Fotolia

W Niemczech powstała pierwsza wirtualna giełda mleka. Dla wielu kobiet nie jest to jednak nowość – już wcześniej internautki niosły sobie wzajemną pomoc za pośrednictwem portali społecznościowych. Chociaż pokarm matki jest dla dziecka dużo zdrowszy niż mleko modyfikowane, pediatrzy ostrzegają przed możliwymi konsekwencjami zdrowotnymi nabywania go w sieci. W jaki sposób mleko obcych kobiet zagraża niemowlęciu?

REKLAMA
Co kryć się może w pokarmie z giełdy?
Niedawne badanie ujawniło, że kupowanie pokarmu za pośrednictwem specjalnych portali internetowych może być niebezpieczne. Chociaż opcja taka wielu osobom wydaje się kusząca, przede wszystkim ze względu na cenę (mleko często dostępne jest za darmo lub za symboliczną opłatą), może zagrażać zdrowiu dzieci. Oczywiście, korzyści płynące ze spożywania mleka są ogromne – pediatrzy i inni specjaliści zalecają karmienie piersią przez co najmniej 6 pierwszych miesięcy życia dziecka. Jednak mleko innych kobiet może być skażone lekami, bakteriami lub wirusami.
Jeżeli dana kobieta nie jest w stanie wyprodukować wystarczającej ilości mleka dla własnego dziecka, powinna pamiętać, że pokarm pochodzący od internetowych sprzedawców może zostać zanieczyszczony w czasie gromadzenia lub przewożenia, co jest szczególnie groźne dla wcześniaków.
Jak podają eksperci, lepszym pomysłem jest skorzystanie z pomocy certyfikowanych banków mleka. Badają one dawców w kierunku infekcji, takich jak HIV, i pasteryzują pokarm dla zwiększenia bezpieczeństwa. Jednak problemem wielu rodzin, które zmuszone są korzystać z dodatkowych źródeł mleka, jest cena takiego pokarmu, wynikająca z konieczności obróbki i przeprowadzenia odpowiednich badań.
Prawie 75% mleka z sieci zawiera bakterie
Amerykańska Agencja Żywności i Leków ostrzegała przed internetowymi giełdami już w 2010 roku. Niedawne badanie potwierdziło jej obawy, dowodząc, że prawie 3/4 pokarmu znajdującego się w sieci skażone jest bakteriami, a 20% ‒ wirusem CMV. Należy pamiętać, że obecność bakterii czy wirusów w mleku nie determinuje infekcji. Innymi słowy, nie oznacza to, że dziecko się rozchoruje. Istotną rolę w całym procesie odgrywa także ilość bakterii w mleku i odporność dziecka. Jednak specjaliści donoszą o przypadkach poważnych zachorowań w wyniku spożycia niepasteryzowanego pokarmu obcej kobiety przez wcześniaki i dzieci z zaburzeniami układu odpornościowego.
Badacze z Ohio uzyskali ponad 100 próbek mleka dzięki jednej ze stron internetowych oferujących podobne usługi. Poddali je szczegółowym testom, obejmującym czas przewozu, temperaturę po dostarczeniu i zakażenie bakteriami oraz wirusami. Okazało się, że 74% mleka zawierało bakterie. Wiele z nich było Gram-ujemne, a niektóre Gram-dodatnie (zawierały gronkowce). 3 próbki zakażone były bakterią salmonelli. Około 1 na 5 próbek dała pozytywny wynik w teście na CMV.
Im dłużej trwał przewóz mleka, tym większe było prawdopodobieństwo zakażenia bakteriami. Chociaż połowa próbek przyjechała w ciągu 2 dni, 12% dotarło dopiero po 3-6 dniach. Niektórzy sprzedawcy promowali swój produkt, mówiąc, że stosują dietę, ćwiczą lub nie zażywają leków. Żadne z tych twierdzeń nie przekładało się jednak na zmniejszoną ilość bakterii lub mniejsze prawdopodobieństwo wykrycia wirusa.
Mleko z sieci a z banku
Specjaliści porównali także mleko uzyskane za pośrednictwem internetowych giełd z pokarmem pochodzącym z banku mleka (przed pasteryzacją). Zauważyli, że próbki z sieci częściej były zainfekowane niż te pochodzące ze sprawdzonych źródeł. Badacze podają, że różnica ta może wynikać z badań przeprowadzanych w bankach mleka, a także porad, jakie uzyskują oddające je kobiety (np. na temat zbierania pokarmu) i testów, jakie przechodzą. W ten sposób badacze potwierdzili obawy amerykańskiej Agencji – mleko kupowane przez Internet powiązane jest z wyższym ryzykiem infekcji wynikających z niewłaściwych metod gromadzenia, przechowywania i przewożenia pokarmu.
Chociaż większość kobiet karmi swoje dzieci piersią, nie wszystkie są w stanie wyprodukować wystarczającą ilość mleka. Pierwszym krokiem po zauważeniu podobnego problemu powinna być konsultacja ze specjalistą ds. laktacji, który może pomóc w zwiększeniu ilości mleka. Jeżeli konieczny jest zakup dodatkowego pokarmu, badacze zalecają korzystanie jedynie ze sprawdzonych banków mleka, dbających o jego jakość.