ricardodiaz11

Innowacyjne automaty potrafią wykonać niemalże każde zadanie farmaceuty, a do tego nie popełniają tylu błędów, są tańsze i mogą pracować bez ustanku – nie potrzebują przerwy na obiad… Liczą tabletki, tworzą leki recepturowe, śledzą i uaktualniają informacje o pacjentach, realizują recepty, a nawet przyjmują towar i dokonują inwentaryzacji. Według raportu gospodarczego, opublikowanego przez firmę Transparency Market Research w marcu bieżącego roku, wartość światowego rynku urządzeń farmaceutycznych w 2011 roku wyceniona została na 4,7 mld dolarów. W ciągu najbliższych 5 lat liczba ta wzrosnąć może do bagatela 7,8 mld dolarów.

REKLAMA
Potencjał drzemiący w robotach aptecznych
Celem raportu było zbadanie dynamiki i potencjału leżącego w automatyzacji farmacji na świecie. Jego autorzy przyjrzeli się bieżącym trendom, ograniczeniom oraz możliwościom zastosowania najnowszych technologii w tej sferze gospodarki. W raporcie czytamy m.in. o wykorzystaniu w różnych regionach świata zautomatyzowanych systemów dozowania leków, robotów do ich pakowania i etykietowania, systemów przechowujących i wydających leki oraz innych automatów farmaceutycznych. Okazało się, że największy udział w tym segmencie gospodarki mają Stany Zjednoczone. Co więcej, najcenniejszym jego elementem są automaty dozujące leki, których wartość szacowana jest na 2,3 mld dolarów, a w ciągu 5 lat sięgnąć może nawet 3,6 mld dolarów.
Wielofunkcyjne maszyny farmaceutyczne
Pierwszym urządzeniem, które znalazło zastosowanie w farmacji, był automatyczny licznik tabletek, wynaleziony przez braci Johna i Franka Kirby z Manchesteru w późnych latach 60. XX wieku. Ta szybka i dokładna maszyna zapoczątkowała stopniowy proces automatyzacji przemysłu aptekarskiego. Od tamtej pory na rynku farmaceutycznym regularnie pojawiały się nowe wynalazki, mające na celu usprawnienie pracy aptekarza.
Na początku XXI wieku wynaleziono wielofunkcyjne maszyny farmaceutyczne, które potrafiły policzyć i zapakować leki na zamówienie. Robot taki był w stanie zrealizować nawet 10 tys. recept dziennie, co byłoby niewykonalne dla ludzkich rąk. Zadaniem farmaceuty było sprawdzenie zawartości przygotowanej paczki, którą pacjent odbierał następnie w specjalnym dystrybutorze. Jednym z takich automatów był OptiFill, który pojawił się w 2002 roku w Sacramento i rozmiarem dorównywał pokaźnemu magazynowi… Dekadę później maszyny farmaceutyczne osiągnęły przystępne wymiary, dzięki czemu stały się bardziej popularne – występowały w 1 na 10 amerykańskich aptek.
Nowoczesne automaty farmaceutyczne są jeszcze bardziej skuteczne i wykonują coraz więcej zadań, do których w czasie studiów przygotowywani są farmaceuci. W klinikach Molina Medical Group, mieszczących się na terenie całych Stanów Zjednoczonych, używa się specjalnych lekomatów, których rozmiar zbliżony jest do dużej lodówki. Pozwalają one na natychmiastowe zrealizowanie recepty wystawionej podczas wizyty u lekarza. Informacja o potrzebnych medykamentach trafia do automatu, który je pakuje i, po wpisaniu przez chorego unikalnego kodu, wydaje. Niestety w ten sposób uzyskać można tylko najpopularniejsze leki na receptę. Podobnego problemu nie mają pacjenci korzystający z PharmaTrust MedCentre, czyli maszyny stosowanej w Kanadzie, mieszczącej do 2,5 tys. farmaceutyków. Wkładając do automatu receptę, łączymy się z żywym farmaceutą, który ją sprawdza, wyjaśnia pacjentowi ewentualne wątpliwości i zdalnie wysyła komplet leków.
„Automatyczni farmaceuci” w Polsce
W polskich aptekach roboty takie nie są częstym widokiem. Obecnie mamy ich 5. Niestety dużym ograniczeniem w zakresie popularyzacji podobnych wynalazków w naszym kraju jest ich koszt – jeden robot to wydatek rzędu co najmniej 500 tys. zł. Te, które są, stanowią pomoc w szybkiej i sprawnej realizacji recept – służą m.in. do dostarczania leków z magazynu. Kontrolują także ilość dostępnych preparatów, a w razie potrzeby zamawiają nową dostawę.
Jeden z pierwszych automatów farmaceutycznych pojawił się w Gorzowie Wielkopolskim w 2009 roku, a rok później dokupiono tam kolejne 3 roboty. Stosowane są m.in. do przyjmowania towaru – potrafią zeskanować kody, zmierzyć wielkość pudełek i przeliczyć ok. 250-300 opakowań medykamentów na godzinę. Do tego oczywiście wydają wskazane przez farmaceutę leki. Gdy nie ma recept do realizacji, robot taki sam przydziela sobie zadania – np. porządkuje leki na półkach w taki sposób, aby te najczęściej wydawane były jak najszybciej dostępne. Chociaż nie zapowiada się, żeby w najbliższym czasie zastąpiły one farmaceutów, z pewnością są dla nich dużym udogodnieniem.