Shutterstock.com

W Polsce pali około 3,5 mln Polek. Prawie 6 na 10, bo dokładnie 2 mln, przerywa w nocy sen tylko po to, aby zapalić papierosa. To zatrważająco dużo. Specjaliści biją na alarm, bo tego typu zachowania mogą się skończyć fatalnie.

REKLAMA
Specjaliści alarmują, że tego typu liczby to zatrważające dane. Przypuszcza się, że bardziej niż od nikotyny, kobiety uzależniają się od samego rytuału palenia i okoliczności, w których sięgają po papierosa. Skąd tak duże liczby?
Palenie to rytuał
Ocenia się, że przed ukończeniem 15. roku życia popalało już 70 proc. polskich nastolatek. Dla osób w wieku gimnazjalnym lub młodszym, to oznaka mody, dojrzałości, bycia cool, ale też pretekst na przykład do odchudzania. Co więcej, kilkadziesiąt lat temu papieros był dla kobiety symbolem emancypacji. Dzisiaj palenie to często sposób na radzenie sobie z emocjami i stresem. Niestety to też przysłowiowy pierwszy gwóźdź do trumny, bo już dziś mówi się o tym, że co drugi palacz nie dożyje emerytury.
Dlaczego problem dotyczy bardziej kobiet? Bo to właśnie płeć piękna uzależnia się o wiele szybciej i bardziej. A papierosy to zwiększone ryzyko zachorowalności na raka płuc. Prawie 90 proc. wszystkich przypadków zachorowań na raka płuca występuje u osób uzależnionych od nikotyny. Oznacza to, że aż 60 tys. Polek może umrzeć przedwcześnie w ciągu najbliższych 10 lat z powodu raka płuca wywołanego paleniem tytoniu.
Nie pal w ciąży
Niezwykle groźne jest palenie papierosów przez kobiety w czasie ciąży. Są one bardziej narażone na poronienia, czy przedwczesny poród.
Dzieci, których marki paliły podczas ciąży są mniejsze i kilkakrotnie bardziej narażone na ryzyko śmierci łóżeczkowej. Częściej również chorują na infekcje górnych dróg oddechowych i mają zaburzenia związane z funkcjonowaniem przewodu pokarmowego. Wśród 9 mln Polaków, którzy codziennie palą papierosy, aż 3,5 mln to kobiety. Najwięcej palących kobiet ma obecnie od 45 do 64 lat. W tym wieku pali prawie co trzecia Polka. I to one również najczęściej chorują na raka płuca.
Źródło: PAP