
Naukowcy wreszcie dostarczyli niezbitych dowodów, że tak często krytykowany zakaz palenia w miejscach publicznych ma sens. Jak donosi prestiżowe czasopismo "Lancet", najnowsze badania wykazują, iż wraz z wprowadzaniem zakazów w kolejnych regionach świata rośnie liczba zdrowych noworodków.
REKLAMA
Od czasu, gdy zaczęto wprowadzać zakazy palenia papierosów w miejscach publicznych, liczba przedwczesnych porodów oraz dzieci cierpiących na ataki astmy zmniejszyła się aż o 10 proc. To efekt pierwszych tak kompleksowych badań na temat wpływu zakazu palenia na poprawę zdrowia publicznego. Naukowcy z Anglii, Belgii, Holandii, Belgii i Szkocji dokładnie przeanalizowali dane na temat zdrowia ponad dwóch i pół miliona noworodków i ćwierć miliona przypadków astmy u dzieci.
I nie mają już żadnej wątpliwości, że rozszerzający się wciąż obszar wolny od dymu tytoniowego w przestrzeni publicznej ściśle wiąże się z poprawą zdrowia u najmłodszych. Wszystko za sprawą tego, że kobiety w ciąży rzadziej wystawione są dziś na konieczność bycia tzw. biernym palaczem. Podobnie, jak narodzone już dzieci, których w szkołach, lokalach, czy na przystankach autobusowych nikt nie raczy już niechcianym "dymkiem".
Lekarze przypominają również, że ich analiza potwierdza raport z wcześniejszych badań ogólnoeuropejskich, które alarmowały, iż zmuszanie dzieci do biernego palenia wyraźnie zwiększa u nich ryzyko zawału serca i udaru mózgu w przyszłości. Bierne palenie odbija się bowiem szczególnie na dzieciach, ponieważ ich system odpornościowy wciąż się rozwija.
Jednocześnie autorzy tych badań zwracają uwagę, że w chwili obecnej jedynie 16 proc. ludności świata mieszka na obszarach objętych zakazami palenia papierosów w miejscach publicznych. Tymczasem jedne ze wcześniejszych badań alarmowały, iż nawet 40 proc. dzieci na naszym globie żyje w poważnym zagrożeniu tego, iż będą zmuszone do zostanie biernymi palaczami.
Źródło: BBC
