
Sezon letni w pełni, upały również w Polsce dają o sobie znać. W takich chwilach najprzyjemniej jest wskoczyć do basenu lub wciąć zimny prysznic. Namiastkę tego daje popryskanie twarzy wodą termalną w sprayu. Wielu mężczyzn, gdy kobiety sięgają po takie rozwiązanie, zaczyna się dziwić: woda w sprayu? Za 40 złotych?! Sprawdzamy, o co tutaj chodzi.
Kobiety używają wielu kosmetyków, o których mężczyźni nie mają pojęcia. Jednym z nich jest właśnie woda termalna w sprayu. Reakcją płci brzydkiej na puszkę ze spryskiwaczem jest zazwyczaj uśmiech pełen politowania, ewentualne "mądre" uwagi na temat tego, że równie dobrze można by wlać wodę z kranu do spryskiwacza od żelazka i uzyskamy ten sam efekt.
Dermatolog dr Ewa Skulska z Warszawy podkreśla, że takie psikanie twarzy, nawet wodą termalną, nie pomoże nam w nawilżeniu skóry. – Jeśli ktoś ma poczucie suchości skóry to woda termalna, póki jest mokra na powierzchni skóry, daje uczucie wilgoci. Ale gdy odparuje, to naskórek się osusza – wyjaśnia lekarka.
W przeciwieństwie więc do tego, co myśli wielu mężczyzn, używanie wody termalnej w odpowiedni sposób faktycznie może działać kojąco i odświeżająco na skórę, szczególnie przy dużych upałach. Zupełnie poważnie jednak spytaliśmy dr Skulską, czy taką specjalną wodę termalną można by zastąpić wszechobecną kranówką.
Nie wszyscy jednak uważają, że woda termalna w sprayu ma tak zbawienny wpływ na naszą cerę. Marta Remplewicz, współtwórczyni marki kosmetyków ziołowych DLA, przekonuje, że poza miłymi odczuciami wpływ takiej wody jest na skórę znikomy.
Jako współautorka marki kosmetyki DLA, uważam, że stosowanie takich wód poza chwilowym efektem schłodzenia i orzeźwienia, efektów pielęgnacyjnych na skórę nie ma. Po zastosowaniu następuje naturalny proces wyparowania wody z powierzchni skóry, pod wpływem temperatury ciała. A co zostanie na skórze, a właściwie przeniknie głębiej aby zadziałać? Na pewno sama woda ma na skórę działanie wysuszające, co widać często po długiej kąpieli.
