Magdalena Waligórska-Lisiecka: na początku widać czerwone kropeczki. Potem pozytywne efekty
Nie mamy wpływu na to, że czas mija i zwyczajnie starzejemy się. Owszem mamy wpływ na to jak pielęgnujemy swoją skórę. Jednak nawet najlepsza pielęgnacja nie sprawi, że nie będziemy się starzeć. Zanim jednak pomyślisz o zastosowaniu tu i ówdzie wypełniaczy, warto pomyśleć o zabiegach na poprawę jakości skóry. Z takich korzysta m.in. Magdalena Waligórska-Lisiecka, aktorka filmowa, teatralna i telewizyjna, znana z ról w popularnych serialach takich jak "Ranczo" czy "BrzydUla”. Tym razem poddała się takiemu zabiegowi przed kamerą naTemat w Klinice Strzałkowski w Warszawie.
– Dzisiejsza medycyna estetyczna może pomóc naszym pacjentkom w wielu aspektach. Żeby dobrze dobrać zabieg, trzeba się pilnie wsłuchiwać w potrzeby pacjenta. Nasze pacjentki oczekują bezpieczeństwa zabiegu, efektu i krótkiego okresu rekonwalescencji. Właśnie dlatego tworzymy wiele zabiegów autorskich - z tego słyniemy. Łączymy wiele znanych technologii, preparatów lub procedur. Oczywiście łączymy to w bezpiecznej konfiguracji, żeby uzyskać jeszcze lepsze efekty. Oczywiście chodzi nam tylko o efekty naturalne – podkreśla dr Franciszek Strzałkowski, lekarz specjalista medycyny estetycznej, anestezjolog, twórca Kliniki Strzałkowski, członek American Academy of Aesthetic Medicine oraz Niemieckiego Towarzystwa Terapeutów Toksyną Botulinową.
I dodaje: – Zabieg radiofrekwencji makroigłowej jest ulubionym zabiegiem wśród moich pacjentek. Mówiąc obrazowo, polega na bardzo mocnym grzaniu skóry. W bardzo kontrolowany sposób uszkadzam punktowo skórę, po to, żeby ją zastymulować do odnowy biologicznej, odmłodzenia, produkcji własnego kolagenu, elastyny.
Kolagen i elastyna to dwa białka, które odpowiadają za tworzenie "rusztowania" w skórze i tym samym młodzieńczy wygląd. To zabieg, który bardzo mocno napina skórę, można powiedzieć nawet, że ją liftinguje.
Jak wyjaśnia specjalista, drugie dobroczynne działanie, to w zależności jak ustawi się parametry sprzętu, na jaką głębokość wkłucia, to redukcja, w danych miejscach, tkanki tłuszczowej. Najczęściej jest to podbródek, ale też miejsca nad bruzdami nosowo-wargowymi - działanie powoduje spłycenie bruzdy. Można też zredukować poduszki tłuszczowe pod oczami, marionetki i w pewnym stopniu nawet tzw. chomiki.
– To właściwie jedyny zabieg, który daje takie dwa efekty - napięcia, odmłodzenia skóry i jednocześnie pozbycia się, oczywiście w ograniczonym zakresie, tkanki tłuszczowej, w miejscach, w których chcemy jej się pozbyć. Ta redukcja powoduje, że mogę poprawić owal twarzy i jednocześnie sprawić, że skóra nie będzie "wisiała" – opisuje dr Strzałkowski.
Z zabiegu radiofrekwencji makroigłowe, przed okiem naszej kamery, skorzystała znana aktorka Magdalena Waligórska-Lisiecka.
– Miałam już wykonywany ten zabieg na okolicę kolan, teraz zdecydowałam się spróbować na twarzy. Jestem absolutnie zachwycona przebudową skóry po tym zabiegu. Mam już ponad 40 lat, moja skóra nie jest już taka jędrna, twarda. Dr Strzałkowski uznał, że ten zabieg będzie najbardziej odpowiedni dla mojej skóry. Zdecydowałam się po tej rekomendacji.
Z perspektywy pacjentki zabieg, jak tłumaczy aktorka, zaczyna się od nałożenia na twarz preparatu znieczulającego, potem wykonywany jest sam zabieg radiofrekwencji makorigłowej, czyli wiele ukłuć. Ta ukłuta skóra zaczyna się regenerować, pobudzane są procesy odnowy skóry. Na początku widać na skórze drobne kropeczki, które świadczą o tym, że coś tutaj robiliśmy, ale potem widać jak ta skóra się zagęszcza, że ten proces odnowy to nie jest 2-3 dni. Pozytywne zmiany widać nawet na przestrzeni miesiąca – mówi Magdalena Waligórska-Lisiecka.
O tym jak szybka i niekłopotliwa jest regeneracja po tym zabiegu, świadczy choćby fakt, że pani Magdalena prosto z gabinetu dr. Strzałkowskiego pojechała na próbę do teatru...
