
Oprócz zapowiadanej już likwidacji NFZ i działań opartych o mapę potrzeb zdrowotnych, PiS w kampanii wyborczej zapowiada zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia o ok. 40 procent.
Jak podaje dziennik.pl, obecnie na ochronę zdrowia wydajemy 4,6 proc. PKB przy średniej unijnej 7,2. Niższe wydatki w relacji do PKB od Polski mają tylko Cypr, Łotwa i Rumunia.
PiS zapowiada podwyższenie wydatków do 6 proc. PKB, czyli o ok. 25–30 mld zł, do roku 2019, czyli w sumie do blisko 100 mld. Zdaniem partii zwiększenie wydatków jest konieczne z uwagi na starzenie się społeczeństwa i postęp w medycynie.
Skąd jednak wziąć na to pieniądze? Wydaje się, że jedynym sposobem jest podwyższenie składki zdrowotnej. Jednak zdaniem PiS nie można sobie pozwolić na dodatkowe obciążanie pracodawców.
Zmiany miałyby być wprowadzane stopniowo. Na początku składka działałaby według obecnych reguł. Potem stałaby się częścią podatku PIT. Pieniądze wpływałyby do budżetu państwa, a nie do kasy NFZ. Kolejny etap to związane z poprzednim punktem podniesienie nakładów na zdrowie już z pieniędzy budżetowych.
PiS wyliczył, że zrezygnowanie z poboru składki zdrowotnej w kształcie jaki ma obecnie przyniesie oszczędności na poziomie 400 mln zł.
Partia myśli o wprowadzeniu ubezpieczeń dodatkowych, natomiast jest przeciwna wprowadzeniu drobnych, dodatkowych opłat za wizyty lekarskie.
Źródło: Dziennik.pl
