[url=http://tinyurl.com/mfezkf4]Freelancerzy[/url] to grupa pracowników podatnych na depresję zawodową.
[url=http://tinyurl.com/mfezkf4]Freelancerzy[/url] to grupa pracowników podatnych na depresję zawodową. Fot. Shutterstock.com

Stres, konkurencja, rywalizacja, rozwój, podnoszenie poprzeczki, nowe wymagania, swoisty wyścig szczurów. Różne branże, różne miasta, różne zawody, ten sam. Często przyczyną depresji jest nasza praca zawodowa, a bardziej konsekwencje z nią związane.

REKLAMA
Depresja to choroba uznawana przez Światową Organizację Zdrowia. Już dziś specjaliści przewidują, że około 2030 roku depresja będzie niczym epidemia. Ma to być najczęstsza choroba i główna przyczyna skracania się długości życia. Obecnie z depresją walczy około 450 milionów ludzi na całym świecie.
Z pracy do gabinetu
Często depresja ma swoje podłoże zawodowe. Nie radzimy sobie z problemami w pracy i po pracy pukamy do gabinetu psychologa. Kto jest najbardziej narażony na depresję?
W grupie ryzyka są sprzedawcy. Presja na wynik, ciągła sprzedaż i idea "byle sprzedać" i "zgarnąć prowizję" nawet kosztem strat klienta. Słabszy okres zwiększa stres, odbija się to na korzysciach klienta, a przede wszystkim na pracowniku, który z dnia na dzień staje się coraz bardziej sfrustrowany. Zawód sprzedawca to też częste bycie z rozjazdach, a to z kolei wiąże się z mniejszym kontaktem z najbliższymi.
W USA aż 11% zaburzeń depresyjnych dotyka ludzi zajmujących się opieką starszych osób. Codzienne karmienie, kąpanie i szeroko pojęte dbanie o osoby, które często są niezdolne do wyrażania wdzięczności lub uznania, ponieważ są zbyt chore lub zbyt młode powoduje depresję.
Łatwego życia w pracy nie mają pracownicy administracyjni, głównie Ci pracujący „w okienku”, których praca przez 8 godzin dziennie ogranicza się do kontaktu z klientem. Duże oczekiwania petentów, często niezbyt miłe sformułowania podważające kompetencje lub krytykujące pracodawcę-instytucję, sprostanie wszelkim żalom i skargom.
Co mają powiedzieć nauczyciele? Ten argument może okazać się marny – kto z nas nie chciałby wracać z pracy do domu około 14.00, mieć każdy weekend wolny, do tego ferie, wakacje, przerwy świąteczne? A jednak nauczyciele są podadni na depresję. Ponad 40 proc. nauczycieli rezygnuje z pracy w przeciągu 5 pierwszych lat od rozpoczęcia kariery - wskazują badania przeprowadzone na nauczycielach w Wielkiej Brytanii. Eksperci zaznaczają, że po jakimś czasie pracy w trudnych warunkach nawet nauczycielom z powołania zaczyna brakować motywacji. Plusem dla nauczycieli jest fakt, że przysługuje im, w przeciwieństwie do innych zawodów, roczny urlop na który mogą pójść 3 razy w swojej karierze i co więcej – otrzymywać normalną pensję.
Ciężki żywot osoby kreatywnej
Niska samoocena, stany depresyjne, nudności, brak weny – przyjęło się, że freelancerzy, artyści, pisarze często zmagają się z depresją. Dlaczego? Problemem okazać się może brak stałych, pewnych dochodów, nieregularne godziny pracy, a nawet izolacja spowodowana tzw. „home office”, czyli pracą z domu.
„Nerwówkę” w pracy przeżywają również kelnerzy. Ci, wystawieni na złość i kąśliwe uwagi klientów, często nie radzą sobie z pracą i proszą o poradę specjalistę. Pośrednim problemem jest też fakt, że krytykowany kelner zawsze musi zachować nienaganną postawę ciała i trzymać „język za zębami”. Upust, jaki sobie dają po pracy to tylko wstęp do depresji.