OakleyOriginals

Po raz pierwszy stało się to niemalże przez przypadek. Zaledwie kilka godzin po porodzie, dziecku urodzonemu z wirusem HIV w Mississippi podano wysoką dawkę 3 leków antyretrowirusowych. Ponad 3 lata później lekarze stwierdzili, że dziewczynka nie posiadała zagrażającego życiu wirusa w krwiobiegu, pomimo że leków nie przyjmowała już od ponad 2 lat. Niedawno specjaliści ogłosili, że po podobnej terapii najprawdopodobniej udało się wyleczyć chorobę u kolejnego dziecka.

REKLAMA
Drugie dziecko wolne od wirusa
Dziewczynka urodziła się w 2013 roku w Miller Children's Hospital w Long Beach. Jej matka zakażona była wirusem HIV i w czasie ciąży nie przyjmowała leków antyretrowirusowych. 4 godziny po narodzinach lekarze podali niemowlęciu wysoką dawkę 3 środków – AZT, 3TC i newirapiny. Już po 11 dniach stwierdzono brak wirusa we krwi dziewczynki. Nie ujawnił się on także po kolejnych 8 miesiącach.
Dziecko wciąż stosuje leki antyretrowirusowe, więc jest zbyt wcześnie, aby mówić o remisji. Jak podkreśla dr Deborah Persaud, wirusolog z Centrum Dziecięcego Johnsa Hopkinsa, zaangażowana w oba przypadki, obecnie nie planuje się przerwania leczenia.
Podczas gdy lekarze na całym świecie próbują powielić sukces specjalistów z Mississippi, konieczne są kolejne badania, które pozwolą na wprowadzenie nowych standardów dotyczących leczenia dzieci urodzonych z wirusem HIV. Muszą one zostać przeprowadzone w środowisku klinicznym, ponieważ jedynym sposobem na potwierdzenie remisji jest przerwanie terapii, co oczywiście wiąże się z ryzykiem – mówi Persaud.
Testy kliniczne mające na celu określenie skuteczności wczesnego leczenia dzieci urodzonych przez nosicielki wirusa HIV powinny rozpocząć się w ciągu kilku kolejnych miesięcy – tłumaczy specjalistka. Niemowlęta poddane zostaną terapii antyretrowirusowej w ciągu 48 godzin po narodzinach. Będzie ona kontynuowana przez dłuższy czas w celu określenia, czy wirus może zostać wyeliminowany z młodych organizmów. Wyniki mogą zmienić podejście do walki z AIDS.
Ile dzieci dziedziczy wirusa?
Badacze od dawna wiedzą, że leczenie zakażonych wirusem HIV matek jest ważne, ponieważ przekazują one przeciwciała dzieciom. Wszystkie chore kobiety ciężarne przeniosą je na potomków, jednak jedynie 30% zarazi je rzeczywistym wirusem – mówi dr Katherine Luzuriaga, immunolog z Uniwersytetu w Massachusetts. Tymczasem nosicielki wirusa, które uzyskują odpowiednie leczenie, przekazują go jedynie w niecałych 2% przypadków.
Tak więc wszystkie dzieci posiadają przeciwciała matek, jednak jedynie część niemowląt rzeczywiście odziedziczy wirusa. Wielkość tego odsetka zależy od tego, czy matka i dziecko stosują terapię profilaktyczną, czy nie. Noworodki uważane są za obarczone wysokim ryzykiem, jeżeli infekcje ich matek nie są kontrolowane lub jeżeli u kobiet diagnozuje się wirusa niedługo przed porodem. Zwykle, dzieciom takim podaje się leki antywirusowe w dawkach profilaktycznych przez 6 tygodni, celem zapobiegnięcia infekcji, a następnie, jeżeli dojdzie do zakażenia, rozpoczynają terapię antyretrowirusową.

Terapia antyretrowirusowa
składa się co najmniej z 3 leków, które mają na celu osłabienie wirusa i zatrzymanie postępu choroby. Nie są one jednak w stanie zabić wirusa. Tymczasem testy ukazały, że poziom wirusa w krwi dziecka z Mississippi stopniowo spadał, aż w końcu po 29 dniach od rozpoczęcia terapii stał się niewykrywalny.
Pacjent z Berlina
Jak podają badacze, jedyny inny udokumentowany przypadek wyleczenia HIV dotyczył Timothy’ego Browna, znanego jako „pacjent z Berlina”. W 2007 roku Amerykanin żyjący w Niemczech, który zmagał się i z białaczką, i z wirusem HIV, został poddany przeszczepowi szpiku kostnego, który wyleczył go nie tylko z białaczki, ale także z zakażenia.
W udzielonym w zeszłym roku wywiadzie, pacjent z Berlina stwierdził, że wciąż jest wolny od choroby. Jak podaje, jego krew badana była przez wiele ośrodków i nikomu nie udało się znaleźć śladów wirusa HIV. Jednak najwyraźniej przypadek Browna jest odosobniony. Niestety zastosowana u Amerykanina procedura, która jest wielce niebezpieczna, nie okaże się skuteczna u większości pacjentów. Uzyskany przez niego szpik kostny posiadał szczególną mutację genetyczną, która uczyniła komórki macierzyste naturalnie odpornymi na wirusa. Występuje ona wyłącznie u 1% ludzi rasy białej, głównie zamieszkujących północną Europę.