Caste.

Naukowcy z Uniwersytetu w Nottingham udowodnili, że objawy psychotyczne, których doświadczają osoby cierpiące z powodu schizofrenii, mogą być powodowane przez nieprawidłowe działanie określonych obszarów mózgu. W swoim badaniu ukazali oni, że tak poważne symptomy, jak urojenia i halucynacje, typowe dla pacjentów z zaburzeniami psychotycznymi, wynikają z nieprawidłowej komunikacji między dwiema istotnymi częściami mózgu – wyspą i korą czołową. Odkrycie może stanowić podstawę do stworzenia skuteczniejszych, lepiej ukierunkowanych terapii schizofrenii, które powodować będą mniej skutków ubocznych u pacjenta.

REKLAMA
Niesprawny „przełącznik” w mózgu chorego
Trwające 5 lat badanie, przeprowadzone pod przewodnictwem prof. Petera Liddle’a i dr Leny Palaniyappan z Wydziału Psychiatrii Uniwersytetu w Nottingham, skupiało się na działaniu wyspy – obszaru mózgu, który jest swoistym „przełącznikiem” między światem zewnętrznym i wewnętrznym. Jak podkreśla dr Palaniyappan, w naszym codziennym życiu nieustannie przeplatają się bodźce z tych dwóch światów – prywatnego, wewnętrznego i obiektywnego, zewnętrznego. Właściwe ich odbieranie możliwe jest dzięki współpracy między wyspą a korą czołową. Jak stwierdzili naukowcy, u pacjentów cierpiących na schizofrenię „przełącznik” między obydwoma światami nie działa prawidłowo.
Odkrycie to tłumaczy, dlaczego myśli wewnętrzne wydają się być chorym obiektywną rzeczywistością, doświadczaną pod postacią głosów lub halucynacji. Wyjaśnia także charakterystyczny dla nich problem z internalizacją przyjemności zewnętrznych – czerpaniem radości z muzyki czy wydarzeń towarzyskich – co skutkuje tzw. stępieniem emocjonalnym. Wyniki badania dostarczają tym samym wielu nowych informacji na temat mechanizmów powstawania objawów psychotycznych.
Gdy zamyślamy się lub wspominamy wydarzenie z przeszłości, angażowanych jest kilka obszarów mózgu. Jednak, gdy nasze rozmyślania przerwie hałas lub głos innej osoby, potrafimy włączyć do działania korę czołową, która przetwarza informacje pochodzące z zewnątrz. W przypadku przerwania połączenia z wyspą podobne przełączenie funkcji mózgu nie jest możliwe.
Naukowcy z Nottingham użyli funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) w celu porównania funkcji mózgowych u 35 zdrowych uczestników oraz u 38 pacjentów ze schizofrenią. Podczas gdy większość zdrowych osób potrafiła prawidłowo używać obydwu kluczowych regionów, chorym rzadziej udawało się przejść do trybu angażującego korę czołową. W normalnych warunkach wyspa powinna stymulować korę czołową, podczas gdy zadaniem tej drugiej jest hamowanie działania wyspy. Jednak u uczestników ze schizofrenią system ten był niesprawny. Oznacza to, że w momencie wykrycia przy pomocy obrazowania fMRI braku pozytywnego oddziaływania wyspy na korę czołową, z dużym prawdopodobieństwem mówić można o schizofrenii.
Nowy cel w terapii schizofrenii
Wyniki dostarczają także cennych informacji w zakresie leczenia schorzenia. Schizofrenia należy do najczęstszych i najcięższych chorób psychicznych – dotyka ok. 1 na 100 osób. Jej początek ma zwykle miejsce w późnym wieku nastoletnim lub tuż po ukończeniu 20 roku życia, co oznacza, że może mieć wpływ na całe dalsze życie chorego. Przyczyny rozwoju schorzenia nie są jednoznaczne, jednak wierzy się, że w proces ten zaangażowane są uwarunkowania genetyczne oraz czynniki środowiskowe. Znanym bodźcem, zwiększającym ryzyko schizofrenii, są narkotyki – osoby zażywające marihuanę lub środki pobudzające są nawet 4-krotnie bardziej narażone na wykształcenie nawracających objawów psychotycznych.
Co więcej, przypuszcza się, że niedorozwój mózgu w łonie matki, spowodowany powikłaniami ciąży, a także we wczesnym dzieciństwie – wynikający z czynników takich jak niedożywienie, może odgrywać kluczową rolę w wykształcaniu schizofrenii. We wcześniejszych eksperymentach ta sama grupa badawcza zauważyła także zaburzenia normalnego rozwoju wyspy u pacjentów ze schorzeniem.
Obecnie w leczeniu schizofrenii stosuje się połączenie leków przeciwpsychotycznych, psychoterapii oraz interwencji społecznych. Jedynie 1 na 5 pacjentów leczony jest w sposób skuteczny, podczas gdy pozostali wciąż poszukują terapii, która pozwoli im w 100% zapanować nad schorzeniem. Leki przeciwpsychotyczne, które u wielu pacjentów wykazują wysoką skuteczność, wywołują także szereg efektów ubocznych, w wyniku których część chorych musi przerwać terapię, co skutkuje nawrotem niepożądanych objawów. Więcej o lekach przeciwpsychotycznych dowiesz się na abcZdrowie.pl.
Tymczasem naukowcy pokładają nadzieję w nowej technice – przezczaszkowej stymulacji magnetycznej (TMS), mającej na celu pobudzenie nieprawidłowo działających regionów mózgu. Co więcej, możliwym rozwiązaniem problemu schizofrenii jest terapia oparta na współczuciu, nazywana „uważnością” (ang. mindfulness). Naukowcy podejrzewają, że umożliwi ona zresetowanie „przełącznika” i zapoczątkuje fizyczne przemiany w mózgu. Badania nad obydwoma metodami leczenia schorzenia są niestety na wczesnym etapie, więc na ich wyniki trzeba będzie jeszcze sporo poczekać.