
Znaczny odsetek Polaków uważa, że nie warto szczepić się przeciw grypie, gdyż szczepionki są nieskuteczne i sztucznie napędzają zyski wytwarzających je firm farmaceutycznych. Wielu naszych rodaków twierdzi także, że choroby pozbędzie się, stosując środki dostępne bez recepty. Jak podkreślają specjaliści, podobne przekonania mijają się z prawdą i stanowią potencjalne zagrożenie dla zdrowia człowieka.
REKLAMA
Szczepić się czy nie?
Zdaniem dra Ernesta Kuchara z Wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego, efektywność szczepionek przeciw grypie została potwierdzona w szeregu badań klinicznych. Jak podaje specjalista, największą, bo aż 70-90% skuteczność uzyskają dzięki niej osoby przed 65 rokiem życia. Wśród ludzi starszych odporność sięgać może 30-40%. Chociaż nawet po szczepieniu możliwe jest zachorowanie, osoba taka najprawdopodobniej przejdzie grypę łagodniej i będzie obarczona mniejszym ryzykiem wystąpienia powikłań pogrypowych.
Zdaniem dra Ernesta Kuchara z Wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego, efektywność szczepionek przeciw grypie została potwierdzona w szeregu badań klinicznych. Jak podaje specjalista, największą, bo aż 70-90% skuteczność uzyskają dzięki niej osoby przed 65 rokiem życia. Wśród ludzi starszych odporność sięgać może 30-40%. Chociaż nawet po szczepieniu możliwe jest zachorowanie, osoba taka najprawdopodobniej przejdzie grypę łagodniej i będzie obarczona mniejszym ryzykiem wystąpienia powikłań pogrypowych.
Z prawdą mija się także powszechnie panujące przeświadczenie, że szczepień unikać powinny kobiety w ciąży. Tymczasem organizm zaszczepionej matki wytwarza specjalne przeciwciała, które uodparniają płód. To samo dotyczy kobiet karmiących piersią – po szczepieniu są one w stanie wraz z mlekiem przekazać dziecku niezbędne dla zdrowia przeciwciała – podkreśla prof. Brydak, szefowa Krajowego Ośrodka ds. Grypy. Zdaniem specjalistki, szczepienie to najtańsza i najefektywniejsza metoda ochrony przed zachorowaniem.
Dla kogo grypa jest niebezpieczna?
Nieprawdziwe jest także stwierdzenie, że grypa jest niebezpieczna jedynie dla osób starszych. Epidemia wirusa H1N1, która miała miejsce w 2009 roku, była przyczyną śmierci wielu dzieci i młodych ludzi. Przypuszcza się, że wirus ułatwiał rozwój zakażeń wtórnych (np. spowodowanych opornymi na antybiotyki bakteriami MRSA), które w wielu przypadkach doprowadziły do śmierci chorych osób. W Polsce wirus grypy najgroźniejszy jest od stycznia do marca. W pierwszej kolejności atakuje on osoby należące do grupy podwyższonego ryzyka, czyli pacjentów po przeszczepie, z zaburzeniami nefrologicznymi, kardiologicznymi czy po operacjach – mówi prof. Brydak. Zachorować jednak może każdy.
Nieprawdziwe jest także stwierdzenie, że grypa jest niebezpieczna jedynie dla osób starszych. Epidemia wirusa H1N1, która miała miejsce w 2009 roku, była przyczyną śmierci wielu dzieci i młodych ludzi. Przypuszcza się, że wirus ułatwiał rozwój zakażeń wtórnych (np. spowodowanych opornymi na antybiotyki bakteriami MRSA), które w wielu przypadkach doprowadziły do śmierci chorych osób. W Polsce wirus grypy najgroźniejszy jest od stycznia do marca. W pierwszej kolejności atakuje on osoby należące do grupy podwyższonego ryzyka, czyli pacjentów po przeszczepie, z zaburzeniami nefrologicznymi, kardiologicznymi czy po operacjach – mówi prof. Brydak. Zachorować jednak może każdy.
Niestety często bagatelizujemy grypę, a podejście takie może przyczynić się do wielu groźnych powikłań, m.in. do zapalenia płuc czy zapalenia mięśnia sercowego. Jak podejrzewa prof. Brydak, w rzeczywistości śmiertelnych komplikacji pogrypowych może być nawet dziesięć razy więcej niż podaje się w oficjalnych statystykach. Wynika to z faktu, że czasem lekarz podstawowej opieki zdrowotnej nie zgłasza wszystkich przypadków śmierci. Według doniesień prof. Brydak, niekiedy w karcie choroby pacjenta widnieje przeziębienie, a za przyczynę śmierci zamiast powikłań pogrypowych podaje się powikłania układów krążenia i oddechowego.
Jak leczyć grypę?
Wielu Polaków wierzy, że grypa nie jest groźna, a żeby wyzdrowieć, wystarczy poleżeć w łóżku. Okazuje się jednak, że często mylimy tę chorobę z przeziębieniem. Tymczasem szereg symptomów powodowanych przez wirusa grypy może także wynikać z obecności w organizmie innych wirusów grypopodobnych. W przypadku przeziębienia najczęściej mamy do czynienia z obniżoną drożnością nosa, zmęczeniem, osłabieniem, bólem głowy i spadkiem apetytu. Grypa natomiast wywołuje wysoką gorączkę (powyżej 39°C), która utrzymuje się 1-2 dni. Chory odczuwa również dreszcze, bóle stawów, mięśni, gardła i głowy, cierpi z powodu suchego kaszlu i kataru, doświadcza zapalenia błony śluzowej nosa, jest ogólnie rozbity i mocno osłabiony.
Wielu Polaków wierzy, że grypa nie jest groźna, a żeby wyzdrowieć, wystarczy poleżeć w łóżku. Okazuje się jednak, że często mylimy tę chorobę z przeziębieniem. Tymczasem szereg symptomów powodowanych przez wirusa grypy może także wynikać z obecności w organizmie innych wirusów grypopodobnych. W przypadku przeziębienia najczęściej mamy do czynienia z obniżoną drożnością nosa, zmęczeniem, osłabieniem, bólem głowy i spadkiem apetytu. Grypa natomiast wywołuje wysoką gorączkę (powyżej 39°C), która utrzymuje się 1-2 dni. Chory odczuwa również dreszcze, bóle stawów, mięśni, gardła i głowy, cierpi z powodu suchego kaszlu i kataru, doświadcza zapalenia błony śluzowej nosa, jest ogólnie rozbity i mocno osłabiony.
Należy także pamiętać, że stosowanie dostanych bez recepty leków przeciw grypie nie dostarcza ochrony przeciw jej powikłaniom. Preparaty takie jedynie łagodzą objawy schorzenia. Powszechnie stosowana witamina C, w świetle dostępnych badań, nie ma wpływu na przebieg choroby – twierdzi prof. Brydak. Grypy nie zwalczymy również za pomocą antybiotyków, które przeznaczone są do leczenia infekcji bakteryjnych, a nie wirusowych. Skuteczne są natomiast leki przeciwgrypowe nowej generacji, takie jak inhibitory neuraminidazy, które przepisać może jedynie lekarz. Pacjent powinien przyjąć je w ciągu 36, ewentualnie 48 godzin od momentu wystąpienia choroby. W przeciwnym razie nie przyniosą spodziewanej poprawy.