401(K) 2013

Czy powinniśmy bać się dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych? Szacuje się, że przeciętnie i tak dopłacamy do leczenia 30 mld zł rocznie. Ok. 2 mln Polaków posiada abonamenty medyczne, które opłaca z własnej kieszeni, a kilkaset tysięcy rodaków wykupiło ubezpieczenie dodatkowe – twierdzi wiceminister zdrowia Sławomir Neumann. Dodaje, że z podobnych rozwiązań korzystają wszystkie rozwinięte kraje, a dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne nie ma zastępować ochrony oferowanej przez NFZ, a jedynie ją wspierać.

REKLAMA
Zasady działania dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych
Dobrowolne dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, w skrócie DUZ, umożliwia uzyskanie lepszych standardów i zwiększenie dostępności świadczeń medycznych, wymaga jednak opłacania dodatkowej składki. Miałoby służyć wspomaganiu działania publicznej służby zdrowia, która niestety często okazuje się niewydolna i niedofinansowana. W ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego każdy obywatel uzyskuje pełen dostęp do opieki zdrowotnej, jednak okazuje się, że w celu wykonania niektórych zabiegów konieczne jest wielomiesięczne oczekiwanie, a poszczególne procedury oparte są na przestarzałych standardach. DUZ jest powszechnym w wielu krajach Europy rozwiązaniem, umożliwiającym dostęp do lekarzy specjalistów, opieki ambulatoryjnej, szpitalnej i infolinii medycznej. Dodatkowa składka jest dobrowolna i nie wyklucza opieki medycznej gwarantowanej przez NFZ.
Dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne pozwoliłoby na dofinansowanie publicznej służby zdrowia bez konieczności zwiększania obowiązkowej składki na NFZ. Obecnie jest on praktycznie jedynym źródłem pieniędzy dla szpitali i przychodni państwowych. Wraz z wprowadzeniem dodatkowych składek do placówek tych wpłynęłoby więcej środków finansowych, co mogłoby skutkować wydłużeniem czasu ich pracy, zwiększeniem liczby wykonywanych zabiegów i zakupem nowszej aparatury medycznej.
Jak zapewniają zwolennicy ustawy, sytuacja taka przyniesie korzyści nie tylko osobom opłacającym dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, lecz także pozostałym pacjentom. Zwolni się wiele miejsc w kolejkach oczekiwania na wizytę u lekarza, ponieważ ci Polacy, którzy wykupią polisę, pozwolą wykorzystać więcej środków publicznych na tych, którzy tego nie zrobią. Im więcej osób skorzysta z dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, tym tańsze będą składki. Koszt ubezpieczenia jest tym wyższy, im większe jest ryzyko wystąpienia niepożądanego zdarzenia. Tymczasem produkty grupowe umożliwiają rozłożenie owego ryzyka na większą ilość osób, co powoduje jego zmniejszenie. Dlatego też planowane są liczne udogodnienia dla pracodawców, np. finansowanie polis z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych.
Wiceminister zdrowia o planowanej reformie
W czasie rozmowy z dziennikarzami wiceminister Neumann podkreślał, że dyskusja w resorcie dotycząca wprowadzenia dobrowolnego dodatkowego ubezpieczenia zdrowotnego potrwa do końca roku, a nowe regulacje wejdą w życie najwcześniej w 2015 roku. Jego zdaniem konieczne jest ustalenie, które świadczenia mają być gwarantowane przez NFZ, a które przez ubezpieczenie dodatkowe. Nie chodzi bowiem o ograniczenie możliwości leczenia – osoby, które nie wykupią dodatkowych świadczeń nie zostaną pozbawione bezpieczeństwa zdrowotnego. Wciąż obowiązywał będzie koszyk świadczeń gwarantowanych dla osób, które nie zdecydują się na polisę. Jak zaznacza wiceminister, konieczne jest jednak określenie, które usługi mają być świadczone przez NFZ, a które świadczenia dostępne będą dla osób posiadających ubezpieczenie dodatkowe. W dyskusji na ten temat udział mają wziąć eksperci i konsultanci krajowi w różnych dziedzinach medycyny.
Jak podkreśla wiceminister, już dziś dopłacamy do leczenia, leków i sanatoriów. Dzięki reformie nie będziemy płacili bezpośrednio lekarzowi podczas wizyty, a ubezpieczycielowi, który w naszym imieniu podpisze z danym specjalistą umowę. W ten sposób możliwe będzie obniżenie kosztów leczenia. Zamiast płacić za każdą wizytę w gabinecie, można będzie opłacić niską składkę ubezpieczeniową – tłumaczy Neumann.
Zdaniem Neumanna dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne zostaną wprowadzone bez względu na wysokość dziury w budżecie NFZ. Podczas gdy po pierwszych 4 miesiącach 2013 roku wynosiła ona ok. 400 mln zł, obecnie szacowana jest na ok. 200 mln zł. Nowa ustawa ma na celu prawne opisanie prywatnych składek na ubezpieczenie zdrowotne i skierowanie części pochodzących z nich pieniędzy do placówek publicznych. Jak dodaje wiceminister, sytuacja ta nie ma związku z ewentualnym niedoborem środków w NFZ, które z pewnością pozwolą na wykonanie wszystkich podpisanych w tym roku kontraktów.