
Jedynie na 3-5 proc. z tysięcy chorób rzadkich udało się opracować leki. Terapie są drogie - niektóre to nawet 3 miliony złotych rocznie na pacjenta. Za taką kwotę można utrzymać całą przychodnię, więc nic dziwnego że leczenie chorób rzadkich dzieli środowisko. Jednak pacjenci i producenci zapewniają, że leki ratują im życie. Tak jest w przypadku Elaprase - jedynego leku na zespół Huntera. Ministerstwo Zdrowia ma wątpliwości, co do jego skuteczności. Mimo że nie pojawiły się żadne nowe badania dające ku temu podstawy. Wydanie opinii co do efektywności terapii zlecił Agencji Oceny Technologii Medycznych, która nie jest do tego uprawniona i która orzekła zdjęcie refundacji. Kto więc powinien płacić za leczenie pacjentów z chorobami rzadkimi?
To przygnębiające, bo szacuje się, że jest 6-8 tys. chorób rzadkich i jedynie na 3-5 proc. z nich wynaleziono leczenie czyli tzw. leki sieroce. Potrzebuje ich od 2 do 2,3 mln. Polaków – nie tylko dzieci, ale coraz częściej również dorosłych. Na niektóre odmiany chorób rzadkich zapada kilka osób w skali całego kraju, stąd ich leczenie trzeba czasem przeliczać w milionach złotych rocznie na pacjenta.
Produkty lecznicze stanowią jedynie element pełnej terapii w chorobach rzadkich i powinny być objęte pełną refundacją w każdym przypadku zdiagnozowania jednostki chorobowej, która z definicji jest chorobą rzadką. Finansowanie leczenia stanowi ważny problem w tej grupie chorych, ponieważ nie ogranicza się jedynie do refundacji leków, gdyż konieczne jest również finansowanie obszaru pomocy socjalnej między innymi rehabilitacji, opieki profesjonalnej, czy też edukacji rodzin.
Konfliktowe Elaprase
Wątpliwości ministra zdrowia wzbudziła terapia enzymatyczna lekiem Elaprase stosowana w leczeniu rzadkiej choroby mukopilisacharydozy typ II, znanej jako zespół Huntera. Ten zespół ma nie więcej niż 140 dzieci w kraju, a terapia jest dostępna w Polsce od 2008 roku. Ministerstwo Zdrowia zleciło ocenę słuszności refundowania tego leku Radzie Przejrzystości działającej przy Agencji Oceny Technologii Medycznych.
To dlatego zdaniem ekspertów Rada Przejrzystości nie powinna wyrokować o skuteczności leku. Po prostu zgodnie z przepisami nie jest do tego uprawniona. – Ministerstwo Zdrowia w naszym kraju korzysta z pomocy merytorycznej ekspertów w zakresie oceny efektywności terapii, co wiąże się z refundacją produktów leczniczych, jednak ocena bezpieczeństwa i skuteczności terapii jest w wyłącznej kompetencji Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. Uzasadnienie braku skuteczności terapii, czego następstwem jest zaprzestanie refundacji produktu leczniczego, możliwa jest wyłącznie poprzez wykazanie braku skuteczności leczenia w prowadzonym badaniu klinicznych – podkreśla prof. Piotr Fiedor.
Refundacja produktów leczniczych w chorobach rzadkich powinna być w oparciu o zarejestrowane wskazania kliniczne Podmiotu Odpowiedzialnego (producenta leku), które zostały opracowane w oparciu o udokumentowane wyniki bezpieczeństwa i skuteczności terapeutycznej w badaniach klinicznych.
Mimo to Departament Polityki Lekowej Ministerstwa Zdrowia zlecił to zadanie Radzie Przejrzystości. – Wydanie przez Ministerstwo zlecenia w takiej formie: żeby to Agencja ustaliła, czy pacjentów powinno się pozbawiać refundacji oceniam negatywnie. Minister mógł wnioskować o ocenę zasadności zawężenia kryteriów refundacji, albo rozważyć zasadność utrzymania refundacji w takiej formie jak obecnie, ale zlecenie dotyczące delistacji i odebrania refundacji w ogóle jest niezrozumiałe – stanowczo stwierdza dr Łanda.
Łanda zastanawia się także, dlaczego akurat ten lek wzięto pod lupę, a nie inne, co do których skuteczności można mieć uzasadnione wątpliwości. – To wyjątkowo zastanawiające i nieprzejrzyste – podkreśla lekarz. Poza tym ta decyzja wskazuje na brak ciągłości decyzji administracyjnych. – Jeżeli jeden minister, w tym przypadku minister Kopacz przyznaje refundację, a drugi rozważa jej zupełne wycofanie, to gdzie mamy spójność działania Ministerstwa jako urzędu? Tym bardziej, że to przecież ministrowie jednej i tej samej partii rządzącej. To podważa zaufanie obywateli do organów państwa oraz świadczy o słabym nadzorze politycznym i merytorycznym nad działaniami Departamentu Polityki Lekowej – uważa Łanda.
Jednak jak poinformowało nas MZ Rada ustaliła, że skuteczność leku jest "niezadowalająca" na podstawie konkretnych danych. – Nowe obserwacje pochodzące z badań rejestrowych nie zmieniły dowodów dotyczących skuteczności tej interwencji. Rekomendacje dotyczące stosowania tego leku w innych krajach są nadal niejednoznaczne. Dostępne informacje wskazują, że lek jest refundowany w większości krajów europejskich. Niemniej w krajach, dla których odnaleziono wysokiej jakości, wiarygodne wytyczne dotyczące warunków refundacji (Wielka Brytania, Kanada, Australia, Katalonia), lek refundowany jest z ograniczeniami – wyjaśnił Krzysztof Bąk i podkreślił, że Rada wskazała, że konieczne jest zabezpieczenie praw nabytych dotychczas leczonych pacjentów.
Minister Zdrowia uchyla decyzję administracyjną o objęciu refundacją leku, w przypadku:
1) stwierdzenia braku deklarowanej skuteczności terapeutycznej;
2) stwierdzenia ryzyka stosowania niewspółmiernego do efektu terapeutycznego;
3) podważenia wiarygodności i precyzji oszacowań kryteriów, o których mowa w art. 12 pkt 3–10 ustawy o refundacji;
4) gdy zobowiązanie, o którym mowa w art. 25 pkt 4 ustawy o refundacji, nie zostanie dotrzymane w zakresie dotyczącym zapewnienia ciągłości dostaw lub rocznej wielkości dostaw, i nastąpi niezaspokojenie potrzeb świadczeniobiorców.
Cena życia
Leczenie chorób rzadkich, mimo że dotyczy stosunkowo niewielkiej grupy pacjentów, jest zwykle bardzo kosztowne. – W 2011 roku NFZ wydał 426 mln złotych na 19 leków sierocych – wylicza dr Łanda i dodaje, że z roku na rok te koszty rosną, bo szczęśliwie dla chorych pojawia się coraz więcej skutecznych metod leczenia chorób rzadkich.
Komisja Europejska wprowadziła szereg ułatwień w przypadku leków sierocych, czym chce zachęcić producentów do opracowywania kolejnych. To na pewno przyczynia się do powstawania kolejnych terapii.
Finansowanie leczenia chorób rzadkich dzieli środowisko medyczno-ekonomiczne. Za równowartość leczenia jednego pacjenta można przecież utrzymać całą przychodnię, w której leczone są dziesiątki dzieci. Dr Łanda uważa, że najrozsądniejszym system finansowania leków na choroby rzadkie byłoby oparcie go na zasadzie "no cure no pay": jeżeli terapia nie przynosi efektu i stan pacjenta się nie poprawia za leczenie płaci po prostu producent, a jeżeli lek działa - koszty pokrywa państwo. Nie byłoby wtedy obawy, że państwo inwestuje miliony w nieskuteczne terapie lub kiedy lek nie przynosi spodziewanych efektów. Istotne jest również zakończenie przeciągania krótkiej kołdry, poprzez wydzielenie przez polityków budżetu na leczenie chorób rzadkich i oddzielenie ich od środków na leczenie osób z chorobami powszechnymi.

