieka są te słowa lekarza. - Gdyby chodziło o moje dziecko, na pewno wybrałbym inną metodę - mówi dr hab. n.med. prof. nadzw. Zbigniew Śliwiński.
W sprawie Profesora Karskiego Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej w 2001 roku prowadził postępowanie zasięgając opinii 4 ekspertów i stwierdził, że nie ma podstaw do wniosku o ukaranie. - Ponieważ kontrowersje i zarzuty ponownie pojawiają się, Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej rozważy ponowne wszczęcie postępowania - zapowiada w naTemat wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Romuald Krajewski.
