
Publiczne karanie dzieci stało się głośnym tematem po tym, jak jedna z amerykańskich mam kazała swojej nieposłusznej 11-letniej córce (która mimo zakazu wykonywała na szkolnej potańcówce prowokacyjne ruchy taneczne) paradować przez 2 godziny po ruchliwym skrzyżowaniu ze znakiem opatrzonym napisem w skrócie opisującym zaistniałą sytuację. Jak tłumaczyła matka dziecka, ośmieszając nastolatkę, chciała uświadomić jej oraz innym młodym ludziom, że ten rodzaj tańca nie jest dla nich odpowiedni. Wydarzenie wywołało zażartą dyskusję na temat zasadności stosowania takich kar. Podczas gdy część rodziców poparła odważną matkę, eksperci ds. rozwoju ostrzegają, że nie jest to dobry sposób karania dzieci i może przynieść negatywne skutki w przyszłości.
Kolejne badania naukowe ukazują, że dzieci, których rodzice w celu utrzymania dyscypliny narażali je na upokorzenie, wyrosły na osoby mniej pewne siebie i bardziej podatne na zaburzenia psychiczne, takie jak depresja czy lęk. Co więcej, ośmieszenie związane z kwestami seksualnymi, takie jak zmuszenie dziecka do przebywania w miejscu publicznym ze znakiem odnoszącym się do niestosownych ruchów tanecznych, może mieć jeszcze gorsze skutki. Podczas gdy najniebezpieczniejsze jest powtarzające się i rażące upokarzanie młodego człowieka, eksperci tłumaczą, że nawet sporadyczne i nieznaczne zawstydzenie potomka w obecności większej grupy osób może mu wyrządzić krzywdę.
Dr Gold podkreśla, że publiczne upokorzenie nie jest dobre dla dziecka i w dłuższej perspektywie czasu przyniesie negatywne konsekwencje. W świetle najnowszych badań okazuje się, że dzieci, których rodzice stosowali restrykcyjne metody wychowawcze i ośmieszali swoich potomków, nie posiadały zdolności opierania się pokusom. Oznacza to, że miały problemy z kontrolowaniem zachowań związanych z jedzeniem, alkoholem i innymi używkami.
Wiele kontrowersji wśród rodziców i psychologów budzi także kwestia kar fizycznych i językowych. W nowym badaniu naukowcy dowodzą, że kary werbalne, takie jak wykrzykiwanie obelg i przekleństw w kierunku potomka, jest równie niebezpieczne dla jego zdrowia psychicznego jak kary cielesne. Jak potwierdzają badacze z Uniwersytetu w Pittsburghu, w wyniku takich właśnie metod wychowawczych młodzi ludzie rozwinąć mogą depresję, a także częściej dokonują aktów wandalizmu i przejawiają agresywne zachowania.