
Gdy środowe "Metro" informuje o coraz większej liczbie zachorowań na odrę i ospę w naszym kraju, w Kanadzie z powodu epidemii odry władze nakazały niezaszczepionym przeciw niej uczniom pozostać w domach. Czy antyszczepionkowa panika nie zna granic? I czy polskie władze nie powinny czegoś z tym problemem zrobić?
O sprawie donosi środowy dziennik “Metro”. Wedle informacji gazety w ciągu 3 miesięcy tego roku w Polsce na odrę zapadło niemal tyle osób, co przez cały rok 2013. Ale problemem jest też ospa wietrzna: w pierwszym kwartale 2013 roku chorych na nią było ok. 50 tys. osób, w tym roku liczba ta wynosi ok. 76 tys. osób.
W niektórych krajach, np. w Anglii i Francji, pod wpływem ruchów antyszczepionkowych zaniechano w pewnym okresie szczepień przeciw krztuścowi oraz szczepień przeciw odrze, śwince i różyczce (MMR). Doprowadziło to do szybkiego nawrotu tych chorób, wielu ciężkich powikłań i zgonów u dzieci oraz szybkiego przywrócenia masowych szczepień. CZYTAJ WIĘCEJ
Tę opinię potwierdza wiadomość z Kanady, zaledwie sprzed dwóch dni. "Huffington Post" poinformował, że w Calgary z powodu epidemii odry zalecono niezaszczepionym uczniom, by przez najbliższe dwa tygodnie pozostali w domach.
Australijski wiceminister Kevin Rudd ogłosił, że rodzice, którzy nie szczepią swoich dzieci, stracą zasiłek rządowy, którego wartość szacowana jest na kilka tysięcy dolarów australijskich. Odebrana im zostanie rodzinna ulga podatkowa (Family Tax Benefit A), która wynosi 726 dolarów od dziecka i wypłacana jest na koniec roku podatkowego. CZYTAJ WIĘCEJ
A jak jest z anty-szczepionkowym “buntem” w Polsce? I co robi państwo, żeby jak najwięcej dzieci było szczepionych?
Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego, tłumaczy, że nie mamy powodów, by wpadać w panikę. Jego zdaniem artykuł w “Metrze” utrzymany jest w zbyt alarmistycznym tonie. – Na ponad 1,3 mln szczepionych rocznie dzieci przypada tylko 5,5 tys. tych, które nie przeszły pełnego “kalendarza szczepień”. To marginalna liczba – mówi przedstawiciel GIS.
– Powinni mieć świadomość, że dzieci warto szczepić dla ich własnego dobra – mówi. Co konkretnie powinno się więc robić? – Przekonywać, przekonywać i jeszcze raz przekonywać. Najważniejsza jest rozmowa – mówi Bondar. W przeciwnym wypadku za parę lat naprawdę może ziścić się scenariusz, w którym różyczka, świnka, odra czy ospa staną się realnym problemem także w Polsce.

