"Palacze powinni płacić wyższe składki ubezpieczeniowe". A motocykliści? Alkoholicy? Wielbiciele fast foodów?
"Palacze powinni płacić wyższe składki ubezpieczeniowe". A motocykliści? Alkoholicy? Wielbiciele fast foodów? Fot. Grzegorz Skowronek / AG

Część środowiska medycznego przekonuje, że palacze powinni płacić wyższe składki zdrowotne, gdyż niejako na własne życzenie narażają budżet państwa na wielomilionowe wydatki. I choć w jakimś sensie wydaje się to logiczne, pojawiają się pytania o inne grupy "zagrożenia". Kto jeszcze naraża budżet na koszty?

REKLAMA
Niedawno pisaliśmy o tym, że pracownicy mazowieckiego urzędu marszałkowskiego będą odpracowywać lub spłacać przerwy na papierosa. Tym razem miłośnicy papierosów stali się celem Porozumienia Pracowników Ochrony Zdrowia (PPOZ), które przekonuje, że grupa ta powinna płacić obowiązkowo wyższe stawki na ubezpieczenie zdrowotne - czytamy w Dzienniku Polskim. Dlaczego?
dr Bożena Janicka
prezes PPOZ

Miłośnicy sportów ekstremalnych dodatkowo się ubezpieczają, bo są narażeni na większe ryzyko. Podobnie powinno być z palaczami, u których niebezpieczeństwo zachorowania na wiele poważnych chorób jest większe.
CZYTAJ WIĘCEJ


Nikt nie podaje jeszcze konkretnych liczb, o ile miałyby wzrosnąć stawki na ubezpieczenie palaczy. Niektórzy zastanawiają się także, w jaki sposób ubezpieczyciel miałby przeprowadzić selekcję płatników. Przedstawiciele PPOZ twierdzą, że nie byłoby z tym żadnych problemów. Weryfikacji mieliby dokonywać lekarze medycyny pracy podczas okresowych badań lekarskich, lekarze ZUS oraz rodzinni.
Pomimo wyjaśnień pomysłodawców, pomysł zwiększenia stawek palaczy wydaje się być kompletnie oderwany od rzeczywistości. Ile bowiem mieliby płacić ci, którzy rzucili palenie? Czy osoby, które palą dwa-trzy papierosy dziennie płaciliby taką samą stawkę, jak ci którzy palą dwie paczki dziennie? Czy samych palaczy również należałoby zróżnicować?
Palacze nie zamierzają biernie przysłuchiwać się pomysłom godzącym w ich portfele i pytają, co z innymi grupami, których hobby, uzależnienie lub styl życia również zwiększa zagrożenie dla zdrowia. Oto kilka z nich.

Alkoholicy


Chyba nikt nie ma wątpliwości, że uzależnieni od alkoholu, których jest w Polsce 2 proc. populacji czyli około 800 tys. osób, również narażają NFZ na duże wydatki. Zwłaszcza, że w Polsce nadal nie przeznacza się wystarczających kwot na profilaktykę uzależnień.
Bezpośrednie medyczne koszty leczenia uzależnionych od alkoholu w 2011 roku, to według danych NFZ 421,531 mln złotych. Przy czym szerzej rozumiane całościowe koszty społeczne związane z piciem alkoholu, wyniosły w 2011 roku 15,23 mld złotych. Czy nie jest to wystarczający sygnał, aby i tę grupę obarczyć dodatkowym ubezpieczaniem?

Motocykliści


Z uwagi na wyjątkowo łagodną zimę, sezon motocyklowy rozpoczął się już dawno, a tym samym mamy za sobą pierwsze wypadki. Nie bez przyczyny do motocyklistów przylgnęło określenie "dawcy organów". Jednak, czy ich wkład w służbę zdrowia jest większy niż koszty leczenia ewentualnych kolizji?
W Wielkiej Brytanii wypadki motocyklowe stanowią zaledwie 1 proc. spośród wszystkich użytkowników pojazdów. Pomimo to, aż 19 proc. najpoważniejszych w skutkach zdarzeń (również tych ze skutkiem śmiertelnym) dotyczy właśnie wypadków motocyklowych. Czy zatem wielbiciele jednośladów narażają pozostałych płatników składek na koszty? Bez wątpienia - tak.

Wielbiciele fast foodów


Pomimo ewidentnej mody na życie "fit", co było widać choćby po frekwencji na niedzielnym półmaratonie w Warszawie, istnieje silna grupa osób odpornych na wszelkie modowe trendy, również te żywieniowe. Wiedzą o tym Amerykanie, którzy rozważali wprowadzenie podatku od fast foodów. Przyczyna? Koszty leczenia osoby otyłej jest wyższa o około 700 dolarów rocznie w stosunku do osoby szczupłej. Łączny koszt leczenia to około 200 mld dolarów.
W naszym kraju 62 proc. panów i 54 proc. kobiet ma nadwagę, co zbliża nas do światowej czołówki. Natomiast koszty opieki zdrowotnej nad osobami z nadwagą i otyłością są około 44 proc. wyższe niż u osób szczupłych - czytamy w tvn24bis.pl.

W Polsce otyłość jest co roku przyczyną ok. 1,5 mln hospitalizacji, a leczenie otyłości i jej powikłań pochłania 21 proc. (ok. 11 mln zł) budżetu przeznaczonego na ochronę zdrowia. CZYTAJ WIĘCEJ


Narkomani


Chyba nikt nie ma wątpliwości, że narkomani narażają budżet NFZ na koszty. Pomimo to, nikt nie zamierza podwyższać im składek zdrowotnych, choć zażywanie narkotyków byłoby wykazać równie łatwo, co palenie.
A konkretnie, jaki jest koszt zjawiska narkomani? 10,50 zł rocznie - tyle każdego z nas kosztuje ten problem. Autorzy raportu przygotowanego przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii i Grupę Pompidou ocenili, że koszt problemu narkomani (w tym leczenia) to 401 mln zł. Suma ta stanowi ok. 0,06 proc. Produktu Krajowego Brutto. Szacuje się, że w Polsce mamy 45-60 tys. osób uzależnionych trwale od narkotyków.
***
Nikt chyba nie spodziewa się, że palacze zostaną objęci dodatkowym, obowiązkowym ubezpieczeniem. Sami twórcy pomysłu zwracają jednak uwagę, że ich postulat miał przede wszystkim otworzyć dyskusję na podniesiony przez nich temat. Udało się, bo piszą dziś o nim ogólnopolskie media. I choć pomysł zdaniem ekspertów jest całkowicie nierealny, to zwraca uwagę na koszty leczenia wynikające ze stosowania używek.
Miejmy nadzieję, że dyskusja przerodzi się w debatę na temat zapobiegania uzależnieniom, a nie jego kosztów. Profilaktyka jest bowiem znacznie tańsza.